Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 17 lipca 2019 22:51

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 05 listopada 2009 15:06 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Wyobraźcie sobie, że jesteście indiańskim wojownikiem z plemienia myśliwskiego, który wyrusza na polowanie. Ma do wykarmienia żonę (plemię monogamiczne albo jego prywatne upodobanie) i, powiedzmy, czworo dzieci. Czy da się odtworzyć, jak taki człowiek się zachowuje, co czuje?
Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie stworzenie prostej gry terenowej, opartej właśnie na regułach, umożliwiających stworzenie sytuacji maksymalnie oddającej doświadczenie takiego kogoś. Reguły jej są następujące:

1. Gra ta jest symulacją polowania, takiej dalekiej wyprawy myśliwskiej. Zwierzyna zostaje "upolowana", gdy zbliżysz się do niej na odległość umożliwiającą oddanie skutecznego strzału z łuku i w warunkach, które by to umożliwiały. Sytuacje, w których zwierzę zobaczy cię wcześniej i znajdzie się poza zasięgiem, zanim się zorientujesz, się nie liczą. Jeśli uda Ci się to - wygrywasz.
2. Gra trwa cały dzień. Jeśli nic Ci się nie uda "upolować", przegrywasz.
3. Wygrywasz, gdy "upolujesz" coś, z czym możesz "wrócić do domu". Jeśli "upolujesz" coś mniejszego, czym rodzina by się nie pożywiła, np. pojedynczego bażanta, nie wygrywasz, ale masz dodatkowy dzień na upolowanie zwierzyny. Z czymś tak małym szkoda wracać do domu (chyba, że się ma jakąś jeszcze inną żywność), więc trzeba liczyć, że upolowałeś to tylko dla siebie.
4. Najwyżej cenione jest "upolowanie" zwierzęcia, a następnie wycofanie się bez spłoszenia go. Liczone jest to jako podwójny efekt łowów. Jeśli np. podejdziesz do bażanta i go nie spłoszysz, to możesz "wracać do domu".
5. Wygrana wygranej nierówna. Wygrana jest tym lepsza, im szybciej natrafisz na zdobycz. Masa ciała zwierzęcia się nie liczy, poza zasadami wspomnianymi w punkcie 3., a to dlatego, żeby nauczyć się podchodzić różne gatunki zwierząt. Zwierzęta niejadalne, jak lisy, z tegoż powodu liczą się tak, jak jadalne.
6. W grze obowiązują okresy ochronne w sezonie rozrodu - żeby nie niepokoić samic z młodymi.
7. Grać nie można za często w jednym miejscu - żeby nie płoszyć nadmiernie zwierzyny. No, i trzeba uważać, żeby nie wejść w paradę prawdziwym myśliwym.

Nazwałem tę grę "indiańskim samotnikiem", ponieważ nie da się jej uprawiać inaczej, niż w jedną osobę. Po prostu, trudno byłoby sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście zbliżył się do zwierzęcia na odległość umożliwiającą skuteczny strzał z łuku. I to niekoniecznie z powodu kłamstwa - myśliwi na całym świecie znani są z zamiłowania do koloryzacji. Możemy więc w ten sposób jedynie sprawdzać i doskonalić samego siebie.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 05 listopada 2009 15:58 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
W ostatnią sobotę poszedłem do lasu koło mnie po drążki wierzbowe i postanowiłem przy okazji spróbować tej gry, chociaż czasu miałem niewiele. Zszedłem więc z drogi leśnej w takie zarośla łozinowe, podmokłe, zwłaszcza teraz. Miejscami trzeba było iść po kępkach. Po chwili wyszedłem na taką porośniętą roślinnością trawiastą i trzcinami polankę o średnicy ok. 20 m. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to wysoko przygryziony krzew - wyraźny znak w miarę stałej obecności łosi, bo słyszałem, że zwierzęta te przebywają u nas w lesie, ale nigdy nie trafiłem na ślady ich pobytu.
Zaraz potem usłyszałem, że po drugiej stroni łączki coś łazi. Co to może być? Łoś? Dzik? Sarna? Postanowiłem to sprawdzić. Stanąłem tak, że mnie trochę zasłaniały trzciny, i zacząłem czekać w bezruchu.
Tymczasem rozległo się kasłanie. Niedługo potem - chrząkanie. Więc już wiedziałem, z czym mam do czynienia. W pewnej chwili zobaczyłem przesuwający się między trawami kawałek zwierzęcia z szarą sierścią, ale nic więcej. Ruszały się tylko wysokie trawy, i to zupełnie blisko - polanka miała przecież 20 m średnicy. Dzik czy dziki cofnęły się, ale nie odeszły. Odzywały się w pobliżu wspomniane głosy i było słychać trzask łamanych gałęzi.
Czekając na dziki, zobaczyłem inną ciekawą scenę - nad łączką przeleciał krogulec. Zauważył stadko sikorek i próbował na nie uderzyć, ale bezskutecznie.
W końcu dziki wyszły znowu. Zobaczyłem najpierw między źdźbłami trawy ryj, a potem trzy pary ciemnych, kosmatych uszu. Za krzakiem było słychać jeszcze jakieś głosy, więc dziki były przynajmniej 4. W porównaniu z odyńcem, którego widziałem kiedyś niedaleko tego miejsca, te dziki były malutkie - ale przecież to były lochy i młode egzemplarze.
Dziki wyraźnie bały się wyjść na polankę. Wiatr wiał co prawda z zachodu, a one były na południe ode mnie, ale niestety nie miałem ubrania w barwach ochronnych. Byłem w kurtce i niebieskich dżinsach, więc zapewne dziki były zaniepokojone tak dziwnie ubarwionym "słupem", który nagle pojawił się na ich polance. Cofnęły się w końcu i odeszły na wschód. Usłyszałem jeszcze dobiegające z większej odległości kaszlnięcie, świadczące o tym, że odchodzą. Co ciekawe, dziki te znajdowały się nie dalej jak 50 m od dość uczęszczanych dróg; na tej polanie dobrze było słychać głosy chodzących wkoło ludzi.

Można powiedzieć, że grę - a raczej próbę gry - jednak przegrałem, ale tylko z powodu nieodpowiedniego ubioru. Ale same przygody były niezłe - zupełnie jak ze "Złota Gór Czarnych"!

Myślę również o grach ze zmodyfikowanym regulaminem - np. takich, w których wynik liczony jest w punktach, których liczba zależy od czasu, gatunku i wielkości zwierzęcia. Na tej zasadzie można zliczać punkty z wielu różnych gier. Inna modyfikacja polega na tym, że gra trwa dłużej, np. tydzień albo dwa, a dopóki się czegoś nie "upoluje", to się naprawdę nic nie je, tj. nie korzysta ze swoich zapasów. Jak ktoś nic nie "upolował", a nie może już wytrzymać z głodu - to rezygnując z dalszej gry przyznaje się, że przegrał. Taki leśny, dwutygodniowy biwak musi dawać zupełnie inną perspektywę patrzenia na świat. A ilu rzeczy uczy!

Oczywiście, takie dłuższe polowanie trzeba wytłumaczyć już inaczej - może one służyć zgromadzeniu zapasów pemmikanu, a nie tylko doraźnemu zdobyciu żywności. Bo przecież, jakby ktoś się wprawił, to "upolowanej" zwierzyny byłoby tyle, że dalsze łowy byłyby inaczej bezsensowne.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 listopada 2009 5:46 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
Wyobraźcie sobie, że jesteście indiańskim wojownikiem z plemienia myśliwskiego, który wyrusza na polowanie. Ma do wykarmienia żonę (plemię monogamiczne albo jego prywatne upodobanie) i, powiedzmy, czworo dzieci.


Pomysl ciekawy, ale jakby nieco... patriarchalny :? . Gdzie tu miejsce dla nas nieszczesnych bialoglow? :roll: siedziec w domu i dzieci nianczyc??? Notabene, czworo dzieci w spoleczenstwie zbieracko-lowieckim to bardzo duzo, zwazywszy na a) wysoka smiertelnosc wsrod dzieci oraz b) przedluzony okres laktacji.

Gwoli informacji, w wiekszosci spoleczenstw zbieracko-lowieckich okolo 30% pozywienia pochodzi z polowania na wieksza zwierzyne (domena glownie mezczyzn), a 70% ze zbierania owocow/korzonkow etc, lowienia ryb oraz zastawiania pulapek na male zwierzatka (domena glownie kobiet). Kobiety przynosza wiecej zarcia nie dlatego, ze ich mezowie to lenie, tylko dlatego, ze zbieractwo jest z definicji latwiejsze od polowania na duza zwierzyne.

Oczywiscie, w praktyce domeny obu plci sie mieszaly - jak facet nie upolowal nic wiekszego, to staral sie przyniesc do domu przynajmniej COS jadalnego, a i kobietom tez zdarzalo sie polowac (byc moze z wyjatkiem dni menstruacji i/lub okresow laktacji, bo wtedy zapach krwi ponoc ostrzega/odstrasza zwierzyne, ale to dosc kontrowersyjna hipoteza i jak na razie slabo poparta).

Co ciekawe, choc nieco odbiegajac od tematu: w rolniczym spoleczenstwie andyjskich Ajmarow, zarzynaniem zwierzat w wiekszosci rodzin zajmuja sie... kobiety :lol: faceci czy to sie brzydza, czy to maja za miekkie serca, ale z reguly zaszywaja sie jak najdalej od miejsca rzezni :lol:

pozdrawiam cieplo, :D

Stasia

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 listopada 2009 18:44 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Stasia pisze:
Pomysl ciekawy, ale jakby nieco... patriarchalny :? . Gdzie tu miejsce dla nas nieszczesnych bialoglow? :roll: siedziec w domu i dzieci nianczyc???

Zajmowanie się tylko niańczeniem dzieci byłoby niezgodne z faktami. Dla pań musi powstać jakaś modyfikacja tej gry. Prawdopodobnie byłaby nie mniej ciekawa - proponuję prawdziwe zbieranie roślin jadalnych i łowienie ryb (ale legalne - i metodami stosowanymi przez Indian), połączone z symulacją polowania na mniejsze zwierzęta wg wzorów powyższych. Rozpoznawanie krajowych roślin jadalnych to ciekawa i przydatna umiejętność.
Podejrzewam, że pełne naśladownictwo indiańskiej sztuki rybołówstwa będzie możliwe, niestety, dopiero w indiańskim rezerwacie historycznym, gdy powstanie.

Stasia pisze:
Notabene, czworo dzieci w spoleczenstwie zbieracko-lowieckim to bardzo duzo, zwazywszy na a) wysoka smiertelnosc wsrod dzieci

Założyłem, że jedno dziecko może zginąć na wojnie, drugie np. wskutek głodu. Żeby ród trwał, musi być odtwarzalny - stąd średnio 2 dzieci musi dożyć do wieku, gdy mogą same założyć rodzinę.

Stasia pisze:
Gwoli informacji, w wiekszosci spoleczenstw zbieracko-lowieckich okolo 30% pozywienia pochodzi z polowania na wieksza zwierzyne (domena glownie mezczyzn), a 70% ze zbierania owocow/korzonkow etc, lowienia ryb oraz zastawiania pulapek na male zwierzatka (domena glownie kobiet). Kobiety przynosza wiecej zarcia nie dlatego, ze ich mezowie to lenie, tylko dlatego, ze zbieractwo jest z definicji latwiejsze od polowania na duza zwierzyne.

Ale jednak coś z tym lenistwem jest na rzeczy... Tyle, że to "lenistwo" kulturowe, wywołane koniecznością. U ludów myśliwsko-zbierackich (także u Rosjan syberyjskich, a dawniej zapewne i u naszych Kurpiów) mężczyźni są tak często poza domem, że cała chata jest na głowie kobiet. Łącznie z różnymi pracami, wymagającymi wysiłku fizycznego. Wykonywanie takich prac przez europejskich osadników-mężczyzn nie tylko dziwiło, ale mocno gorszyło wiele plemion indiańskich. No, ale to nie dotyczy raczej zdobywania żywności.
Ponadto łowieniem ryb czy małych zwierząt zajmowali się też chłopcy.
Te procenty to w masie, czy w kaloriach?

Stasia pisze:
Co ciekawe, choc nieco odbiegajac od tematu: w rolniczym spoleczenstwie andyjskich Ajmarow, zarzynaniem zwierzat w wiekszosci rodzin zajmuja sie... kobiety :lol: faceci czy to sie brzydza, czy to maja za miekkie serca, ale z reguly zaszywaja sie jak najdalej od miejsca rzezni :lol:

Ja bym to tłumaczył raczej względami religijno-kulturowymi.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 6:33 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
Założyłem, że jedno dziecko może zginąć na wojnie, drugie np. wskutek głodu. Żeby ród trwał, musi być odtwarzalny - stąd średnio 2 dzieci musi dożyć do wieku, gdy mogą same założyć rodzinę.


Ano policzmy. Odstepy miedzy kazdymi urodzinami to co najmniej 4 lata (przecietny okres laktacji w spoleczenstwach zbieracko lowieckich; w wiekszosci przypadkow, kobieta pozostaje nieplodna w tym okresie). Smiertelnosc z zasady najwieksza jest wsrod niemowlat, wiec mozna zalozyc, ze przezywajace dziecko rodzi sie co 5-6 lat. Zakladajac 5: jak rodzi sie trzecie dziecko, najstarsze ma juz lat 15, czyli a) prawdopodobnie zaczyna sie zbierac do zalozenia wlasnej rodziny, ale przedw wszystkim b) aktywnie pomaga rodzicom w zdobywaniu pozywienia :)

Mała Kopa pisze:
Te procenty to w masie, czy w kaloriach?


A tu zes mnie dobil, nie pamietam :shock: Jesli to w czyms pomaga: dzisiejsi San (Buszmeni) spozywaja okolo 2140 kalorii na dzien, w tym 93 g protein (ale to nie tylko z miesa).

pozdro

Stasia

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 20 listopada 2009 13:28 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Stasia pisze:
Mała Kopa pisze:
Założyłem, że jedno dziecko może zginąć na wojnie, drugie np. wskutek głodu. Żeby ród trwał, musi być odtwarzalny - stąd średnio 2 dzieci musi dożyć do wieku, gdy mogą same założyć rodzinę.


Ano policzmy. Odstepy miedzy kazdymi urodzinami to co najmniej 4 lata (przecietny okres laktacji w spoleczenstwach zbieracko lowieckich; w wiekszosci przypadkow, kobieta pozostaje nieplodna w tym okresie). Smiertelnosc z zasady najwieksza jest wsrod niemowlat, wiec mozna zalozyc, ze przezywajace dziecko rodzi sie co 5-6 lat. Zakladajac 5: jak rodzi sie trzecie dziecko, najstarsze ma juz lat 15, czyli a) prawdopodobnie zaczyna sie zbierac do zalozenia wlasnej rodziny, ale przedw wszystkim b) aktywnie pomaga rodzicom w zdobywaniu pozywienia :)

Czy realniej byłoby założyć trójkę dzieci? Bo dwójka to już ryzykowna :twisted: . Ustalenie tego ma wpływ na reguły gry.

Także i młodsze dzieci pomagały rodzicom w zdobywaniu pożywienia, od kiedy było to fizycznie wykonalne. Tyle, że nie brały (mówimy o synach) aktywnego udziału w łowach na grubego zwierza. To tak, jak u nas na wsiach, gdzie maluchy pasały gęsi, a starsze dzieci - krowy.

Jeśli chodzi o procenty w kaloriach, to podejrzewam, że możnaby powiedzieć, że mężczyzna polował bardziej na kalorie, a kobieta - na witaminy.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Czerwony Kruk
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 grudnia 2009 18:53 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 października 2009 15:00
Posty: 76
Lokalizacja: Dębica
Płeć: Mężczyzna
Jeśli interesują Cię Mała Kopo polskie rośliny jadalne to polecam ksiażkę
Łukasz Łuczaj - Dzikie rośliny jadalne Polski
do kupienia na stronie
http://www.luczaj.com/jadalne.htm
duży minus tej książki to brak dobrych zdjęć ułatwiających identyfikacje gatunku...ale pewnie ją już masz :)

_________________
Man belongs to the Earth. Earth does not belong to man.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 stycznia 2010 20:16 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Wpadłem na pomysł, w jaki sposób przerobić indiański samotnik na grę zbiorową. Musi istnieć możliwość udokumentowania, że łowy się udały - bo przecież trudno wierzyć na słowo. W tym celu należałoby użyć odpowiednich aparatów cyfrowych. Jeśli zwierzę jest dobrze widoczne na zdjęciu i jest odpowiedniej wielkości - to znaczy, że zostało "upolowane".


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Czerwony Kruk
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 stycznia 2010 23:03 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 października 2009 15:00
Posty: 76
Lokalizacja: Dębica
Płeć: Mężczyzna
Nie wiem czy taki rodzaj łowów ma jakąś nazwę ale coś takiego już istnieje. Mam znajomego co miał/ma aparat fotograficzny zamontowany na kolbie karabinu ( produkt orginalny nie wyrób chałpniczy). Pociągał za cyngiel i robił zdjęcia ptakom. :) Bazkrwawe łowy.

_________________
Man belongs to the Earth. Earth does not belong to man.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 stycznia 2010 23:13 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Sam aparat-karabin może istnieć, ale to nie to samo, co gra.

Tak przy okazji - należy nauczyć się robić zdjęcia ptakom "z biodra" (jak pamiętamy, Old Shatterhand i Winnetou byli w takim strzelaniu mistrzami). Dotyczy to zwłaszcza terenów w pobliżu miast. Różne małolaty strzelają do ptaków z wiatrówek i ptaki są nieraz nauczone, żeby uciekać, gdy tylko człowiek podnosi ręce do oczu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Obłużowszczyk
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 25 stycznia 2010 23:44 
Offline
User

Rejestracja: 06 listopada 2005 14:19
Posty: 398
Lokalizacja: pogranicye
Płeć: Nie określono
:idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :brawo: :brawo: :brawo:
:D :D :D : :D :D :D :D :D
Kolejny dowodzik na chorą wyobrażnie.
Udowodnić komuś coś dowodem który nie istniał i był tylko fikcją literacką, Old i Winet strzelali z biodra
:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
poprostu :gilotyna: i :P i jeszcze raz :brawo:


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Przemek
 Tytuł: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 26 stycznia 2010 13:21 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 listopada 2009 20:04
Posty: 159
Lokalizacja: Chełm
Płeć: Mężczyzna
Obłużowszczyku strzelanie z biodra to po prostu strzelanie bez mierzenia przez przyrządy. W ten sposób mogli, np. strzelać z BAR-a amerykańscy żołnierze.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 26 stycznia 2010 13:51 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Obłużowszczyk pisze:
:idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :idea: :brawo: :brawo: :brawo:
:D :D :D : :D :D :D :D :D
Kolejny dowodzik na chorą wyobrażnie.
Udowodnić komuś coś dowodem który nie istniał i był tylko fikcją literacką, Old i Winet strzelali z biodra
:D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:
poprostu :gilotyna: i :P i jeszcze raz :brawo:


Brawo, mądre wnioski! Ty naprawdę myślałeś, że chcę odwołaniem do beletrystyki udowodnić, że istniało coś takiego, jak strzał z biodra? :?: :?: :?: Żałosne. Chyba dla każdego, kto coś wie o strzelectwie, powinno to być oczywiste. Ja się w ten sposób odwoływałem do tradycji indianistycznej, która powstała w oparciu o takie książki.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Przemek
 Tytuł: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 26 stycznia 2010 14:44 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 listopada 2009 20:04
Posty: 159
Lokalizacja: Chełm
Płeć: Mężczyzna
Jednak Mała Kopo istnieje coś takiego. Może nie w tym wydaniu jak to opisywał Karol May. Znów odwołam się do przykładu żołnierzy. Kiedy szturmowali pozycję albo dawali ogień zaporowy to często mierzyli z biodra, czyli bez mierzenia przez muszkę i szczerbinkę.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: "Indiański samotnik" - gra terenowa
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 26 stycznia 2010 15:00 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Przemek pisze:
Jednak Mała Kopo istnieje coś takiego. Może nie w tym wydaniu jak to opisywał Karol May. Znów odwołam się do przykładu żołnierzy. Kiedy szturmowali pozycję albo dawali ogień zaporowy to często mierzyli z biodra, czyli bez mierzenia przez muszkę i szczerbinkę.

Tak, wiem o tym, i nawet o tym napisałem, ale widać mnie nie zrozumiałeś.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage