Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 28 lutego 2020 1:26

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 listopada 2009 11:50 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Stasia słusznie zwróciła uwagę ( viewtopic.php?f=55&t=1566 ), że pisząc o zajęciach łowieckich dawnych Indian, stanowczo zaniedbałem Indianki. Kajając się z powodu mojej seksisotwskiej politycznej niepoprawności :D , postanowiłem założyć temat o roślinach, będących u Indian północnoamerykańskich przedmiotem zbieractwa. Tak przy okazji, mam pomysł dla posiadaczy, a zwłaszcza posiadaczek ogrodów. Pomysł ten dotyczy zakładania indiańskich ogrodów owocowo-warzywnych, tj. ogrodów, w których uprawiane byłyby indiańskie rośliny owocowe, warzywne, zbożowe i przyprawowe.

Na początek dziki ryż, a bardziej botanicznie - ostruda wodna - bez jakiegokolwiek jednak związku z miastem Ostródą na Mazurach. Że należy do jednego rodzaju z ryżem zwykłym, to raczej nieprawda, bo nazwa rodzajowa jest inna. Może jednak należeć do wspólnej jednostki systematycznej wyższego rzędu. Nie wiem też, czy wszystkie formy dzikiego ryżu - występującego też w Azji i dość znacznie różniącego się (jak wynika z tego artykułu) od siebie, to jeden gatunek w kilku podgatunkach, czy też kilka gatunków odrębnych.

http://www.omelkam.org/rzeki/stronka6.html
Cytuj:
Dziki ryż

Występowanie
Dziki ryż jest bliskim krewniakiem zwykłego ryżu, tworzy z nim rodzaj Oryza. Pierwotnie występował w Ameryce Północnej, od Manitoby po Florydę oraz Teksas, i w Azji. Znane są 4 gatunki, 2 roczne i 2 byliny, ich mrozoodporność sięga do -24 stopni Celsjusza. Może być sadzony prawie w całej Polsce. Ale jest uprawiany w Kanadzie, USA, Australii i na Węgrzech.

Historia
Uprawa w Azji sięga czasów prehistorycznych. Brak pewnych źródeł o jej rozpowszechnieniu. W Ameryce przed XX stuleciem nie był uprawiany. Nie wymagał tego. Naturalnie tworzy tam szuwary długie i szerokie na kilka kilometrów. Był w powszechnym użyciu, choć zależało ono od zwyczajów plemiennych. Jedli go Santee Dakota, Cree, Kickapoo, Fox, Sauk, Winnebago i wiele innych. Do dziś jest popularny wśród Chippewa i Menominee. Indianie Chippewa nazywają go manomin, bo dostali go w prezencie od Manitu, tak jak my pszenicę od Matki Boskiej. Dla Ojibwa dziki ryż wciąż jest święty. Biali początkowo zepchnęli go na margines, a od drugiej połowy XX wieku zaczęli uprawiać. Dziś w sklepach USA jest powszechnie dostępny, u nas to jeszcze nowinka.

Uprawa i zbiór
Uprawa jest niezwykle łatwa. Indiański ryż jeszcze nie jest osłabiony przez nowe, lepsze odmiany. To po prostu trzcina, szuwar. Rośnie na każdej glebie i chwali różne jej odczyny. Nasiona siewne nie mogą przeschnąć. Suche zachowują żywotność do 4 tygodni. Jeżeli je kupujesz wiosną, to sprawdź czy sklep przechowywał je wilgotne w lodówce. (Nasiona dobrze znoszą zamarzanie w lodzie, kiełkując z wiosną.) Najlepiej siać w szklarni do doniczek, lub w maju do skrzynek, które muszą być zanurzone w wodzie na głębokość 5 cm (licząc do poziomu ziemi w doniczce). Można zwyczajnie kupić gotowe sadzonki.
Nie znosi cienia. Rośnie w wodzie o głębokości 60 cm, nawet do metra, ale najlepiej w zbiornikach głębokich na 20 - 30 cm. Wymaga czystej wody, o umiarkowanym przepływie. Nadaje się więc do oczek wodnych z filtrem i fontanną (lub wodospadem). Tak też jest u nas traktowany, jako roślina ozdobna. W naszych warunkach kwitnie pięknie i wytwarza mnóstwo nasion, które... nie dojrzewają (z majowego siewu). Roślina stopniowo znika z naszego oczka. Ale brak ekspansywności to zaleta, tym bardziej że roślina jest dość ładna i egzotycznie wygląda. Nie polecana do malutkich oczek wodnych, potrafi urosnąć do 2 metrów, w tym - 40 cm nad wodą. Niedojrzałość specjalnie nie przeszkadza w przydomowej uprawie na ziarno. Gdy Manitu stworzył ryż dla Chippewa, zdradził im tajemnicę zbioru. Dojrzały ryż łatwo osypuje się do wody. Indianki wypływały żniwować przed dojrzewaniem nasion. Naginały pęki łodyg do łódek i delikatnie wytrząsały ziarno drewnianymi bijakami dokładnie zwymiarowanymi przez zwyczaje plemienne i prawo stanowe. W Manitobie; 2,5 cm średnicy, 75 cm długości, 225 g wagi. Podsuszały nasiona nad ogniskiem, a mężczyźni młócili w niedzielę. No, leciutka przesada. W nowych mokasynach, te żniwa miały oprawę magiczno - świąteczną. Obyczaje poszły w zapomnienie, ale technologię można wykorzystać i całkowicie zmechanizować. Wynika stąd, że ten ryż można przemysłowo uprawiać w Polsce. Opłacalność takiej uprawy nie jest znana, mimo wysokich cen ziarna (130 zł za kg w detalu) i rosnących rynków zbytu.

Właściwości i zastosowanie
Rynki rosną z modą na zdrową żywność. Przymiotnik dziki w nazwie robi swoje. Ale nawet plewy indiańskiego ryżu są smaczne! I nie do kupienia - gotowali je Chippewa. Ryż gotowali z mięsem. Piekli na tłuszczu. Po czym gotowali go z mięsem (albo z rybą). Lub podawali z syropem klonowym albo z vaccinium angustifolium, która po angielsku nazywa się dosłownie niska słodka jagoda (brak polskiej nazwy). Z nią wymieszany przechowywali ryż na surowo, gotowy do ugotowania.

Dziś używa się go dokładnie tak jak zwykły ryż. W tym jako mączkę (dodatkowo) do pieczenia chleba lub zaprawiania zup. To jest korzystne, bo on zawiera dużo białka, znaczne ilości ryboflawiny i niacyny oraz tiaminę, i nie ma glutenu. Kleik z dzikiego ryżu leczniczy nie jest. Łodyga dzikiego ryżu mandżurskiego jest jadalna . Rośliny zarażane są grzybem Ustilago esculenta, przez co ryż nie kwitnie. Trzeba go rozmnażać wegetatywnie, oczywiście - ten przesadzony już ma grzyba. Grzyb powoduje obrzmienie łodyg. Takie łodygi są w Chinach popularnym warzywem sprzedawanym pod nazwami gaosun lub jiaobai (lub pod angielskimi; coba, makomo, water bamboo).

Ciekawostki
Teksański dziki ryż może być zapylony (wszystkie ryże są wiatropylne) tylko do 75 cm od zapylacza i traci siedliska. Dlatego jest bliski wyginięcia.

Mandżurski dziki ryż prawie nie występuje w Mandżurii. Na Nowej Zelandii jest rośliną inwazyjną.

W Europie dziki ryż jest wprowadzany jako pokarm dla ptactwa.

Do dobrego tonu ostatnio należy sypanie dzikim ryżem pod nogi nowożeńców.


Dziki ryż można kupić w sklepach. Należy go traktować w Polsce jako uprawną roślinę zbożową. Jestem natomiast zdecydowanym przeciwnikiem zwiększania realizmu naszych indianistycznych rekonstrukcji przez zachwaszczanie jakichkolwiek dzikich terenów tą rośliną, żeby potem można było ją zbierać ze stanowisk "naturalnych" "jak prawdziwi Indianie". I tak dużo niepotrzebnych zupełnie obcych organizmów żywych przybyło w ostatnich czasach do Polski, także z Ameryki Północnej.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 12 listopada 2009 13:10 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 listopada 2009 12:15 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Na szczęście, nie jest w Polsce aż tak źle - mamy swoje własne wodne zboże, krajowy odpowiednik dzikiego ryżu. Jest to manna jadalna:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Manna_jadalna
Cytuj:
MANNA JADALNA
Manna jadalna (Glyceria fluitans) - gatunek byliny z rodziny wiechlinowatych. Trawa pospolita w Polsce, o niewielkim znaczeniu użytkowym.

Morfologia
Pokrój
Trawa średniowysoka, luźnokępkowa z rozłogami podziemnymi i nadziemnymi. pędy pokładające się i zakorzeniające się w węzłach.
Łodyga
Źdźbło o wysokości do 120 cm (rzadko 150 cm).
Liście
Pochwy liściowe nagie, bruzdowane i zamknięte. Języczek liściowy zakończone spiczasto, od 5 mm długości na dole, do 15 mm w górnej części łodygi. Blaszka liściowa o szerokości 3-10 mm i długości 5-25 cm (na pędach wegetatywnych dłuższa), bruzdkowana, szorstka, kapturkowato zakończona.
Kwiaty
Skupione w wiechę podwójną, bardzo wąską, jednostronną. Kłoski 7-15 kwiatowe. Kwitnie od maja do października.

Ekologia
Występuje na mokrych, żyznych łąkach, na zamulonych brzegach rzek, na obrzeżach płytkich zbiorników wodnych, cieków, w rozlewiskach.


http://walden.underlegend.net/index.php?id=113&id2=110

Cytuj:
Manna Glyceria R.Br. Trawa wieloletnia, dochodząca do 1 m wys., rośnie nad brzegami wód i w cienistych, wilgotnych lasach. W kraju występuje 5 gatunków manny. Kwitnie w czerwcu i lipcu, ziarniaki dojrzewają w końcu lata. Nazwa łacińska manny - Glyceria,poczodzi od greckiego glykeros - słodki, od słodkich ziarniaków. Na uwagę zasługuje manna jadalna Glyceria fluitans (L.) R.Br. Odżywcze ziarniaki manny są podawane chorym przy ogólnym wyczerpaniu organizmu. Produkt ten znany jest od dawna w Polsce, jak również w Szwecji i na Węgrzech pod nazwą ,,manna‘‘. Niegdyś manna, specjalnie uprawiana w kraju, była znanym produktem handlowym. Obecnie występująca w sprzedaży kasza manna, przyrządzana jest ze specjalnych odmian ziarniaków pszenicy twardej. Ziarniaki manny zawierają 75% skrobi, 9,7% białek, 0,4% tłuszczu oraz 13,5% wody.


http://www.proekologia.pl/print.php?plu ... tent.12398

Cytuj:
Nie wdając się w spór w tej sprawie, odnotujmy, że swoją mannę mieli także Słowianie. W tym przypadku nie ma wątpliwości, że chodzi o bylinę z rodziny traw, nazywaną manną jadalną, która była jedzona w Polsce i na Rusi. Ponieważ jej drobne ziarniki były spożywane w postaci kaszy, więc nazywano ją również kaszyńcem. Roślina ta rosła na błotnistych łąkach, w rowach i na pobrzeżach wód; z powodu melioracji obecnie spotyka się ją rzadziej.</p><p align="justify"><strong>Kazimierz Moszyński w „Kulturze ludowej Słowian" pisał: „Kobiety wiejskie zbierają ziarna tej trawy latem, w lipcu, «po rosie», to jest zanim rosa obeschnie; uderzają przetakiem pod kłosy, strząsają w ten sposób ziarna do wnętrza.</strong> Ziarno to przygotowują jak inne zboża (np. jak proso) i gotują z niego kaszę, która według mniemania Poleszuków ma być bardzo smaczna".</p><p align="justify">W okolicach Grodna zbieranie manny było tak rozpowszechnione, że mówiło się nawet o „dzikich żniwach", a ziarniki tej rośliny przynoszono do dworu jako daninę. Manna była sprzedawana na targach, nawet ją eksportowano na Węgry i do północno-wschodnich Niemiec. Kaszyńcem żywiono się również na Wielkorusi i na zachodniej Ukrainie, a u nas najpopularniejsza była na Podlasiu oraz w widłach Wisły i Sanu.


Niestety, nie jestem pewien, jak jest z przydatnością spożywczą pozostałych 7 występujących w Polsce gatunków manny. Szczególnie nazwa manny mielec może sugerować, że ją kiedyś mielono - i oczywiście jadano:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Manna_mielec


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 listopada 2009 12:36 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Teraz kolej na indiańskie warzywo - słonecznik bulwiasty, czyli topinambur, zwany też po prostu bulwami. Roślina ta przypomina zwykły słonecznik, ale ma większe kwiaty (właściwie - kwiatostany). Jadalne są bulwiasto zgrubiałe korzenie. Występuje w Polsce, a zdobycie jej bulw nie powinno przedstawiać problemu, ponieważ często spotyka się ją zdziczałą, a dodatkowo sadzona jest w lasach dla dzików. Dodajmy, że jest to rodzina pochodząca z prerii, czyli jak najbardziej po naszej linii.

Bulw próbowałem (gotowanych). Nie są złe, ale do tego smaku trzeba się przyzwyczaić. Zbiera się je właśnie o tej porze roku, którą mamy obecnie. Z poniższego adresu przekopiowałem też przepisy - niestety, jakieś mało indiańskie... Ale może ktoś zna lepsze?

http://www.konfraternia.org/blogi_autor ... gwa/?p=464

Cytuj:
TOPINAMBUR - Zamiast ziemniaków

Posted By Pigwa on 07/02/2009

Topinambur - bulwa rośliny z rodziny astrowanych pochodna słonecznika. Naukowa nazwa - Helianthus Tuberosus pochodzi od greckiego Helios - słońce, Anthus - kwiat, Tuberos - bulwa. Europejska nazwa pochodzi od nazwy plemienia Indian Tupinamba z Ameryki Południowej, choć w stanie dzikim roślina ta występuje tam znacznie rzadziej niż na kontynencie północno-amerykanskim, skąd została sprowadzona do Europy przez badacza francuskiego Champlain’a i tam rozpopularyzowana a szczególnie w Italii, gdzie nazywano ją GIRASOLE ARTICOCCO. Stąd Anglicy błędnie rozumiejąc słowo “girasole” nazwali ją JERUZALEM ARTICHOKE, gdyż smakiem przypominała ARTICHOKE (karczochy).

dzikie-sunchokes-11

Dopiero około roku 1960 amerykańscy hodowcy tej rośliny na skalę przemysłową nazwali ją SUNCHOKE, bo taka nazwa wydała im się właściwsza, gdyż topinambur nie ma nic wspólnego z karczochami. W stanie dzikim topinambur rośnie na kontynencie północno-amerykanskim we wszystkich regionach od Kanady po Meksyk i jest rośliną bardzo inwazyjną, na terenach zamieszkałych niszczoną jako chwast. Natomiast jest dość powszechnie kultywowana do celów spożywczych, ze względu na pożywność, świetny smak i wartości odżywcze. Jej cukry i proteiny są bardzo ważne w diecie diabetykow, ponieważ zawiera ona duże ilosci INULINY, rodzaju węglowodanów, które w procesie trawienia zamieniają się we fruktozę zamiast glukozy, przez co są doskonałym zastępstwem popularnych w Polsce ziemniaków.

Jak większość bulwowatych, roślina ta jest wytrzymała na ekstremalne warunki atmosferyczne, łatwo wytrzymuje mrozy, jak i upalne letnie susze, gdyż bulwy mogą łatwo przetrwać głęboko w glebie, stad rosnąca ich popularność w zróżnicowanym europejskim klimacie. Jedyną stroną ujemną topinambura jest fakt, ze czesto spożywanie go powoduje nadmierną gazowość, gdyż organizm ludzki nie posiada odpowiednich enzymów trawiennych na niektóre jego składniki chemiczne a wszystko czego nie może do końca strawić, zamieniane jest w gazy. Są jednak metody gotowania i przyrządzania potraw, które tę dolegliwość znacznie zmniejszają. Dobrym sposobem jest moczenie obranych bulw wodzie z dodatkiem soku z cytryny, lub nawet czystej wodzie jak to czynimy z fasolą, która ma rownież pewne właściwości gazotwórcze.

W stanie dzikim topinambur rośnie na kontynencie amerykanskim niemal wszędzie, na prerii, przy drogach i autostradach, na nieużytkach i to bez z wględu na klimat.

plantacja-1

A tak wygląda plantacja tej rośliny wiosną.

topinambur

Hodowlana roślina dochodzi do 3 metrów wysokości.

bulwy1

Bulwy topinambura przypominają nieco ziemniaki, choć małymi odrostami upodobniają się również do korzenia imbiru. W smaku przypominają karczochy, choć nieco bardziej kwaskowate i z tego względu plasterki tej bulwy są powszechnie używane do herbaty w zastępstwie cytryny czy imbiru. Można je spożywać na surowo, do sałatek, jak również gotowane. Gotują się szybko i nierzadko wystarczy 10 minut aby osiągnąć pożądany skutek.

A więc najwyższy czas na sprawdzone przepisy:

TOPINAMBUR PANZANELLA

Składniki:

2 szklanki małych pomidorów sałatkowych, przekrojonych na pół,

3-4 dość duże bulwy, pokrojone na plasterki,

1 szklanka drobnych (1,5 cm.) grzanek,

4 duże szalotki,

1/2 szklanki posiekanych liści bazylii,

6 łyżek oliwy z oliwek (extra virgin),

2 łyżki octu balsamicznego,

sól, pieprz.

W szklanym półmisku wymieszać grzanki, pomidory, topinambur i bazylię. Osobno roztrzepać oliwę i ocet balsamiczny i polewać sałatke dokładnie przed podaniem.

X X X

SAŁATKA ZE SZPINAKU I TOPINAMBURA

Składniki:

Duży pęczek świeżego szpinaku,

20 dkg. boczku, dokładnie wysmażonego i pokruszonego,

1/2 szklanki złotych rodzynek,

4-5 bulw topinambura pocietego w plasterki,

1/2 szklanki posiekanego szczypiorku,

2 łyżki podpieczonych na patelni nasion sezamowych,

3 czerwone jabłka, obrane i pokrojone w małe kawałki ,

1/2 szklanki podpiekanych orzechów arachidowych.

Dressing:

3/4 szklanki cukru,

1/4 szklanki octu jabłkowego,

1 łyżka soku z cytryny,

2 łyżeczki nasion musztardy,

1 1/2 łyżeczki papryki,

1/2 łyżeczki soli morskiej,

1/2 łyżeczki mielonego imbiru ( w proszku).

Po wymieszaniu wszystkich składników polewać dressingiem sałatkę tuż przed podaniem.

X X X

TOPINAMBUR Z BRUKSELKĄ

Na oliwie z oliwek zeszklić 1 cebule (posiekaną drobno), dodać równe ilości topinambura ( w drobnych kawałkach) i brukselki, przyprawić pieprzem, solą morską i sokiem z cytryny. Dusić pod przykryciem ok 15-20 min.

X X X

RISOTTO Z TOPINAMBURA

0,5 kg. topinambura (pokrojonego w drobną kostkę),

2 szklanki ryżu ARBORIO,

2 szklanki wytrawnej SAKE,

2 szklanki wywaru warzywnego,

1 szklanka wody,

1 szklanka mleka,

1 posiekana cebula,

3 ząbki czosnku (posiekanego),

1 łyżka majeranku,

2 łyżki startego parmesanu,

sok z cytryny, sól, pieprz.

Wodę, wywar i sake zagotować i gotować w płynie topinambur 2-4 minut, następnie wyjać bulwy i odstawić. W szerokim rondlu zeszklić cebulę i czosnek (ok. 5 min.), lekko posolić i popieprzyć, dodać topinambur, ryż i smażyć kilka minut ciągle mieszając. Dodawać wolno 1 szklankę płynu z gotowania bulw i ciągle mieszać. Gotować na bardzo wolnym ogniu. Kiedy cały płyn zostanie zabsorbowany, dodawać kolejne porcje płynu. Jak już cały płyn będzie zabsorbowany, dodać posiekany majeranek i parmesan i bardzo małymi porcjami mleko. Mieszać dokładnie i na koniec doprawić do smaku. Prawdopodobnie jedno z najsmaczniejszych risotto, jakie w życiu jadłem.

X X X

SZPONDER WOŁOWY Z TOPINAMBUREM

0,5 kg. topinambura (1,5 cm. kostki),

0,5 kg. pieczarek , pokrojonych w połówki,

4 marchewki ( grube plastry),

1 cebula (plasterki),

1 szklanka rosołu lub wywaru z jarzyn,

2 kg. szpondra wołowego ( mostek, brisket),

1 łyżeczka oregano,

1 łyżka proszku cebulowego lub zupy cebulowej w proszku,

sól, pieprz.

W żaroodpornym naczyniu umieścic topinambur, pieczarki i marchewkę. Obłożyć plastrami cebuli. Mostek wołowy oprószyć solą i pieprzem ze wszystkich stron i umieścić na wierzchu tłusta stroną do góry. Podlać rosołem, posypac proszkiem cebulowym i oregano. W piekarniku (185 st.C) dusić pod przykryciem ok. 1,5 godziny. Podawac z ziemniakami au gratin i mieszanką warzywną.

X X X

TOPINAMBUR Z MARCHEWKĄ i CEBULĄ

Przepis podobny do poprzedniego, tylko zamiast brukselki używamy kawałków marchewki.

X X X

TOPINAMBUR ZE SZCZYPIORKIEM

Topinambur dusimy na oliwie i pod koniec dodajemy szczypiorek. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i cytryną.

X X X

ZUPA Z TOPINAMBURA Z SEREM

0,5 kg. topinambura pokrojonego w kostki,

2 łyżki soku z cytryny,

2 selery naciowe,

1 cebula,

5 łyżek masła,

2 1/2 szklanki rosołu lub wywaru warzywnego,

3 łyżki mąki,

1 1/2 szklanki startego ostrego sera cheddar,

2 łyżeczki nasion musztardy,

1/2 szklanki śmietany,

1 łyżeczka sosu Worcestershire,

sól, cayenne.

Oczyszczony topinambur moczyc w wodzie z dodatkiem soku z cytryny ok. godziny. Posiekac nać selera, cebulę i dusić w 2 łyżkach masła (ok. 8 min.). Dodac topinambur, 1,5 szklanki rosołu i gotować pod przykryciem ok. 15 minut. Wszystko zmiksować. Następnie w rondlu roztopić reszte masła, dodać mąkę i zbrązowić. Dodać do zasmażki 1 szklankę rosołu, dokladnie wymieszać i gotować jeszcze ok. 5 minut. Po tym czasie dodać starty ser, musztarde, śmietanę, dokładnie wymieszać i dodać do zmiksowanej zupy. Jeszcze raz doprowadzić do wrzenia, doprawić do smaku solą, cayenne i sosem Worcestershire. Zupa będzie dość gęsta i jeśli kto lubi rzadsze, można dodać wiecej rosołu.

Zyczę więc wszystkim smacznego i jeśli będzie zapotrzebowanie na więcej, chętnie będę dodawał kolejne przepisy, których jest naprawde mnóstwo.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 16 listopada 2009 13:15 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Roślina tym razem owocowa: sumak octowiec (Rhus typhina). Drzewko o pokroju gałęzi przypominającym jelenie poroża (młodsze pędy owłosione, jak jeleni scypuł). Sadzone często w parkach, skwerach, na trawnikach w miastach. Na jesieni pięknie się przebarwia. Niewymagający, ale w zimniejszych miejscach może się nie udać.

INDIAŃSKA LEMONIADA
Owocostany sumaka octowca wyglądają tak drapieżnie, że uważa się nieraz, że są trujące. W rzeczywistości nic podobnego. Owoców jako takich się nie jada, lecz przyrządza się z nich napój, zwany indiańską lemoniadą. Oryginalny przepis polega na moczeniu owocostanów w wodzie. Ja uważam, że jest to mało skuteczne. Zalewam więc owocostany wrzątkiem. W ten sposób otrzymujemy napar o smaku typowej herbatki z suszonych owoców, kwaskowato-cierpkawy. Pijemy na zimno.
Uwaga! Owocostanów nie należy zbierać w miejscach zapylonych, np. w sąsiedztwie ruchliwych ulic lub w miejscach, gdzie wieją wiatry, przynoszące zanieczyszczenia. Włoski na owocach są bowiem, niestety, doskonałym łapaczem wszelkiego świństwa, unoszącego się w powietrzu.

http://www.ogrod-gardener.pl/1/4/8/sumak_octowiec.php

Cytuj:
Sumak octowiec
Rhus typhina


WYSTĘPOWANIE:
Dziko gatunek ten występuje na wschodnich obszarach Ameryki Północnej, na obrzeżach lasów, skarpach i nieużytkach. Roślina pionierska, niemalże ruderalna. Dobrze czuje się na glebach piaszczystych i jałowych. Należy do rodziny nanerczowatych. Liczba gatunków w tej rodzinie wynosi ponad 150, porastając obszary Azji wschodniej i Afryki południowej.

CHARAKTERYSTYKA:
» Pokrój
Wysoki krzew lub niewielkie drzewo. Dorasta do 4-6m wysokości i tej samej szerokości. Gałęzie luźno ułożone, grube, przypominające poroże, gęsto owłosione. Korona ażurowa o parasolowatym kształcie. Pień krótki lub w ogóle go brak. Daje odrośla korzeniowe, tworząc wtedy krzaczaste i gęste zarośla. Wzrost szybki. Roślina krótkowieczna.

» Kora
Lekko chropowata, pokryta aksamitnym nalotem, zawiera sok mleczny. Kolor od pomarańczowego do ciemnobrązowego.

» Liście
Pojedyncze listki są podłużnie lancetowate, z wierzchu zielone, od spodu szarozielone. Liście są złożone pierzasto. Opadają na zimę, wiosna późno się rozwijają bo dopiero w maju. Jesienią przebarwiają się na różne odcienie żółci, czerwieni i pomarańczu. Sumak octowiec Rhus typhina » Kwiaty i owoce
Kwiaty sumaka zebrane są w zbite sterczące wiechy dochodzące do 15 cm długości. Wyrastają na końcach pędów. Kwitną w czerwcu-lipcu, są koloru żółto-zielonego. Owoce zaś są koloru szkarłatno-czerwonego, gęsto owłosione, w sterczących kolbach. Utrzymują się przez całą zimę, dodając czerwieni do ogrodu.

» Korzenie
W przypadku sumaka warto także wspomnieć o jego systemie korzeniowym. Korzenie sumaka rozrastają się bardzo szeroko tuz pod powierzchnią ziemi. Są mięsiste, w razie ich uszkodzenia bardzo szybko tworzą odrośla korzeniowe, tworząc gęste zarośla. Dlatego w miejscu gdzie rośnie sumak nie są zalecane żadne zabiegi mechaniczne.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Sumak_odurzaj%C4%85cy


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 25 listopada 2009 13:16 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 20:15 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Roślina przyprawowa, znana Wam z pewnością wszystkim - klon cukrowy (Acer saccharum), ten z flagi Kanady. Liście ma podobne do naszego klonu pospolitego, wysokością w ojczyźnie (do 40 m), a także cennym drewnem przypomina raczej jawor. Rośnie u nas dobrze, żyje do 300 lat. Na jesieni przebarwia się pięknie na czerwono.

http://www.zgapa.pl/zgapedia/Syrop_klonowy.html

Cytuj:
Syrop klonowy to produkt spożywczy, wytwarzany z soku klonowego. Sok klonowy pobiera się z pnia klonu, (głównie z klonu cukrowego Acer saccharum i k. srebrzystego A. saccharinum) podobnie jak sosnową żywicę lub kauczuk. Sok ten jest przezroczysty o lekko żółtym zabarwieniu i mdłym słodkawym smaku. Syrop otrzymuje się przez odparowanie nadmiaru wody. Syrop o gęstej konsystencji i jasno brunatnym kolorze zawiera dużo cukru oraz minerały. Używany jest na wiele sposobów. Najpopularniejszym użyciem jest użycie jako dodatek do popularnego w Ameryce dania śniadaniowego - pancake - podobnych do polskich racuchów. Bywa też dodatkiem do różnych deserów.
Pierwszą technologię wytwarzania syropu klonowego opracowali Indianie północnoamerykańscy. Jako, że nie znali rzemiosła kotlarstwa, do soku, gromadzonego w drewnianych misach lub ceramicznych, wrzucali rozgrzane w ognisku kamienie. Ten długotrwały i pracochłonny proces powodawał, iż syrop nabierał specyficznego, przypalonego smaku. Europejczycy przybywający do Ameryki zmienili technologię odparowywania wody, poprzez długotrwałe gotowanie w miedzianych kotłach. Współcześnie stosuje się przemysłowe metody produkcji syropu.
Obecnie najwięcej syropu klonowego produkuje się w Kanadzie (prowincja Quebec) oraz w USA.

Klon srebrzysty, też, jak widać, cukrodajny, jest u nas uprawiany dość często. To roślina łęgów, mocno ssąca wodę z gleby. Powyższe źródło jest dotąd jedynym, z którego słyszałem o pozyskiwaniu syropu z klonu srebrzystego - choć nazwa łacińska (Acer saccharinum) pośrednio wskazuje na to.
Tylko nie pozyskujcie syropu w parkach i na osiedlach! Bo Was straż miejska pogoni!
Załączone zdjęcie ma rzekomo przedstawiać klon cukrowy, ale tak na oko to są liście typowe dla klonu srebrzystego.
http://www.sadowniczy.pl/cat-pol-123548 ... Klony.html


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 25 listopada 2009 13:28 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 20:15 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Ten wpis został umieszczony przez pomyłkę; dobrze byłoby go usunąć.


Ostatnio zmieniony 25 listopada 2009 13:29 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 18:03 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Jednak udało mi się znaleźć zdjęcie prawdziwego klonu cukrowego - wraz z ciekawą indiańską legendą o nim:
http://www.google.pl/imgres?imgurl=http ... CAsQ9QEwAg

Cytuj:
Cukierki leśne.

Wiele, wiele księżyców temu, mały Nanabush wybrał się wczesną wiosną ze swoją babcią do lasu. Babcia, obeznana z drzewami, kwiatami i leśną zwierzyną pokazała małemu Nanabushowi, jak trzeba naciąć korę klonu, wsadzić w nacięcie patyczek, poczekać chwilę, wtedy zacznie się sączyć sok i kropelki soku można łapać prosto do ust. Kiedy Nanabush posmakował kilka kropel, bardzo mu się to spodobało, stwierdził że sok jest bardzo smaczny i słodki, i cieknie bez końca. Był jak złotawy nektar kwiatów. Po jakimś czasie jednak, kiedy przemyślał rzecz, wspiął się na wierzchołek drzewa i zlał obficie wszystkie drzewa wodą. Sok w dalszym ciągu skapywał z zatkniętych sączków, ale był wodnisty i nie tak słodki. Spytała go babcia, czemu to zrobił. Na co mądry Nanabush rzekł, że słodycz ta jest zbyt łatwa do zdobycia, rozleniwi jego lud, co będzie miało katastrofalne skutki. Tak powiada o klonowym syropie stara legenda kanadyjskich Indian.
Biali emigranci kanadyjski zastali drzewa klonowe już po zabiegu mądrali Nanabusha - sok cieknie obficie, ale jest wodnisty i wymaga podgęszczenia, żeby mógł zastąpić kolonistom kosztowny bardzo cukier. I tak powstała tradycja wiosennych wycieczek do lasu dla zbierania klonowego soku. Jak tylko temperatura podniesie się nieco i drzewa poczują wiosnę, system korzeniowy zaczyna wysyłać do części nadziemnych wielkie ilości zmagazynowanych cukrów dla odbudowy aparatu liściowego. Na to właśnie czekają Kanadyjczycy. Wybierają się zbiorowo do lasu, zbierają sok klonowy, podgęszczają go nad ogniskiem, i tak powstaje słynny syrop klonowy, nawet teraz, przy taniości cukru, ważny produkt naturalny Kanady.
A liść klonu, o szlachetnym niezwykle zarysie, dostąpił niebywałego zaszczytu - stał się oficjalnym herbem Kanady i widnieje, jako główny motyw, na kanadyjskiej fladze.
A gdzie tu cukierki leśne?
Na załączonej reprodukcji obrazu (Snyder?) widać kanadyjskich wycieczkowiczów wiosennych z przed ubiegłego wieku. Podgęszczają nad ogniskiem syrop. Ale zdarzało się, że nagle wracał mróz i wtedy dziatwa miała uciechę. Pecynki podgęszczanego syropu przekształcały się w mrożone cukierki, a także wyciek z pni przekształcał się w słodkie sople.
Jako ciekawostkę, już nie etnograficzną, ale zoologiczną dodać można, że ptaki na wyspach północnej Japonii także poznały się na zaletach wiosennego wycieku soku drzew. Po zimowych zawieruchach z połamanych gałęzi wycieka sok, który marźnie w słodkie sople. Na to tylko czekają ptaki i raczą się soplową słodyczą, co zostało zadokumentowane na pięknym filmie wykonanym dla BBC kilka lat temu.


I jeszcze jeden artykuł z informacjami dotyczącymi uprawy:
http://www.ibro.pl/Pliki/wynik.php?id=739
Cytuj:
Wysokie drzewo osiągające do 40m, z szeroką, gęstą i zaokrągloną koroną oraz spękaną szarą korą. Jedno z ważniejszych drzew północno wschodniej części Ameryki Północnej, gdzie występuje w liściastych lasach mieszanych na żyznych i świeżych glebach. Klon cukrowy rośnie raczej wolno i może dożywać do kilkuset lat. Jest drzewem cienioznośnym, szczególnie za młodu, wrażliwym na zanieczyszczenie powietrza. Jest zaliczany do gatunków zimnolubnych, preferuje północny klimat kontynentalny, źle znosi upalne lata. Istnieje kilka odmian geograficznych, niektóre z nich są wyodrębniane przez różnych autorów w osobne gatunki.

Doskonałe drzewo do dużych założeń ogrodowych i parków, dające latem cień, a jesienią widok pięknie przebarwionych liści w kolorach od żółtego poprzez pomarańczowy do szkarłatnego. Wspólnie z klonem czerwonym nadaje wtedy ton wschodnim lasom Ameryki Północnej i jest wówczas także atrakcją turystyczną. W Europie niestety nie przebarwia się tak intensywnie. Liść klonu cukrowego jest herbem Kanady. W USA i Kanadzie gospodarczo ważne drzewo - pozyskuje się z niego drewno oraz słynny cukier klonowy. Drewno jest twarde, ciężkie i wytrzymałe jednak zupełnie nieodporne na opad przez grzyby i owady. Znajduje głównie zastosowanie na podłogi, meble, boazerie. Choć klon cukrowy ma szeroki obszar występowania, to syrop można pozyskiwać tylko z drzew z północnej części jego zasięgu. Jedynie tam panują odpowiednie warunki klimatyczne sprawiające, że z nawierconych pni drzew wycieka sok. Zimy muszą być mroźne i śnieżne, a wczesną wiosną musi się pojawić stały cykl dobowy, kiedy w nocy temperatura spada do ok. -5°C, a w ciągu dnia jest ciepło i słonecznie. Pozyskiwanie soku klonowego odbywa się najwyżej przez 4 tygodnie w roku na przełomie lutego i marca. Nadają się do tego drzewa, które mają dostatecznie gruby pień, czyli osiągnęły wiek minimum 30 lat. Przy fachowym wykonywaniu odwiertów spuszczanie soków nie szkodzi drzewom, a otwory zarastają w ciągu sezonu. Sok klonowy w 97% składa się z wody. Dopiero po jej odparowaniu uzyskuje się z niego syrop. Jest to proces energochłonny i żmudny, zajmują się tym przeważnie małe farmy rodzinne, a do otrzymania 1 litra syropu potrzeba ok. 40 litrów soku, stąd też wysokie ceny. Do połowy dziewiętnastego wieku w Ameryce do słodzenia używano powszechnie syropu i cukru klonowego. Obecnie jest to raczej towar luksusowy. W różnych częściach świata od dawna podejmowano próby hodowli tego klonu i otrzymywania z niego syropu, jednak bez większych rezultatów. Jedynym obszarem, na którym panują zbliżone warunki klimatyczne, jak w jego ojczyźnie, są nasze Mazury. Gdy pod koniec osiemnastego wieku załamał się import cukru trzcinowego, poczyniono w Prusach próby z klonem cukrowym, które wypadły pomyślnie. Ruszyły nawet przygotowania do obsadzenia nim kilkunastu tysięcy hektarów pól, jednak pojawiły się kłopoty z dostawą nasion z Ameryki, a wkrótce po tym wprowadzono cukier z buraków, który okazał się tańszy w produkcji i cały projekt upadł. Tak więc nie mamy dzisiaj w Polsce lasów z klonem cukrowym. Mało tego, mimo doskonałego przystosowania do naszego klimatu jest on gatunkiem bardzo rzadko spotykanym w parkach czy ogrodach botanicznych oraz w ogóle nie oferowanym przez szkółki. Jednym z powodów jest zapewne jego duże podobieństwo do klonu pospolitego. Dlatego też zapewne często bywa nierozpoznawany.

Mimo tego podobieństwa jest bliżej spokrewniony z jaworem. Można go odróżnić od klonu pospolitego na podstawie pączków szczytowych, które u klonu cukrowego są węższe i spiczaste. Kwiaty pojawiają się w IV przed rozwinięciem liści. Owoce wypukłe, skrzydełka ustawione pod kątem ostrym. Dojrzewają jesienią i kiełkują następnej wiosny. W Europie gatunek ten słabo kwitnie i owocuje.

Coś nie wierzę, żeby Mazury były jedynym w Europie pasującym mu obszarem. Powinien udawać się też na północnym Mazowszu, Augustowszczyźnie, Białostocczyźnie i w górach, zwłaszcza w Bieszczadach. Jak widać, wyraźnie nie wszędzie w Polsce panują warunki do uprawy tego drzewa dla celów kulinarnych. Zwłaszcza przy takim ociepleniu klimatu, jakie ma miejsce obecnie. Ja jednak bym się tym nie martwił, bo po pierwsze, nie wiadomo, czy za 30 lat klimat nie będzie odpowiedniejszy, a po drugie - nie wiadomo, czy nie zostanie wymyślony jakiś sposób na zmuszenie klonu do puszczania soku także w mniej odpowiednim klimacie.
http://www.google.pl/imgres?imgurl=http ... CA0Q9QEwAw


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 18:27 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 19:06 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Tym razem chciałem poinformować Was o prawdziwym drzewie owocowym, jakim jest orzesznik, czyli przeorzech lub hikora (Carya). Jest to drzewo, różniące się od naszego orzecha włoskiego przede wszystkim gładką skorupką owoców i pełnym, nie blaszkowanym rdzeniem gałązek. Wymagania klimatyczne i glebowe mają podobne do "prawdziwych" orzechów.

Spośród znanych gatunków orzeszników, 3 rosną w Chinach, a 20 - w Ameryce Płn. W Polsce spotyka się głównie 3 gatunki - orzesznik gorzki (C. amara), pięciolistkowy (C. ovata) i siedmiolistkowy (C. laciniosa) . Pierwszy z nich nie jest oczywiście jadalny; zresztą owoce ma małe (2-3,5 cm, podczas gdy pozostałe odpowiednio 3-6 i 5-6,5 cm). Orzeszniki to u nas głównie drzewa parkowe. W Polsce Zachodniej spotyka się obsadzone nimi niewielkie powierzchnie leśne.

http://www.drzewapolski.pl/Drzewa/Orzes ... sznik.html

Cytuj:
Orzesznik pięciolistkowy (Carya ovata)

Cechy: Orzesznik pięciolistkowy to rzewo do 25 m wysokości o jasnoszarej, łuszczącej się korowinie. Pączki pokryte czarnymi łuskami. Liście pięciolistkowe. Szczytowy listek największy. Listki eliptyczne lub odwrotnie jajowate, do 15 cm długości, pikowane. Jesienią przebarwiają się na złotożółty kolor. Owoce kuliste do 6 cm średnicy, w grubej okrywie, pękającej i odpadającej po dojrzeniu. Orzech jest wyraźnie żebrowany i posiada cienką, białą skorupkę. Dość smaczny, jadalny.

Rozmaitości: Wytrzymał na mrozy. Spotykany w parkach północnej i zachodniej Polski. Rośnie w dolinach rzek, na zboczach, na równinach, na żyznych, dostatecznie wilgotnych glebach. Wchodzi w skład wielogatunkowych lasów liściastych. Orzesznik ten również do dawna (1629) znany jest w Europie. W Ameryce uprawiany w licznych odmianach ze względu na smaczne owoce i cenne drewno.

Pochodzenie: Ameryka Północna i Chiny.

Lokalizacja: Arboretum w Karnieszewicach.


Cytuj:
Orzesznik siedmiolistkowy (Carya)

Cechy: Orzesznik siedmiolistkowy to drzewo wysokości do 30 m, o gęstej, szerokiej koronie. Pień prosty, zwykle wysoko oczyszczony z bocznych gałęzi, pokryty silnie łuszczącą się korowiną, która odpada w długich płatach, często długości do 80 cm i więcej. Odstające płaty korowiny nadają pniom tego drzewa charakterystyczny wygląd. Pączki szczytowe bardzo duże, brązowoszare, przylegająco owłosione. Pędy grube, młode owłosione, szare nagie, w zimie jasnobrązowe. Liście 7-listkowe, duże. Listki długości 10-20 cm, szczytowy listek największy, szerokolancetowate lub jajowate, krotko zaostrzone, piłkowane, pod spodem trwale owłosione. Osadki liściowe często pozostają jakiś czas na gałęziach po opadnięciu listków. Liście w chwili rozwijania na wiosnę otoczone są charakterystycznymi, dużymi okrywami (wewnętrzne łuski pączków). Jesienią liście przebarwiają się na jasnobrązowo. Owoce to duże, ok. 7 cm średnicy, orzechy, okrągławe o grubych, rozpadających się po dojrzeniu okrywach zewnętrznych. Orzech ten jest spłaszczony, z wyraźnymi żebrami, grubościenny. Jądro słodkie i dość smaczne, ale niewielkie i trudne do wydobycia z twardych łupin. W Polsce owoce dojrzewają w październiku, lecz spadają z drzewa późną jesienią i zimą aż do wiosny.

Rozmaitości: Rośnie w lasach łęgowych (dorzecze Misssisipi), na terenach zalewanych wodami powodziowymi. Gatunek tego orzesznika znany jest w Europie od początku XIX w. Wytrzymały na niskie temperatury. Jeden z najpiękniejszych orzeszników, bardzo dekoracyjny zarówno wiosną jak i na jesieni. W parkach rzadko spotykany. Sadzić należy pojedynczo lub w luźnych grupach.

Pochodzenie: Wschodnia część Ameryki Północnej.

Lokalizacja: Arboretum w Rogowie.


"Lokalizacja" to wyraźnie lokalizacja drzewa, któremu zrobiono zdjęcie.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 24 listopada 2009 19:37 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 listopada 2009 19:24 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Niestety, spośród owoców orzeszników próbowałem tylko owocu orzesznika gorzkiego, którego smak oczywiście nie przypadł mi do gustu, więc nie mogę Wam zdradzić, czy owoce gatunków jadalnych są smaczne i czym ich smak się różni od orzechów włoskich.
Orzechy orzesznika mogą być przechowywane w chłodnej piwnicy nawet przez 3 lata. Wyhodowano też odmiany orzesznika (nie wiem, którego gatunku), o większych i mniej "opancerzonych" owocach - dzikie orzeszniki mają tak grube skorupy, że nie daje im rady dziadek do orzechów i trzeba używać młotka lub kamienia.

Na marginesie tylko piszę, że głównym owocodajnym gatunkiem orzesznika jest orzesznik jadalny, czyli pekan (Carya pecan). Niestety, nie wytrzymuje on mrozów poniżej -20 stopni, czyli nie nadaje się do nas. Poza tym pekany, przechowywane w identycznych jak wyżej podane warunkach, jełczeją już w ciągu 4 miesięcy.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 25 listopada 2009 13:24 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
A jeśli chodzi o sumaka octowca - jest to roślina dwupienna. Czyli jeśli się ma drzewo-babę :lol: , to musi być gdzieś w pobliżu drzewo-chłop :lol: - inaczej nie będzie owoców.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 03 marca 2010 12:57 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Trochę informacji na temat owoców i warzyw oraz ich potraw z nich sporządzanych przez Indian prerii znalazłem w II tomie "Złota Gór Czarnych", s. 59:

Cytuj:
Półosiadłe jak i prowadzące wędrowny tryb życia plemiona prerii uzupełniały swe pożywienie dzikimi owocami oraz roślinami rosnącymi na Wielkich Równinach. Czereśnie i wiśnie (w języku Dakotów - champah) jedzone były w stanie świeżym razem z pestkami oraz suszone i rozcierane, również z pestkami, na domieszkę do pemmikanu. Śliwki piaskowe (Prunus americana) i drzewne, zwane przez Dakotów cauntah, jedzono surowe, suszone i gotowane. Czerwone porzeczki (mush tin'poo tah) gotowano na zupę i używano ich zamiast wiśni jako domieszki do pemmikanu. Indianie spożywali także jagody, jadalne owoce głogu niesłusznie zwane dziką różą, które jedli świeże i suszone. Powszechnie jedzona była dzika rzepa preriowa (teep se nah), spożywana surowa, gotowana oraz suszona i sproszkowana na pożywną mąkę. Gotowano ją z żołądkiem bizona, ogonem bobra lub z tłustym psim mięsem, dodając czasem dzikiego grochu (pies pies ana); był to najsmaczniejszy indiański pokarm. Jedzono również odmianę słodkich kartofli (ang. Jerusalem artichokes) oraz odrośla i pąki niektórych drzew i krzewów.

Owoce głogu, zarówno naszego, jak i amerykańskiego, jadłem - i nie jest to nic szczególnego. Jadłem również, zgodnie z polską tradycją, młode pędy lipy - są bardzo delikatne. Tylko trzeba uważać, żeby nie oskubać jakiegoś drzewa albo jego części.

Uzupełniająca informacja z tomu I, s. 241:
Cytuj:
Dziki groch (Falcata comosa) był najsmaczniejszą jarzyną dziko rosnącą na brzegach rzek na preriach. Indianie gotowali go razem z tłustym mięsem jako pożywną zupę. Zbieranie grochu odbywało się w bardzo oryginalny sposób: aby nie trudzić się żmudnym wyszukiwaniem roślin, po prostu rozkopywali nory polnych myszy, zwanych w mowie Dakotów "pies pies a na" i rabowali im skrzętnie zgromadzone zapasy. W jednej norze zapobiegliwe zwierzątka potrafiły zebrać około 10-15 kg grochu.

A więc czy w końcu nazwa "pies pies a na" dotyczyła grochu, czy myszy?
Trzeba tu wyjaśnić jeszcze jedną sprawę. W Ameryce Północnej pierwotnie nie było, o ile wiem, prawdziwych myszy, lecz różne bardzo rozrodzone gatunki chomikowatych, czasem - podobnie jak nasze norniki i nornice - zbliżone do myszy wyglądem. Niektóre z nich mogły jednak zachować zwyczaj chomikowania, szczególnie przydatny w warunkach stepowych.
W Europie w dawnych czasach również odbierano zboże chomikom europejskim. Byli nawet ludzie trudniący się tym zawodowo. Zaprzestano tego wraz ze wzrostem wiedzy o higienie - gryzonie te przenoszą bowiem nasiona w torbach policzkowych, a więc w jamie gębowej, gdzie aż roi się od rozmaitych bakterii.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 21 września 2010 12:50 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Właśnie w niedzielę byłem w takim miejscu, gdzie jeżdżę na najnudniejsze grzybobrania pod słońcem. Najnudniejsze, bo tam się grzybów nie szuka - tam się je zbiera tak, jak się zbiera kartofle na polu. No, ale tym razem potrzebowaliśmy po prostu dużo żywności, a jak się potrzebuje po prostu dużo żywności, to się idzie tam, gdzie najłatwiej ją zdobyć.
Po drodze wstąpiliśmy w takie miejsce, gdzie rośnie masowo topinambur. Wykopaliśmy coś koło kilograma tego i jak wróciliśmy, to poeksperymentowałem. Wczoraj zrobiłem frytki z topinamburu. Były lepsze od ziemniaczanych. Dziś dodałem plasterków topinamburu do placków - rzeczywiście, poprawił się smak. Nie mam żadnych danych, że potrawy te znali Indianie, ale podejrzewam, że mogli w podobny sposób jeść tę roślinę, bo wpaść na taki pomysł to żadna filozofia.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 08 sierpnia 2011 16:33 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Drzewem orzechodajnym, dającym jadalne żołędzie, jest też amerykański dąb biały (ang. white oak, łac. Quercus alba). Rośnie on we wschodniej części USA. Dorasta do 30 m wys., koronę ma szeroką i kulistą, korę jasnoszaro-brązową, łuszczącą się. Zdjęcia pochodzą stąd:

http://en.wikipedia.org/wiki/File:Quercus_alba.jpg
http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C4%85b_bia%C5%82y
http://www.cas.vanderbilt.edu/bioimages ... r15637.htm


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 20 sierpnia 2011 1:08 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 4 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Dzikie warzywa, owoce, zboża w Ameryce Płn.
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 08 sierpnia 2011 16:40 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Jeszcze załączam porównanie liści dębów amerykańskich (biały u góry pośrodku) i mapkę rozmieszczenia. Północna granica zasięgu dębu białego pokrywa się mniej więcej z izotermą stycznia -10 st. C, czyli jest to drzewo dostatecznie mrozoodporne na nasze warunki.

http://fieldbotany.pbworks.com/w/page/5987148/Fagaceae
http://www.na.fs.fed.us/pubs/silvics_ma ... s/alba.htm


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage