Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 15 sierpnia 2018 15:17

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
Sally
 Tytuł: Afryka w Ameryce?!
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 września 2006 13:09 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sierpnia 2006 16:08
Posty: 56
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Kobieta
(To fragment większego tekstu o "Odkryciach Ameryki". Tutaj okrojony do kontrowersji na temat wpływu Fenicjan na Olmeków i analogii w piramidach Starego i Nowego Świata)

"...Są przypuszczenia, że przedstawiciele cywilizacji śródziemnomorskich zapuszczali się na ocean Atlantycki. Projekt „Ra II” Thora Heyerdahla (norweski zoolog i podróżnik, który w 1970 roku na papirusowej łodzi „Ra II” przepłynął Atlantyk) potwierdził możliwości techniczne dla takich wojaży. Mamy zapiski mówiące o dalekim lądzie i regularnych podróżach, które miały na celu zdobycie występujących na nim roślin. W Amerykach odnaleziono przedmioty, które zdają się być pochodzenia śródziemnomorskiego. Widoczne są pewne podobieństwa motywów w sztuce czy architekturze. Nie ma niezaprzeczalnych dowodów na kontakty kulturowe między Starym i Nowym Światem. Nawet nieliczne wskazówki, które posiadamy, mogą posłużyć za „fakty” jedynie baśniom i prozie pseudonaukowców typu Denikena.

Za najlepszych dawnych żeglarzy Starego Świata uważa się Fenicjan (często zapominając o zasługach Arabów), którzy opanowali rozległe tereny przybrzeżne Afryki i Europy. Ivan van Sertima i James W. Loewen są zdania, że słynne monumentalne głowy Olmeckie są właśnie portretami żeglarzy Fenickich afrykańskiego pochodzenia. Nie są oni pierwszymi, którzy zauważają nietypową anatomię ludzi przedstawianych przez Olmeków, jednak wnioski, które na tej podstawie wyciągają są dalece przesadzone. Badając monumenty tej pierwszej wysoko rozwiniętej kultury Mezoameryki nie możemy zapominać o specyfice ludności Indiańskiej, ich wierzeniach, estetyce, etc. Mity tego ludu zdają się wskazywać (przekazów pisemnych nie mamy) na istnienie bóstwa, być może protoplasty plemienia, który zrodził się jako potomek człowieka i jaguara- najświętszego zwierzęcia Olmeków. Stąd warto zauważyć, że grube, wygięte wargi rzeźb są identyczne do typowych przedstawień „ust” jaguara. Takiej stylizacji miały zapewne służyć również migdałowate oczy, szerokie policzki, itp. upodabniające do kota elementy. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że postaci przestawiane na monumentach były prawdopodobnie władcami i jeśli porównamy kult władców w różnych kulturach to zauważymy, że starali się oni wyprowadzić swój „rodowód” od jakiegoś bóstwa. Takie działanie zapewniało legitymizacje władzy naznaczoną świętością pochodzącą od takiego przodka. Uważam, że słynne „głowy Olmeckie” miały na celu takie właśnie ukazanie panującego, jako potomka bóstwa- jaguara. Tak czy inaczej stwierdzenie o łączności kulturowej między Olmekami i Fenicjanami opiera się jedynie na podobieństwie sztuki z rzeczywistymi postaciami, za to w zupełnym oderwaniu od specyfiki etnicznej.

Na podobnych, dosłownych podobieństwach bazują też teorię dotyczące podróży Sumeryjczyków i Egipcjan. Pewni badacze oglądając piramidy wznoszone przez kultury obu regionów- Żyznego Półksiężyca i Nowego Świata- doszli do wniosku, że taka analogia nie może być przypadkowa. Powstały liczne przypuszczenia i teorie, jak grupy ludzi oddalonych od siebie oceanem mogły mieć styczność kulturową i, oczywiście, która z nich pierwsza wpadała na pomysł tworzenia piramid. Wśród takich dywagacji oprócz koncepcji podróży morskiej wyróżniamy również domniemanie pomocy pozaziemskiej i wspólną genezę obu grup na legendarnej Atlantydzie. Indiana Jones byłby bez wątpienia zachwycony… Mimo to proponuję w tym miejscu nie dać się ponieść emocjom i zauważyć prosty, uniwersalny charakter piramid. Gdy przyjrzymy się genezie wierzeń różnych ludów na świecie zauważymy pewne archetypy, które powszechnie się powtarzają. Jednym z nich jest kult gór, którego ślady możemy spotkać wszędzie tam, gdzie pojawiają się choćby niewielkie, ale wyróżniające się w krajobrazie tego typu twory geologiczne. Mamy więc Czomolungmę, Uluru, Olimp, Fudżi, Synaj czy nasze, skromne w tym towarzystwie, Łysicę i Ślężę. Góry, podobnie jak niektóre drzewa, słupy, drabiny czy zwierzęta, od czasów co najmniej neolitycznych uważane były za Axis Mundi- Oś Świata. Stawały się niejako kanałem łączącym wymiary podziemny, niebieski (zamieszkiwane przez istoty nadprzyrodzone) i ziemski, umożliwiały tym samym komunikację z nimi. Niosły za sobą symbolikę chtoniczną i kamienia, stając się trwałymi filarami Ziemi, miejscami pobytu bogów, demonów, duchów zmarłych, etc. Były centrum świata. Tak jak kult gór możemy znaleźć w niemal każdym zakątku globu, tak oczywistym było, że przynajmniej niektóre ludy stworzą budowle mające je imitować- piramidy. W przypadku piramid egipskich mamy do czynienia z typową symboliką góry w jej aspekcie ponadczasowej trwałości, a dopatrzyć możemy się też eschatologii agrarnej , ze względu na materiał budulcowy używanych we wczesnych budowlach- suszoną cegłę. Najprościej mówiąc piramida ze swoją trwałością i monumentalnością była ukoronowaniem życia osoby uważanej za boga (faraona) lub najbliższych mu osób (rodzina, elity). Zapewniała nieśmiertelność w aspektach fizycznym i duchowym, była też pomnikiem „ku czci” i pamięci u potomnych. Piramidy amerykańskie nie miały charakteru grobowców, były świątyniami (co nie znaczy, że nie zdarzały się w nich pochówki). O ile w przypadku Egiptu nie możemy mówić o jakimś kulcie gór samym w sobie (w okresie rozkwitu kultury oczywiście), o tyle w Ameryce jest on absolutnie uzasadniony i fundamentalny. Po pierwsze Ameryka to miejsce znane z najdłuższego pasma górskiego- Andów, po drugie- aktywne sejsmicznie ze względu na występujące tam wulkany. Wulkan do archetypu góry dodaje jeszcze jeden element- ogień. To potęguje jego siłę jako czynnika mitotwórczego i stawia go na piedestale wśród „istot nadprzyrodzonych”. Jego erupcje mogą być (i są) odbierane jako rzeczywisty przejaw życia wulkanu, np. gniewu mieszkającego w nim boga.

Stąd w Ameryce, tak jak innych miejscach na świecie, kult gór a co za tym idzie, budowa piramid. Ot, i cała zagadka! Choć Deniken i jemu podobni byliby na pewno niepocieszeni… (dla niezorientowanych: Deniken to pseudonaukowiec „badający” starożytne kultury i przypisujący ich początki ingerencji kosmitów. Jego książki są po prostu rewelacyjne [czyt. Takie bzdury wypisuje, że jest aż śmieszny] i sprzedają się w zastraszających ilościach. Pocieszające jest zainteresowanie czytelników historią, szkoda, że w stylu scince- fiction). Nie miejsce to na głębsze rozważania na temat uniwersalnych archetypów, choć temat jest bardzo ciekawy. W ramach uzupełnienia wiadomości polecam twórczość M. Eliadego, zwłaszcza „Historię wierzeń i idei religijnych”. (a o Axis Mundi wspominam trochę więcej w tekście "Quetzalcoatl, czyli pióra na wężu")

Teoria o łączności pomiędzy Egiptem, Sumerem i Ameryką opiera się wyłącznie na podobieństwie, po raz kolejny z pominięciem podłoża kulturowego. W tym wypadku sięgających poprzedniej epoki, uniwerslanych archetypów..."

Pozdrawiam!
Sally

_________________
Odważ się żyć! Warto... mimo wszystko.
* * *


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
DarekK
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 września 2006 14:01 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2005 21:14
Posty: 310
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Witam, czytalem juz cos podobnego kiedys w "Proroctwach Majów" - polecam.
Nie ma sie w sumie czemu dziwic - naukowcy i tak wciaz wymyslaja nowe teorie. Pewnie i tak nie dowiemy sie jak bylo naprawde. Ale -ciekawe, ciekawe, ze na calym swiecie, w roznych kulturach, w roznych rejonach - jest wiele podobienstw - w architekturze, wierzeniach, mitach, antropologicznych podobienstw również.
Coz...Ewka i Adam sa temu wini :)

Ale to bardzo ciekawe - np. mity indianskie i mitologia (?!) Dalekiego Wschodu....

_________________
Polskie Stowarzyszenie Przyjaciół Indian - http://pspi.org.pl

Polski Ruch Przyjaciół Indian http://www.indianie.eco.pl

http://etnoradio.pl - audycje indiańskie w każdy wtorek i niedzielę od 20:00


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
Sally
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 06 października 2006 22:38 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sierpnia 2006 16:08
Posty: 56
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Kobieta
Fenomen uniwersalnych wzorów kulturowych jest rzeczywiście niesamowity... Niesamowity nie tylko z powodu fantastycznych opowieści, jakie pod jego wpływem powstają, ale również dzięki możliwościom, jakie stwarza. Według mnie może być jednym z podstawowych kluczy w dialogu międzykulturowym, bo zawsze pozwala znaleźć jakieś elementy wspólne, na których można się oprzeć. Pomga zauważyć, że wszystkie ludy, choćby nie wiem jak odległe od siebie, coś jednak łączy. To optymistyczne podejście, które może przełamać wiele lodów :)

Pomijając wartość "dyplomatyczną" porównywania kultur, ze zwłykej ciekawości chyba się wezmę za zagadnienie szamanizmu i wierzeń animistycznych np. u Indian, Aborygenów, Ludów Syberyjskich i, przewrotnie, u Chrześcijan. W końcu wszyscy kiedyś czciliśmy pioruny i kamienie. Większości nawet tak już zostało...;)

A tak swoją drogą, to "Ewka i Adam", według mnie, albo się "w grobie przewracają" albo mają niezły ubaw z tych wszystkich teorii o pochodzeniu ludności danego terenu i kontaktach międzykulturowych... Tylko przy okazji pisania tego tekstu naczytałam się o rzekomym wpływie na Indian Celtów, Solutrejczyków, Rzymian, Greków, Fenicjan, Kartagińczyków, Egipcjan, Sumeryjczyków, mieszkańców "Czarnej Afrki", Chińczyków, Japończyków, Hindusów, Atlantów... uff... (a można tak jeszcze długo wymieniać).

Pozdrawiam! :)

_________________
Odważ się żyć! Warto... mimo wszystko.
* * *


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Ree
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 07 października 2006 0:17 
No i oczywiście wszelkie teorie że Indianie są potomkami zaginionych plemion Izraela. Szczególnie o Mandanach tak mawiano jako że mieli wyróżniać się spośród sąsiadów znacznie jaśniejszym kolorem skóry, włosów oraz nierzadkim zjawiskiem były u nich niebieskie oczy (z tych samych powodów także dopatrywano się w nich potomków wikińskich osiedleńców). Niestety źródła tych "rewelacji" nie pomnę.

A żeby było na temat, wspomnę także o próbach grupowania się zbiegłych niewolników z plantacji na południu późniejszych Stanów z powrotem we własne plemiona. Czyli niejako wlaśnie "tworzenie Afryki w Ameryce" :wink:

Pozdrawiam


Na górę  || 
  
 
Stasia
 Tytuł: Re: Afryka w Ameryce?!
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 06 grudnia 2006 18:50 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Sally pisze:
"...Są przypuszczenia, że przedstawiciele cywilizacji śródziemnomorskich zapuszczali się na ocean Atlantycki. Projekt „Ra II” Thora Heyerdahla (norweski zoolog i podróżnik, który w 1970 roku na papirusowej łodzi „Ra II” przepłynął Atlantyk) potwierdził możliwości techniczne dla takich wojaży. Mamy zapiski mówiące o dalekim lądzie i regularnych podróżach, które miały na celu zdobycie występujących na nim roślin. W Amerykach odnaleziono przedmioty, które zdają się być pochodzenia śródziemnomorskiego. Widoczne są pewne podobieństwa motywów w sztuce czy architekturze.


Taa, te wszystkie opowiesci o Egipcjanach, Fenicjanach, Chinczykach, ufoludkach, a nawet templariuszach, wedrujacych do Ameryki i fundujacych indianskie cywilizacje maja wspolny cel: wykazac, ze tubylczy mieszkancy Ameryk byli ciemna masa niezdolna do wlasnej tworczosci: jakas "wyzsza rasa" musiala sie pojawic skadinad z kagankiem oswiaty i za raczke ich poprowadzic ku swiatlu cywilizacji. Tego rodzaju myslenie sluzy usprawiedliwieniu eksterminacji Indian - bo skoro sa taka "ciemna masa" to znaczy, ze wyrzniecie ich nie jest az tak wielka strata dla ludzkosci.

:evil:

Ergo - zakladajac ze jakies kontakty byly (co jest teoretycznie mozliwe, jak wykazal Heyerdahl), to byly one sporadyczne i nie mialy jakiegos wybitnego znaczenia kulturalnego. Co do podobnych motywow: wszystkie ludy na calym swiecie czerpaly czerpia i beda czerpac swoja inspiracje z tych samych wzorcow - z rzeczy istniejacych w naturze. Slonce jest okragle, wiec okrag jest jego symbolem. Woda ma niekiedy zwyczaj falowac, no to czemu jej nie przedstawic jako pofalowanej linii. Co do prostych abstrakcyjnych symboli - jest ich ograniczona ilosc, wiec tez sie powtarzaja.

Co rozni te symbole w roznych kulturach, to ich znaczenie, no i tu mamy takie bogactwo roznorodnych znaczen, ze szukanie "wspolnego mianownika" jest na ogol bezowocne. (A w przypadkach gdzie mozna znalezc jakies wspolne znaczenie, moze to byc kwestia czystego przypadku lub - bardzo starozytnym mitem z czasow, kiedy nasi przodkowie dopiero zaczynali tworzyc pierwszy pra-jezyk ludzkosci :) )

Moglabym pisac jeszcze dlugo na ten temat, ale musze isc pakowac sie do wyjazdu do mojego ulubionego kraju!!!!!! :D :D :D

pozdro
Stasia

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage