Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 25 sierpnia 2019 11:04

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 18:35 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Jednemu mojemu znajomemu dałem książkę Sat Okha "Ziemia Słonych Skał" i pojechałem z nim na zimowy biwak do takiego lasu, w którym jest kompletna dzicz i pełno łosi (sądząc po tropach - choć wydaje się to nieprawdopodobne - więcej, niż saren). Nocowaliśmy koło tamy bobrowej na takiej zupełnie dzikiej rzece. Tak mu się to wszystko spodobało, że wstawił sobie w telefonie komórkowym jako sygnał wycie wilka. Opowiadał, że jak mu w autobusie zadzwonił telefon, to ludzie aż podskakiwali :D .


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
płaszczwilka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 21 listopada 2009 18:45 
Offline
User

Rejestracja: 08 listopada 2009 22:25
Posty: 7
Płeć: Nie określono
Witajcie.
Fajnie knujecie, ale czy to nie przypomina misjonarstwa?
Świata nie zmienimy , jedynie siebie, czyż nie?


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Obłużowszczyk
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 21 listopada 2009 23:14 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
W zasadzie chciałbym podziękować Tobie Misham za ten post, a szczególmie za:
- brykanie europejczyków w strojach ludowych indian (polacy w swoim słownictwie mogliby to nazwać pląsaniem)
- oraz za pozostałe ważne rzeczy o, których wspomniałeś
D Z I Ę K U J E
- można by jeszcze przypomnieć, że większość indian jeszcze niedawno (czasami są to trzy lub cztery pokolenia) była bardzo blisko czegoś czego my europejczycy już dawno nie mamy - byli i są blisko Wielkiego Ducha, a jeśli odeszli od tej ścieżki to niezbyt daleko, o czym niewielu z nas ma o tym wiedze i jest to ich największy skarb (nie wiem czy sami indianie o tym wiedzą - o naszej ignorancji w tych sprawach)

Czy potrzebna jest ilość, lub raczej czy potrzebna jest jakakolwiek liczba indianistów, stałe obozy, grupy rekonstrukcyjkne?
Wiesz Mała Kopo nie wiem czy gdybym był tam, gdzie ty chciałbyś widzieć jakieś grupy rekonstrukcyjne i w samotności rozwijał swoją duchowość nie uznałbym jako intruzów takich ludzi. Ludzi depczacych swoimi nogami ostatnie skrawki dziewiczośći ku własnej uciesze i realizacji swoich egoistycznych zachciewanek czasem dla publiczki, ludzi robiących ze swojego życia nigdy nie kończący się karnawał.
Pozwólmy nie tylko indianistom, ale wszystkim ludziom iść własnymi ścieszkami.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Newe
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 listopada 2009 12:18 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
niektórych ścieżki prowadzą do działalności w grupie. Każdy ma prawo rozwijać się (lub nie) duchowo tak jak mu się podoba i gdzie chce, ale wcale nie znaczy to, że jest źle gdy jest wielu indianistów i grupy rekonstrukcyjne.
Lepsze są takie pokazy "pod publiczkę" (tzn. mam na myśli - pokaz oczywiście realistyczny tańca, czy jakiejś sceny ) od dalszego istnienia stereotypów w ludziach którzy i tak nas obserwują..

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
Obłużowszczyk
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 listopada 2009 13:37 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
Tak, ale...
Taniec był (ośmiele się na takie swierdzenie) jedną z najważniejszych form modlitwy z Siłą Sprawczą.
I w tym monencie nie chodzi o to czy jakikolwiek biały miałby cokolwiek przeciwko przebieraniu się indian np. za górali polskich czy krakowiaków lub też tyrolczyków lecz (pozwole sobie na kontrowersyjny dla niektórych osób argument) np. o indiańską grupę rekonstrukcyjną katolickiej mszy świętej lub ostatniej wieczerzy, gdzie dowolność interpretacji samego zdarzenia leżałaby w rękach samych odtwórców nie wspominając już o elemencie sakrum, który być może byłby całkowicie pomijany.
I nie zawsze lepiej gdy jest więcej niż mniej.
Oczywiście osobiście nie mam nic przeciwko istnieniu grup rekonstrukcyjnych (tych działających we właściwym kierunku czyli dla ogólnie rozumianego dobra grupy - choć i to jest bardzo względne pojęcie) jednak sama intencyjność działania jest bardzo ważna, samo istnienie takich grup pozwala nawet przy ogólnym karnawałowym nastroju na rozwój jednostki, na odnalezienie swojej drogi.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 listopada 2009 18:02 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Myśę, że nie można do końca powiedzieć, że przebieranie się w stroje Indian jest złe. To zależy od intencji, jeżeli grupa indianistów przedstawia coś w tych strojach, starając się przy tym przybliżyć i zobrazować innym kulture indiańską nie jest to złe. Może Indianom się to nie do końca podoba, ale czynione jest w dobrej intencji.
co innego gdyby ktoś udawał Indian aby ich ośmieszyć czy coś takiego. To należy potępiać.

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 23 listopada 2009 15:48 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Obłużowszczyk pisze:
Tak, ale...
Taniec był (ośmiele się na takie swierdzenie) jedną z najważniejszych form modlitwy z Siłą Sprawczą.
I w tym monencie nie chodzi o to czy jakikolwiek biały miałby cokolwiek przeciwko przebieraniu się indian np. za górali polskich czy krakowiaków lub też tyrolczyków lecz (pozwole sobie na kontrowersyjny dla niektórych osób argument) np. o indiańską grupę rekonstrukcyjną katolickiej mszy świętej lub ostatniej wieczerzy, gdzie dowolność interpretacji samego zdarzenia leżałaby w rękach samych odtwórców nie wspominając już o elemencie sakrum, który być może byłby całkowicie pomijany.
I nie zawsze lepiej gdy jest więcej niż mniej.
Oczywiście osobiście nie mam nic przeciwko istnieniu grup rekonstrukcyjnych (tych działających we właściwym kierunku czyli dla ogólnie rozumianego dobra grupy - choć i to jest bardzo względne pojęcie) jednak sama intencyjność działania jest bardzo ważna, samo istnienie takich grup pozwala nawet przy ogólnym karnawałowym nastroju na rozwój jednostki, na odnalezienie swojej drogi.

Po pierwsze - dla człowieka naprawdę wierzącego KAŻDA czynność jest formą kontaktu z Siłą Sprawczą. Były u Indian tańce, których celem było osiągnięcie kontaktu z duchami jako takie i wprowadzały w stan transu czy ekstazy, a były też takie, które miały cele świeckie - oczywiście, przy okazji kontakt z duchami też następował, ale był to skutek religijnego kontekstu życia tych ludzi. Te sprawy trzeba oddzielać.
Po drugie - wiele czynności nawet czysto religijnych w dawnej kulturze przedchrześcijańskiej, po pewnych przekształceniach uzyskało charakter świecki. Przykładem jest tu toast, który był w czasach pogańskich formą ofiary płynnej. Także i wielu Indian, o ile mi wiadomo, patrzy na elementy swojej kultury plemiennej w podobny sposób, a więc nie bądźmy bardziej papiescy od papieża :D .

Dziwi mnie też, że dopatrujesz się w odtwarzaniu indiańskich tańców czegoś niewłaściwego, gdy w innym temacie broniłeś dowolności odtwórczej i prawa do niedbania o poziom odtwarzania:
viewtopic.php?f=55&t=1502

Obłużowszczyk pisze:
Czy potrzebna jest ilość, lub raczej czy potrzebna jest jakakolwiek liczba indianistów, stałe obozy, grupy rekonstrukcyjkne?
Wiesz Mała Kopo nie wiem czy gdybym był tam, gdzie ty chciałbyś widzieć jakieś grupy rekonstrukcyjne i w samotności rozwijał swoją duchowość nie uznałbym jako intruzów takich ludzi. Ludzi depczacych swoimi nogami ostatnie skrawki dziewiczośći ku własnej uciesze i realizacji swoich egoistycznych zachciewanek czasem dla publiczki, ludzi robiących ze swojego życia nigdy nie kończący się karnawał.
Pozwólmy nie tylko indianistom, ale wszystkim ludziom iść własnymi ścieszkami.

Pewno wolisz, żeby zamiast nas te ostatnie "skrawki dziewiczości" zdeptali masowi turyści, spędzeni przez biura podróży? Albo żeby biznesmeni pobudowali sobie tam wille i domki letniskowe? To już zaczyna mieć miejsce. Zapewne Twoim zdaniem to nie byłyby egoistyczne zachciewajki, a pewno jeszcze byś bronił ich praw do dewastacji i zaśmiecania krajobrazu tak, jak broniłeś praw do przebierania się w ubiory pseudoindiańskie na imprezach studenckich?
Chciałbym tu zwrócić uwagę, że:
- grupy rekonstrukcyjne nie służą żadnym "egoistycznym zachciewajkom" dążeniu do doskonalenia się - nawet, jeśli wielu ludzi o tym nie wie. Dziwi mnie, jak mogło Ci w ogóle przyjść coś takiego do głowy i na czym opierasz taki pogląd.
Karnawał, egoistyczne zachciewajki - to jest właśnie konsumpcyjny styl życia tych, interesów których pośrednio bronisz. My jesteśmy ALTERNATYWĄ dla tego stylu - alternatywą jedyną. Indianiści i inne podobne formacje zachowują właśnie wartości, dla których brak miejsca w obecnym "zwykłym" świecie: współdziałanie, braterstwo, zainteresowania intelektualne, hartowanie się, traktowanie kultury serio itp. To jest ta "własna uciecha"? Żeby wszyscy się w ten sposób cieszyli, a świat byłby piękniejszy :D . A że ludzie z doskonalenia się czerpią radość - to cóż w tym złego? Czy doskonalić się można wyłącznie na smutno, a radość jest czymś złym?
Nie rozumiem też, co rozumiesz przez "pozwolenie innym, żeby szli własnymi drogami"? Rozbicie ruchu indianistycznego na "wyzwolone" jednostki na wzór opisywanych przeze mnie biznesmenów i umożliwienie im w ten sposób "wolnego" wyboru jedynie słusznej dziś opcji - konsumpcjonizmu? Możliwość zabawy tożsamością indiańską takiej, jaką popierałeś w wątku, do którego link podałem?

- tereny rzeczywiście dziewicze objęte są w Polsce już ochroną (albo wkrótce będą), jako parki narodowe i rezerwaty. "Dzikość" środkowego biegu górnego Sanu należy rozumieć wyłącznie w ten sposób, że jest to obszar wyjątkowo izolowany - od południa granicą Parku Narodowego, od północy - Sanem, a po części położonym nad rzeką rezerwatem. Wygodny dostęp istnieje wyłącznie z krótszych boków - ze wschodu i zachodu, przy czym tylko ze wschodu jest to dostęp przez tereny jako tako stale zaludnione.
Mówimy tu więc o obszarach mniej cennych, które mają służyć bezpośrednio człowiekowi, ale na razie panuje na nich pustka - pytanie, kto ją zapełni? Czy będziemy to my, czy masowi turyści i konsumenci krajobrazu z willi i domków letniskowych (wznowienie wypasu w obecnych czasach raczej wykluczam, bo jest to raczej mało opłacalne)?
Między nami a nimi jest taka różnica, że my mamy po pierwsze tradycję dbania o przyrodę, wiemy, jak to robić, i chcemy to robić. A jeśli ktoś nawet nie chce, to występujemy w formie zorganizowanej i organizacja jest w stanie kogoś takiego zmusić do przestrzegania zasad.
My, jeśli szkodzimy przyrodzie, to szkodzimy najmniej. A od tego mamy głowy i od tego byłyby władze wszystkich podchodów - a w przyszłości, mam nadzieję, rezerwatów - żeby te szkody zmniejszyć jeszcze bardziej.
Tamci natomiast są niezwiązanymi ze sobą jednostkami, kierującymi się właśnie zachciankami, nie żadnym dążeniem do doskonalenia się. Przyrodę traktują jak coś, co można zużyć i wyrzucić. Każdą zasadę ochrony przyrody uważają za zamach na swoją wolność, a wielu zwłaszcza spośród kandydatów na domkowiczów jest na tyle ustosunkowanych, że w razie największych nawet spustoszeń w przyrodzie wszystko ujdzie im płazem.
Na razie na omawianym obszarze istnieje turystyka "miękka", reprezentowana przez gospodarstwo agroturystyczne w Krywem i (o ile się dobrze zorientowałem) chatę w Hulskiem, wynajmowaną turystom. Ale ponieważ dzieje się to na zasadzie komercyjnej, a "miękka" komercyjna ma skłonność do ewolucji z jednej strony do turystyki masowej, a z drugiej - do prywatnych terenów wypoczynkowych bogaczy, więc rezultat jest do przewidzenia :( . Cieszę się, że terenów w dolinie Sanu nie odkryli jeszcze miłośnicy quadów - ale to tylko kwestia czasu.

Cytuj:
Wiesz Mała Kopo nie wiem czy gdybym był tam, gdzie ty chciałbyś widzieć jakieś grupy rekonstrukcyjne i w samotności rozwijał swoją duchowość nie uznałbym jako intruzów takich ludzi.

I nie różniłbyś się w tym ani trochę od biznesmenów, którzy również traktują obcych jak intruzów. Oni też chcą zawłaszczyć jak największy teren dla siebie i nie wpuszczać nikogo poza tymi, na których obecność oni się zgodzą. Ty chcesz się "rozwijać duchowość", oni chcą konsumować - ale to tylko kwestia prywatnych upodobań, niemająca żadnego znaczenia w kwestii statusu publicznego danego terenu.
Polska nie ma ponadto tak dużych obszarów, żeby wszystkie jeszcze wolne tereny przeznaczyć dla pojedynczych jednostek. Terenów tych nie starczy dla wszystkich. Rezultat tego musiałby być taki, że jedni mieliby luksus, a reszta musiałaby się gnieść w tłumie. Poza tym mam duże wątpliwości, czy w razie przekazywania tych terenów wybranym jednostkom w dzisiejszych czasach brano by pod uwagę jakiekolwiek kryterium, poza możliwością zapłacenia za nie - czyli po prostu posiadaniem pieniędzy. Tak więc raczej nie byłoby tam miejsca także dla Ciebie.
Jeśli chodzi o samą kontemplację przyrody, to ilość ludzi taka, jaka będzie przebywać w rezerwacie, nie powinna temu przeszkadzać.

Nie rozumiem też Twojego pogardliwego stosunku do widowisk historycznych, rozgrywanych serio, w celach edukacyjnych, nie dla czystej rozrywki. Pewnie parada studencka z Lublina nie była, Twoim zdaniem, dla "publiczki"? A tak na marginesie - nie proponuję wcale odgrywania tych widowisk na terenie rezerwatu. Te widowiska powinny odbywać się w miejscach rzeczywiście uczęszczanych turystycznie, jak np. Solina, zarówno po to, żeby nie ściągać na "nasze" tereny ludzi bez potrzeby, jak i po to, żeby po prostu maksymalna ilość ludzi mogła je oglądać.


Ostatnio zmieniony 24 listopada 2009 16:32 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 12:24 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
W tytule tematu zadano pytanie"czy jesteśmy w zaniku?". Może jest nas mało, ale w zaniku totalnym nie jesteśmy. Świadczy o tym liczba użytkowników naszego forum. :D

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 16:24 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
dakotyjka pisze:
W tytule tematu zadano pytanie"czy jesteśmy w zaniku?". Może jest nas mało, ale w zaniku totalnym nie jesteśmy. Świadczy o tym liczba użytkowników naszego forum. :D

No, na szczęście w totalnym zaniku nie jesteśmy - ale fakt, że forum ożywiło się dopiero ostatnio. Byle teraz podtrzymać tę tendencję :D .

Uważam też, że Wielkie Podchody na terenie projektowanego rezerwatu należy traktować również jako formę oswajania miejscowej ludności z naszą obecnością. Należy ją też wciągać do naszych działań tak, żeby w przyszłości nie tylko nie miała nic przeciwko utworzeniu rezerwatu, ale żeby to gorąco popierała. Może np. po pierwszych podchodach ogłosić wśród miejscowej młodzieży zaciąg na następne?
Jako kolejny etap naszego zadamawiania się w dolinie Sanu proponuję stworzenie w Zatwarnicy stałej placówki indianistycznej, muzealno-bibliotecznej. Eksponatami byłyby kopie oryginalnych wyrobów indiańskich.

Obłużowszczyk pisze:
Czy potrzebna jest ilość, lub raczej czy potrzebna jest jakakolwiek liczba indianistów, stałe obozy, grupy rekonstrukcyjkne? (...) Ludzi depczacych swoimi nogami ostatnie skrawki dziewiczośći (...)

Nie przypominam sobie, żebym coś pisał o stałych obozach - i nie wiem, czy coś takiego byłoby w ogóle do zrealizowania, bo rezerwat przecież odwiedzałyby coraz to nowe grupy. Co najwyżej można wyznaczyć stałe miejsca na większe obozy (powyżej iluś namiotów), właśnie w tym celu, żeby nie szkodzić przyrodzie. Umieszczenie ich w Krywem i Hulskiem, gdzie i tak znajdują się stałe zabudowania, oraz w pobliżu pn.-zach. krańca projektowanego rezerwatu (nad Sanem), gdzie stałe obozowisko i tak jest (znajduje się tam sezonowa baza studencka, w przyszłości, mam nadzieję, zasymilowana przez nas), nie spowodowałoby żadnych większych zmian.

Obłużowszczyk pisze:
W zasadzie chciałbym podziękować Tobie Misham za ten post, a szczególmie za:
- brykanie europejczyków w strojach ludowych indian (polacy w swoim słownictwie mogliby to nazwać pląsaniem)
- oraz za pozostałe ważne rzeczy o, których wspomniałeś
D Z I Ę K U J E

Chciałem też zauważyć, że Misham pisał wprawdzie o podobnych sprawach, co Obłużowszczyk, ale wychodząc ze zgoła przeciwnych założeń - Misham miał na celu popularyzację ruchu indianistycznego, a Obłużowszczyk - jego likwidację. Czyli chyba nie bardzo jest za co dziękować.


Ostatnio zmieniony 25 listopada 2009 13:32 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 20:08 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
No, na szczęście w totalnym zaniku nie jesteśmy - ale fakt, że forum ożywiło się dopiero ostatnio. Byle teraz podtrzymać tę tendencję .


No widzisz. To dzięki mnie :D . Świeża krew. :D

Mała Kopa pisze:
Chciałem też zauważyć, że Misham pisał wprawdzie o podobnych sprawach, co Obłużowszczyk, ale wychodząc ze zgoła przeciwnych założeń - Misham miał na celu popularyzację ruchu indianistycznego, a Obłużowszczyk - jego likwidację. Czyli chyba nie bardzo jest za co dziękować.

Też doszłam do takich wniosków. Indianista nie powinien walczyć z ruchem indianistycznym. To troszkę wbrew zasadom.

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 25 listopada 2009 17:15 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
A jaki jest najgłębszy sens istnienia indianistów? Moja opinia jest taka, że gdyby wszystko, co robimy i co planujemy, przyczyniło się do tego, że rozmaite - nie tylko indiańskie - ludy pierwotne będą mogły odnaleźć się w obecnej rzeczywistości:
- nie tracąc nic ze swojej kultury, a przeciwnie - rozwijając ją,
- nie wsiąkając w panujące obecnie bagno,
- nie popadając w apatię i nie wegetując w oparach alkoholu na marginesie tegoż bagna,

- to żadne więcej uzasadnienie naszego istnienia nie jest potrzebne :D .


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
dakotyjka
 Tytuł: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 25 listopada 2009 19:44 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 października 2009 19:16
Posty: 291
Lokalizacja: wyszków
Płeć: Kobieta
Indianie już zatracili część swej kultury, teraz należy zrobić coś, by nie stracili nic więcej. Aby zachowali swoją tożsamość.

_________________
Głos Wielkiego Ducha jest słyszalny w świergotaniu ptaków, szumie wód i słodkim oddechu kwiatów. Jeśli jest to poganizm, to jestem poganką.

Gertrude Simmons Bonnin [Zitkala - Sa]

mój indiański blog ; moiindianie.blogspot.com


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Obłużowszczyk
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 28 listopada 2009 22:49 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
Drogi Kolego Mała Kopo chyba masz jakieś nadnaturalne zdolności :D , że możesz czytać w moich myślach (jeśli twierdzisz, że chce cokolwiek likwidować lub coś tam jeszcze) :bang: , a zrobiłeś to wielokrotnie,więc ta zdolność nie jest pojedyńczym zdarzeniem :zapach: . Ba nawet wiesz, że ja chciałbym jakieś dacze budować komuś - jakiś absurd lub ktoś popada w paranoje :wink: .
Mam prawo wyrażac swoją opinie jeśli nikogo nie obrażam, nie wkładam również w Twoje usta czegokolwiek, tak ja Ty to robisz w stosunku do mnie.
Młodzież miejscowa, kolego to popyla laskami Otrytu lub doliną Sanu nie po to by bawić się w jakiekolwiek podchody, nie ma na to czasu, ponieważ trzeba zebrać poroże, jakąś skóre z padliny, wyciąć polędwiczki jeleniowi jak wilki go dopadną i trzeba to wszystko zdrobić zanim miastowe takie co przyjeżdżają na podchody albo co garsze jakiś pacan w mundurze leśniczego będzie przed nimi, a na połoniny to chodzą jak są jagody, ale jest coraz gorzej bo i tu miejscowi mają tych samych konkurentów.
Ale niech i tak będzie jak Ty chcesz, ta wizja jest wspaniała, cóż z tego skoro jest to tylko myślenie magiczno-życzeniowe :gilotyna: .
I nikt nie zmieni mojego zdania,że nie można ze swojego życia robić karnawału, karnawał to karnawał, ale właśnie na tym polega całe piękno, że to jest moje zdanie inni mogą mieć (i mają) całkiem odmienne, uwielbiają takie właśnie życie :bang: .


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 29 listopada 2009 0:48 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Obłużowszczyk pisze:
Drogi Kolego Mała Kopo chyba masz jakieś nadnaturalne zdolności :D , że możesz czytać w moich myślach (jeśli twierdzisz, że chce cokolwiek likwidować lub coś tam jeszcze) :bang: , a zrobiłeś to wielokrotnie,więc ta zdolność nie jest pojedyńczym zdarzeniem :zapach: .
Mam prawo wyrażac swoją opinie jeśli nikogo nie obrażam, nie wkładam również w Twoje usta czegokolwiek, tak ja Ty to robisz w stosunku do mnie.

Chcesz powiedzieć, że to Wielki Duch za Ciebie napisał:
Obłużowszczyk pisze:
Czy potrzebna jest ilość, lub raczej czy potrzebna jest jakakolwiek liczba indianistów,

Cytuj:
Ba nawet wiesz, że ja chciałbym jakieś dacze budować komuś - jakiś absurd lub ktoś popada w paranoje :wink: .

Nie jest ważne, jakie się ma intencje, tylko jakie są skutki. Komuniści chcieli raju na Ziemi. I co, wyszedł im ten raj, czy coś trochę gorszego?
Jeśli funkcjonują w społeczeństwie 2 koncepcje - lepsza i gorsza, to jasne jest, że sprzeciwianie się lepszej z nich musi spowodować zwycięstwo gorszej. Bo Twoja koncepcja nie istnieje na gruncie społecznym - nawet zakładając, że jest najwspanialsza ze wszystkich. Poza tym, jest indywidualistyczna i chyba jej wyznawcy, jeśli jacyś poza Tobą istnieją, nawet nie mają ambicji, żeby na gruncie społecznym zaistniała.

Cytuj:
Młodzież miejscowa, kolego to popyla laskami Otrytu lub doliną Sanu nie po to by bawić się w jakiekolwiek podchody, nie ma na to czasu, ponieważ trzeba zebrać poroże, jakąś skóre z padliny, wyciąć polędwiczki jeleniowi jak wilki go dopadną i trzeba to wszystko zdrobić zanim miastowe takie co przyjeżdżają na podchody albo co garsze jakiś pacan w mundurze leśniczego będzie przed nimi, a na połoniny to chodzą jak są jagody, ale jest coraz gorzej bo i tu miejscowi mają tych samych konkurentów.
Ale niech i tak będzie jak Ty chcesz, ta wizja jest wspaniała, cóż z tego skoro jest to tylko myślenie magiczno-życzeniowe :gilotyna: .

Z pewnością daleko zajadą indianiści, jeśli będą z podobnym do Twojego stosunkiem odnosić się do rodzimej, polskiej ludności "myśliwsko"-zbierackiej :D . Poza tym przypominam, że może nie tyle młodzież miejscowa, co jej rodzice przybywali często w Bieszczady właśnie po to, żeby znaleźć tam życie jak u prawdziwych Indian, a zbieranie zrzutów i jagód, wykrawanie szynek jeleniom itp. były właśnie elementem tego. Proponuję poczytać "Majstra Biedę, czyli zakapiorskie Bieszczady" Andrzeja Potockiego. Zresztą ja te czasy doskonale pamiętam.
Resztki tego klimatu można znaleźć i dziś, choć w słabnącej i skomercjalizowanej postaci. W Dwerniku, w sąsiedztwie projektowanego rezerwatu, jest np. sklepik, w którym sprzedaje "Indianka".
Poza tym: u polskiej ludności wiejskiej służba wojskowa była - dokładnie tak samo jak u Indian - ważnym obrzędem inicjacyjnym. Likwidacja powszechnej służby wojskowej jest czymś bardzo korzystnym dla palantów w garniturkach - ale w przypadku mieszkańców wsi grozi procesami znanej nam skądinąd "rezerwatyzacji". Nasze podchody zapełniają w pewien sposób tę lukę.
Prawdę powiedziawszy, na pomysł powyższy wpadłem w związku z tym, że na łące koło Ruskiego znalazłem zużyty namiot wojskowy, używany przez miejscową młodzież do biwaków na dziko. Czyli, jak widać, chodzi ona do lasu nie tylko na jagody.
Tłumaczenie brakiem czasu jest kiepskie, bo ludzie tamtejsi mają go zwykle sporo na picie alkoholu - z nudów. A my będziemy tworzyć życie kulturalne i świat w bieszczadzkich wioskach zacznie się kręcić.
Jeśli chodzi o myślenie magiczno-życzeniowe, to polecam mój komentarz do cytatu wyżej :D .

Cytuj:
I nikt nie zmieni mojego zdania,że nie można ze swojego życia robić karnawału, karnawał to karnawał, ale właśnie na tym polega całe piękno, że to jest moje zdanie inni mogą mieć (i mają) całkiem odmienne, uwielbiają takie właśnie życie :bang: .

Aha, czyli upierasz się przy swoim poglądzie tylko dlatego, że jest Twój, a argumenty są dla Ciebie nieistotne. Nie chciałem zresztą zmieniać niczyjego poglądu, że z życia nie można robić karnawału, tylko że to, o czym mówimy - karnawałem nie jest. Ale Ty najwyraźniej nie zrozumiałeś tego, co napisałem.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Obłużowszczyk
 Tytuł: Re: Czy jesteśmy w zaniku? Co zrobić, by nas było więcej?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 29 listopada 2009 22:56 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
Drogi Kolego Mała Kopo sądzę, że pisząc słowa o Wielkim Duchu nie pisałeś tego ironicznie (chociaż ja tak to przyjełem i w zasadzie w pewnym sensie obraziłeś moje uczucia religijne - to tak jakbym twoją wypowiedż skomentował "a, co w częstochowie objawienia doznałeś"), mógłbyś w ten sposób obrazić uczucia religijne innych osób.
W zw, z powyższym odniose się jedynie do wypowiedzi uskarżającej się nad zniesieniem obowiązku odbywania służby wojskowej i wspaniałej dobroci z tego jakoby płynącej,i jaka to też była wspaniała inicjacja dla młodzieży.
W totalitarnym systemie (choć i jestem zdania, że twierdzenie iż obecny system to demokracja jest fundamerntalnym kłamstwem) jakim była "komuna" ja i moi koledzy nie mówiliśmy: iść do wojska tylko iść do "syfu", nie było to wogle jakakolwiek inicjacja tylko totalna porażka, kiedy ktoś szedł do wojska była ogólna żałoba, niejeden "łatwił" sobie żółte papiery, załatwiali zastępczą służbę wojskową - czasami za niemałe łapówki, zmieniał miejsce zameldowania, czy uciekał z domu za granice czy chociażby w Bieszczady - które utożsamiały się z wolnością właśnie, lub trafiali do więżnia - takie postępowania i sposób bycia był jakimś heroizmem, ponadto brakiem zgody na niszczenie jednostki ludzkiej. Jednolite umundurowanie, włoski na glace,wykonywanie bezsensownych rozkazów nijak się miały do długich piór, paciorów, koczowania miesiącami na dziko w różnych miejcach, że nie wspomne o składanej przysiędze na wierność sojuszniczej armi czerwonej w rocie przysięgi wojskowej.
Ja nie znałem ani jednej osoby chcącej iść do wojska dobrowolnie, więc nie mam pojącia skąd TAKI POMYSŁ?
Obawiam się, karzdej osoby, która tak zdecydowanie protestuje przeciwko indywidualnemu rozwojowi osobistemu, Twój gwałtowny sprzecim na moją wizję samodzielnego i idywidualnego rozwoju osobistego rodzi we mnie głęboki niepokój, ale my zawsze byliśmy niewygodni dla totalitarnych lub demagogicznych systemów czy idei.
Niestety nie tylko tym się różnimy (chociaż być może i wiele nas łączy) otóż ja swoją wizję rozwoju realizuję, niestety Ta twoja jest jak na razie w sferze właśnie życzeniowo-magicznej.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage