Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 07 grudnia 2019 0:56

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 stycznia 2011 17:06 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Radosna nowina - wanilia zaczęła mi nareszcie rosnąć. Teraz prawdopodobnie będzie rosła bardzo szybko. Długo nie chciała odbijać; wyraźnie po prostu była zasuszona. Bo wanilia jest prawdziwą lianą - pnączem "sieciowym", a więc również epifitem, w czym bardzo jej pomaga przystosowanie do przeżywania suszy. Dlatego, choć rośnie w wilgotnych gorących lasach, jest sukulentem. Mam nadzieję, że z moją wanilią dalej będzie tylko lepiej.

UWAGA! Nowa bardzo ważna porada dla wszystkich, którzy chcą uprawiać ananasa!
Jak wybrać owoc z koroną, z której jest szansa otrzymania ukorzenionej rośliny?
Otóż wcale nie wystarczy, by ta korona ładnie wyglądała. Trzeba sprawdzić, czy liście dokoła stożka wzrostu są mocno osadzone. Jeśli ich białe części są wiotkie - znaczy to, że korona jest zmarnowana i należy zrezygnować z kupna tego owocu, bo lada chwila środek korony zgnije i wypadnie. Korona traci żywotność wskutek długiego przechowywania w ciemności, może też przez to, że owoc rósł na przeazotowanej glebie.
Jeśli koronę z wypadniętym środkiem zabezpieczy się przed dalszym gniciem, to może ona potem wypuścić nowe liście ze stożka wzrostu, ale zwykle po pewnym czasie obumierają one i nie da się otrzymać ukorzenionej rośliny.

Stasiu, jak tam Twoja stewia?


Ostatnio zmieniony 04 marca 2011 14:46 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
Stasia
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 stycznia 2011 17:28 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
Stasiu, jak tam Twoja stewia?


Mmm... Stewia byla opuszczona przez miesiac z niewielka iloscia wody, o dziwo przezyla coc nie urosla ani na centymetr. Trzyma sie dzielnie i czeka na wiosne :D

Poza tym zdobylam Lobivia longispina z kontrabandy :D :D :D (na razie za wczesnie zeby powiedziec czy przezyje) oraz takie pyszne ziele andyjskie huacatay/wakatay (jak sie zdaje nazwa lacinska to Tagetes minuta; zrobie/przesle zdjecia jak nieco podrosnie).

Awokado pnie sie w gore i ani mysli sie rozgaleziac - jesli mu przytne czubek, to sie rozgalezi czy zdechnie?

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 stycznia 2011 18:01 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Stasia pisze:
Poza tym zdobylam Lobivia longispina z kontrabandy :D :D :D (na razie za wczesnie zeby powiedziec czy przezyje) oraz takie pyszne ziele andyjskie huacatay/wakatay (jak sie zdaje nazwa lacinska to Tagetes minuta; zrobie/przesle zdjecia jak nieco podrosnie).

Jeśli to istotnie Tagetes minuta, to nie potrzebowałaś jej przemycać, bo rośnie w co drugim ogródku wiejskim w Polsce - to aksamitka drobna:
http://galeria-kwiatow.com/kwiaty-ogrod ... robna.html
Aksamitki istotnie są ziołami. W ogóle o ile się orientuję, to od okresu międzywojennego wiejskie ogrody w Polsce się mocno zindianizowały, a ściślej zmeksykanizowały. Przecież dalia, która wyparła malwę, też pochodzi stamtąd. Cynia ma szerszy zasięg - cała Ameryka Łacińska.

Stasia pisze:
Awokado pnie sie w gore i ani mysli sie rozgaleziac - jesli mu przytne czubek, to sie rozgalezi czy zdechnie?

Na pewno nie zdechnie. Ale jak długo ono rośnie u Ciebie? Gdy w pierwszym roku przyciąłem awokado czubek, to przez pewien czas nie rosło, potem wypuściło nowy stożek wzrostu i rosło dalej w górę. W tym roku - sądzę po wyrastających pąkach - będzie się już rozgałęziać - nie wiem, czy wskutek tamtego przycięcia, czy może dlatego, że za mało je podlewałem po przesadzeniu i mocno przeschły mu liście, wobec czego chce je jak najszybciej odtworzyć w jak największej ilości.
Awokado u mnie weszło zimą w stan spoczynku, a jak u Ciebie?

I mam jeszcze pytanie - co wyrosło z tych siewek, które Ci skiełkowały z paczki z nasionami stewii, ale nie były stewią?


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 stycznia 2011 18:34 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
Jeśli to istotnie Tagetes minuta, to nie potrzebowałaś jej przemycać, bo rośnie w co drugim ogródku wiejskim w Polsce - to aksamitka drobna:
http://galeria-kwiatow.com/kwiaty-ogrod ... robna.html


Tu w Michigan nie widzialam :)

Nie wiem czy to to, zrobie zdjecia jak mu sie liscie nieco rozprostuja, bo na razie to wyglada strasznie mizernie.

Mała Kopa pisze:
Ale jak długo ono rośnie u Ciebie? Gdy w pierwszym roku przyciąłem awokado czubek, to przez pewien czas nie rosło, potem wypuściło nowy stożek wzrostu i rosło dalej w górę. W tym roku - sądzę po wyrastających pąkach - będzie się już rozgałęziać - nie wiem, czy wskutek tamtego przycięcia, czy może dlatego, że za mało je podlewałem po przesadzeniu i mocno przeschły mu liście, wobec czego chce je jak najszybciej odtworzyć w jak największej ilości.
Awokado u mnie weszło zimą w stan spoczynku, a jak u Ciebie?


Wyroslo na komposcie w lecie, wiec ma pol roku. W jesieni dlugo odchorowalo przesadzenie do doniczki (nawet stozek wzrostu mu wysechl). Troszke zwiedlo przez miesiac kiedy teraz bylismy w Boliwii, ale juz wrocilo do normy - siedzi na najcieplejszym/najbardziej naslonecznionym oknie, i powolutku wypuszcza nowe liscie, nie hibernuje. Jeszcze poczekam z tym przycinaniem.

Mała Kopa pisze:
I mam jeszcze pytanie - co wyrosło z tych siewek, które Ci skiełkowały z paczki z nasionami stewii, ale nie były stewią?


Zwykle chwasty, wyrwalam. Wykielkowaly 3 roslinki stewii, jedna zatrzymala sie na 1 cm wzrostu (sic!), dwie na 6 cm. Chyba troche im za zimno, ale przetrwaja do wiosny.

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Capricornus
 Tytuł: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 stycznia 2011 20:35 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 marca 2007 20:36
Posty: 167
Lokalizacja: tutejszy
Płeć: Nie określono
Stasia pisze:
jesli mu przytne czubek, to sie rozgalezi czy zdechnie?

Stasia pisze:
(nawet stozek wzrostu mu wysechl)


Jeżeli wysechł mu stożek wzrostu to jest to przecież taki sam efekt jak przy przycięciu, powinien się zacząć rozgałęziać albo wypuścić nowy, główny pęd. Zrobił to drugie, to naturalne.

Mam inną propozycję, wsadź roślinę pod "klosz", zacznie się rozgałęziać gdy nie będzie mogła rosnąć w górę.

_________________
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 stycznia 2011 23:08 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Capricornus pisze:
Jeżeli wysechł mu stożek wzrostu to jest to przecież taki sam efekt jak przy przycięciu, powinien się zacząć rozgałęziać albo wypuścić nowy, główny pęd. Zrobił to drugie, to naturalne.


I dalej rosnie prosto jak strzala, dziad :) poczekam z eksperymentami az zrobi sie nieco cieplej. Ponizej - oto moje awokado (zdjecie z listopada, wiec jeszcze zielono na polu) :D Jakies mszyce je zarly ale juz sobie z nimi poradzilam.

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 16 stycznia 2011 17:37 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Capricornus pisze:
Mam inną propozycję, wsadź roślinę pod "klosz", zacznie się rozgałęziać gdy nie będzie mogła rosnąć w górę.

Wątpię, prędzej się wygnie.

Owoce, o których tu mówimy - mam na myśli te rosnące bardziej na północ - jadali też bohaterowie książek Karola Maya. Znalazłem mówiące o tym fragmenty w powieści "Upiór z Llano Estacado":

Cytuj:
Carlos usiadł, a jego brat poszedł za jego przykładem. Baumann posłał syna do kępy kaktusów, żeby narwał trochę ich owoców, podobnych do fig. Owoce te mieli spożyć wszyscy na deser.
(...) Kaktusowe figi zostały zjedzone i syn łowcy niedźwiedzi poszedł po nowe. Zaledwie minął krzaki, dał się słyszeć jego głos: - Co to jest? Chodźcie tu tylko, panowie! Czegoś takiego nigdy jeszcze nie widziałem!

Te kaktusowe figi to oczywiście o zwane figami owoce opuncji figowej.

A to opis oazy Bloody-Foxa na pustyni Llano Estacado (z tej samej książki):
Cytuj:
...W takt piosenki poruszały się gałęzie migdałowców i drzew wawrzynowych, a setki kolibrów skakały jak barwne iskry wokół starej Murzynki, która siedziała samotnie nad wodą.
(...) Nad niskimi palmami o liściach pierzastego kształtu rozpościerały swoje wierzchołki wysokie drzewa kadzidłowe oraz topole. Pod ich kopułami olbrzymie, mieniące się kolorowo ważki uganiały się za muchami i innymi drobnymi owadami, a za domkiem, stojącym w pobliżu wody, kłóciła się o złociste ziarna kukurydzy chmara papużek.
Z zewnątrz nie można było zobaczyć, z czego domek jest zbudowany, gdyż zarówno jego ściany, jak i dach okryte były pnącymi się gałązkami, liśćmi i kwiatami czerwono prążkowanej passiflory, której żółte, słodkie, podobne do kurzego jaja owoce jaśniały żywo spoza gęstwiny wciętych, obwisłych liści. To wszystko robiło wrażenie strefy tropikalnej. Człowiek znajdując się tam mógł sądzić, że przebywa w jakiejś dolinie południowego Meksyku lub środkowej Boliwii, a przecież to małe jezioro, i ta chata obrośnięta passiflorą, i ta bujna roślinność podzwrotnikowa znajdowały się nie gdzie indziej, jak właśnie pośrodku straszliwej pustyni Llano Estacado.

W rzeczywistości trudno się temu dziwić - temperatury stycznia na tej pustyni wynoszą ok. +10 stopni, więc są to temperatury Peloponezu, a surowe warunki życia na Llano biorą się z braku wody.
"Tropikalność" męczennicy jest jednak pozorna, bo akurat ten gatunek - passiflora żółta - jest wyjątkowo mrozoodporny. Od biedy wytrzymuje nawet nasz klimat, jako jedyny gatunek owocodajnej męczennicy.
Migdałowce i wawrzyny, tudzież pomarańcze i kasztany, rosnące w oazie, zostały posadzone przez jej tajemniczego gospodarza i wszystkie, zapewne poza kasztanami (w Ameryce rośnie miejscowy gatunek kasztana jadalnego) są gatunkami obcymi.
Kolibry istotnie sięgają na obszar Stanów Zjednoczonych, natomiast jedyna papuga USA - papuga karolińska - istotnie żyła jeszcze w czasach, w których dzieje się akcja książki (ostatni osobnik na wolności zginął w 1904 r.). Tyle, że ona występowała bardziej na wschód. Sięgała na północ aż do rzeki Ohio.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Capricornus
 Tytuł: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 16 stycznia 2011 23:08 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 marca 2007 20:36
Posty: 167
Lokalizacja: tutejszy
Płeć: Nie określono
Mała Kopa pisze:
Wątpię, prędzej się wygnie.


Jest możliwość wygięcia ale rozkrzewienie jest prawie pewne, robiłem coś takiego.
Może to być wykonane z wariantem obcięcia czubka, może być też zrobione za pomocą foliowego worka.
Wszystkie warianty wypróbowane i przynoszą zamierzony efekt.

_________________
Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 17 stycznia 2011 0:32 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Nie wiadomo, czy to nie zbieg okoliczności. Mogłeś akurat trafić na czas rozkrzewiania. Ale spróbować można - choćby po to, żeby sprawdzić.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 stycznia 2011 2:07 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
[
Mała Kopa pisze:
Jeśli to istotnie Tagetes minuta, to nie potrzebowałaś jej przemycać, bo rośnie w


Oto zdjecia ziela wakatay - czy to Tagetes minuta czy cos innego?
Załącznik:
wakatay03.jpg

Powinno byc pelne lisci/odgalezien od samego dolu, ale najnizsze odcielam przy przesadzaniu, a te ze srodka trafily juz do zupy :D

Cecha charkterystyczna wakatay sa kropeczki pokrywajace liscie:
Załącznik:
wakatay04.jpg

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 23 stycznia 2011 23:09 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Na pewno to aksamitka. Wiadomości z Internetu wskazują, że to istotnie ten gatunek, choć mnie Twoja roślina wydaje się trochę zbyt tęga. W tej chwili trudno byłoby mi poznać gatunek po kropkach na liściach.

Skiełkowały mi niedawno 2 ananasy. Jeden obumarł, drugi - rośnie. Spodziewam się, że skiełkuje ich więcej, bo wysiałem co najmniej 20 nasion. Papaja też mi nieźle urosła, ale muszę doświetlać.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 07 lutego 2011 17:25 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Znalazłem ciekawą kolekcję zdjęć m. in. araukarii chilijskiej, czyli tej, o której pisała Inca:
http://www.helsinki.fi/~jhyvonen/PB/A/A.html

Najbardziej spodobało mnie się zdjęcie lasu bukanowo-araukariowego z wystającymi ponad korony bukanów - jakoby antarktycznych - araukariami, które załączam. Piszę: jakoby antarktycznych, bo bukan antarktyczny rośnie najwyżej do 6 m (przeważnie jest to zaledwie krzewinka). Te drzewa zaś są wyraźnie wyższe. Bukan, czyli buk południowy albo notofagus, to odpowiednik buka na półkuli południowej - tyle, że mający tam większe znaczenie lasotwórcze, niż nasze buki u nas. Niestety, nie słyszałem, żeby ta bukiew południowa była jadalna - zdaje się, że orzeszki wszystkich gatunków są za małe. Szerzej o bukanach piszę w wątku o Alakalufach (viewtopic.php?f=32&t=1545&p=17966#p17966).

A tutaj inne zdjęcia araukarii chilijskiej:
http://www.google.pl/images?hl=pl&biw=1 ... CCcQsAQwAA


Szczegółowe wiadomości o araukarii chilijskiej można znaleźć tutaj:
http://www.swiatkwiatow.pl/araukaria-ch ... id342.html

Cytuj:
Opis:
Araukaria pochodzi z Andów, rośnie w naturalnym środowisku rośnie w Chile oraz Argentynie. Liście araukarii są koloru ciemnozielonego, są błyszczące oraz zielone zimą. Roślina osiąga wysokość do 12 metrów, w naturalnym środowisku dorasta nawet do 50 metrów. Średnica korony to ok. 6 metrów. Araukaria chilijska rośnie dość wolno, osiąga wysokość 3-4 metrów w wieku ok. 5 lat. Roślina posiada dość głębokie, słabo rozwinięte korzenie. Gałęzie pokryte spiczastymi łuskami są bardzo klujące.

Uprawa:
Stanowisko słoneczne, osłonięte. Gleba wilgotna, ale co bardzo ważne dobrze zdrenowana. Araukaria chilijska dobrze rośnie w klimacie oceanicznym, bardziej łagodnym od naszego. Od wczesnej wiosny do końca okresu wegetacyjnego podlewamy roślinę dość intensywnie oraz co jakiś czas dobrze jest podnawozić ja nawozem do iglaków. Roślina przemarza przy temperaturze - 15°C.

Zastosowanie:
Piękne okazy podziwiać można w południowej Anglii, Irlandii, Belgii i Holandii. W Polsce uprawa tej rośliny nie jest łatwa, z powodu dość zimnego klimatu. Spotykane są jednak kilku metrowe rośliny rosnące w gruncie. Bardzo często uprawiana jest jako roślina doniczkowa, doskonale nadaje się do uprawy w holach, kościołach oraz miejscach o dość wysokiej temperaturze podczas zimy.

Zimowanie:
Roślina wrażliwa na silne mrozy, zalecana jest ochrona podczas zimy. Dobrze jest przechowywać roślinę podczas zimy w miejscu nasłonecznionym oraz dość jasnym.

Uwagi:
Nasiona tej rośliny są jadalne, bardzo często wykorzystywane do produkcji bardzo drogich i ekskluzywnych olejów.


A o rozmnażaniu tutaj:
http://tropicjungle.blox.pl/html/131072 ... tml?483007

Cytuj:
Ukorzenianie Araucarii chilijskiej nie sprawia większych problemów. Ukorzeniać z ukorzeniaczem należy pędy połowicznie zdrewniałe, od maja do lipca, pobrane z pionowo rosnącego, głównego pnia drzewa. Pędy pobrane z bocznych (poprzecznie rosnących) gałęzi będą rosnąć na kształt leżących (płożących się) krzewów - nie będą rosnąć pionowo.


Gatunek araukarii uprawiany powszechnie w doniczkach to araukaria wyniosła.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 13 lutego 2011 20:05 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 6 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 11 lutego 2011 9:48 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Pekan

Skoro już jesteśmy przy drzewach stosunkowo odpornych na niskie temperatury - orzesznik jadalny, czyli pekan. Miałem o nim nie pisać, ale niedawno dostałem w prezencie trochę jego orzechów, i postanowiłem je wysiać. W tej chwili pekany już mi kiełkują - największa siewka rozwija obecnie liście (pierwsze liście mają kształt łusek; dopiero później wyrastają prawdziwe liście).

Pekan jest trochę bardziej odporny na mróz niż araukaria chilijska - wymarza poniżej -20 stopni. Jest to roślina klimatu takiego, jak w południowej Słowacji, na Węgrzech czy w niższych częściach Alp. Udaje się w klimacie, w którym dobrze rośnie bawełna. Wg Wikipedii, choć to niepewne źródło, nieliczne okazy pekana rosną w Polsce w ogrodach botanicznych i arboretrach - być może, że zabezpiecza im się tam pnie na zimę, otulając je czymś do pewnej wysokości. Zapewne gdyby takiego pekana posadzić w jakimś ciepłym, dobrze osłoniętym miejscu w południowej Polsce, w takim, gdzie można uprawiać winorośl, udałby się całkiem dobrze.
W Wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Orzesznik_jadalny) tak piszą o wymaganiach uprawowych tego gatunku:
Cytuj:
Siedlisko: najlepiej rośnie na głębokich, żyznych glebach w dolinach rzek. Minimalna miąższość dla dobrego plonowania wynosi około 60 cm (2 stopy), a głębokość wód gruntowych poniżej 75 cm (2,5 stopy). Jest bardziej wrażliwy na mróz niż częściej u nas spotykany orzesznik pięciolistkowy. Według różnych źródeł minimalna temperatura niepowodująca uszkodzeń zawiera się w przedziale pomiędzy –12° a –20 °C. Według klasyfikacji mrozoodporności USDA zaleca uprawę w strefach 6b–11. Optymalny odczyn gleby powinien być obojętny lub lekko zasadowy, a stanowisko słoneczne lub półcieniste[6].


Drzewa pekanowe rosną do 65 m, ich korona potrafi mieć 30 m, średnica pnia - 2 m, a pierwsze gałęzie mogą się zaczynać 30 m nad ziemią. Zbiory z 1 drzewa mogą wynosić nawet 400 kg orzechów.

Pekany rozmnaża się oczywiście, jak inne orzechy i orzeszniki, przez siew, a odmiany szlachetne przez szczepienie i (przede wszystkim) przez okulizację. Te dwie ostatnie metody są trudne, jak u wszystkich orzechów, i wymagają ciepłego klimatu oraz starannego wykonania - czyli w naszych warunkach zapewne najlepiej zokulizowane młode drzewka trzymać w szklarni. Siewki pekana owocują po 20 latach, natomiast rośliny okulizowane już w 3 lata po posadzeniu.

Owoce pekana przypominają z wyglądu żołędzie, tylko zaostrzone z dwóch stron. Smak jest podobny do orzecha włoskiego, lecz delikatniejszy. Skorupki dzikich orzechów są często bardzo twarde; skorupki odmian szlachetnych podobno można nawet zgnieść w palcach (te moje były chyba jakieś pośrednie). Dodam, że skorupki pekanów często się barwi - moje też najwyraźniej były barwione.

Pekan rośnie od północnych stanów Meksyku po stany Iowa i Indiana w USA. Dzikie pekany tworzą często spore drzewostany. Dodam, że Indianie prawie na pewno tych drzew nie uprawiali, tylko zbierali ich owoce.

Na temat pochodzenia nazwy drzewa i owocu można usłyszeć dwie hipotezy. Wikipedia twierdzi tak:
Cytuj:
Angielskie słowo pecan pochodzi z języka Indian Algonkinów i oznacza "orzech zbyt twardy do zgniecenia dłonią" lub – szerzej – "coś do zmiażdżenia tylko narzędziem"

a Pieniążkowie w "Owocach krain dalekich" (za którymi powtarza http://www.surawka.republika.pl/Pekan.htm) tak:
Cytuj:
"Pekan" jest starą nazwą indyjską orzechów o twardych skorupkach.

Widać tu jakieś echo mylenia Indii Zachodnich w Wschodnimi - czyli ogólnie pomyłki Kolumba. Która wersja jest prawdziwa - trudno powiedzieć. Pekan pochodzi z Ameryki, ale z kolei nazwy miejscowe Pekan powtarzają się na Malajach, które miały sporo wspólnego z prawdziwymi Indiami i leżą niedaleko. Może ktoś z Was zna jakiś język algonkiński i to wyjaśni.

Zdjęcia pochodzą z miejsc, do których linki podałem wyżej.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 11 lutego 2011 10:53 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 4 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 11 lutego 2011 10:00 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Zdjęcia, które się nie zmieściły wyżej.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Re: Ciepłolubne rośliny jadalne Ameryki Łacińskiej
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 03 marca 2011 21:15 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Mala Kopo - miales racje z tym zimowym stanem spoczynku u awokado. Teraz sloneczko mocniej przygrzewa i awokado nagle wystrzelilo w gore. Stewia tez "wystrzelila" (hmm... z 6 cm na 8, ale za to jakie liscie ma rozrosniete), i oprocz tego to zaczynaja mi rosnac w doniczce jakies trawska i koniczyna, przespaly cala zime a teraz chca zyc ;)

Natomiast aksamitka mi marnieje - dolne liscie obumieraja - ratunku!! Dalej wypuszcza nowe, ale w miare jak rosna to dolne zaczynaja schnac, i jest taka bida z czterema smetnymi liscmi na szczycie.

Poza tym to usiluje wyhodowac cos co w Copacabanie nazywaja "kwiatem Inki" - ponizej zdjecie - orientujesz sie jaka jest nazwa polska/lacinska?
(zdjecie z Copacabana/tecza nad bazylika NMP w tle)
Załącznik:
florandina02ib.jpg


Niech mi stewia nieco bardziej podrosnie, to tez wrzuce zdjecie :)

Lobivia longispina z kontrabandy odchorowala mocno, ale przezyje (przy czym tez jeszcze nie jest zbyt fotogeniczna).

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 92 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage