Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 06 grudnia 2019 5:02

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 września 2010 21:58 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Postanowiłem założyć wątek na temat niebezpieczeństw ze strony przyrody, jakie mogą zagrażać człowiekowi w tropikalnych rejonach obu Ameryk. Piszcie wszystko, co wiecie o chorobach, pasożytach, zdradzieckich roślinach, jadowitych stworach, drapieżnikach, a także niebezpieczeństwach ze strony żywiołów. Informacje te zapewne przydadzą się tym z nas, którzy będą chcieli jechać do puszczy np. amazońskiej.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
Stasia
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło: http://www.paho.org/english/dpi/Number11_article4.htm
PostWiadomość wysłana.: 12 września 2010 6:00 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Mała Kopa pisze:
Postanowiłem założyć wątek na temat niebezpieczeństw ze strony przyrody, jakie mogą zagrażać człowiekowi w tropikalnych rejonach obu Ameryk. Piszcie wszystko, co wiecie o chorobach, pasożytach,


Jedna z najbardziej wrednych chorob tropikalnych jest tzw choroba Chagas (od nazwiska lekarza, ktory te chorobe odkryl). Sa takie insekty - zwane vinchuca - ktore zywia sie krwia, i sa nosicielami pasozyta Trypanosoma cruzi. Podczas zywienia, vinchuca defekuje na rane lub wokol niej - w tych ekskrementach znajduje sie pasozyt T.cruzi, i kiedy ugryziony czlowiek zaczyna sie drapac, pasozyt dostaje sie pod skore/do ukladu krwionosnego, gdzie zaczyna sie reprodukowac, powodujac chorobe Chagas - problemy m.in w sercu, przelyku, odbycie, nawet ukladzie nerwowym, czesto powodujac smierc.

W wiekszosci przypadkow zakazenie T.cruzi jest spowodowane ugryzieniem przez vinchuca, jednakze moze dojsc rowniez do zakazenia miedzy ludzmi to przez transfuzje krwi (wlacznie z zakazeniem plodu przez matke w ciazy).

Pasozyt T.cruzi rozpowszechniony jest w calej Ameryce Lacinskiej, choc jak sie zdaje pochodzi z Amazonii. Rozne insekty sa nosicielem tego pasozyta, m.in. Triatoma infestans. Szacuje sie, ze okolo 16-18 mln ludzi ma tego pasozyta. 50 tysiecy ludzi umiera rocznie na chorobe Chagas.

Pare zrodel angielskojezycznych na temat vinchuca i choroby przez nia powodowanej:

http://www.paho.org/english/dpi/Number11_article4.htm
http://www.mayoclinic.com/health/chagas-disease/DS00956
http://www.uta.edu/chagas/html/biolTinf.html
http://www.uta.edu/chagas/html/biolTcru.html
http://www.cdc.gov/chagas/
http://www.stanford.edu/group/parasites/ParaSites2006/T_cruzi/index.htm

I ciekawostka, artykul pelen niestrawnego zargonu medycznego, ale - ludzie, ktorzy maja chorobe z Chagas moga byc odporni na virusa HIV: http://www.retrovirology.com/content/5/1/53, choc watpie, by ludziom umierajacym z powodu tego pasozyta robilo to wielka roznice... :?:

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
inca
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 września 2010 21:08 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sierpnia 2010 20:27
Posty: 94
Płeć: Kobieta
nie sposob nie wspomniec o piraniach...wbrew temu co sie powszechnie sadzi nie wszystkie sa niebezpieczne. sposrod wielu istniejacych gatunkow jedynie dwa uwaza sie za potencjalnie grozne (Pygocentrus piraya i Pygocentrus nattereri). Wiekszosc z nich odzywia sie rybami chorymi i padlina pelniac role "sanitariuszy" a sa i gatunki roslinozerne.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 września 2010 22:38 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
To jedno z najbardziej znanych zagrożeń - choć niestety obecnie już nie tylko rzek Ameryki, bo nasi zachodni sąsiedzi sprezentowali nam introdukcję piranii w Odrze :( .

Istnieją też rybki, wciskające się do naturalnych otworów ciała (nie wiem, czy tylko odbytowego, czy do wszystkich) i zahaczające się tam, i potem trzeba to usuwać operacyjnie. Nie wiem, po co one to robią, bo przecież wskutek tego giną. Podejrzewam, że przez pomyłkę. Niestety, nie pamiętam, jak się ta rybka nazywa - może pomożecie?

Ponadto w różnych bajorach żyje węgorz elektryczny (tremblador), który potrafi "kopnięciami" spowodować utonięcie lub bezpośrednią śmierć. Może on żyć w miejscach pozbawionych tlenu, bo sam go sobie wytwarza w drodze elektrolizy. Indianie nie przepadają za nim również dlatego, że wyładowaniami dokładnie oczyszcza wodę z innych zwierząt. W załącznikach - zdjęcia węgorza elektrycznego.

http://www.eioba.pl/a89205/niezwyk_o_ci_wiata_zwierz_t
http://www.wedkuje.pl/fotka-wedkarska,ryba,58151


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 06 czerwca 2011 18:33 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 września 2010 23:07 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Najmniejsze stworzonka przynosza najwiecej szkod - n.p. komary/moskity przenosza malarie oraz zolta febre.

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
inca
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 września 2010 23:31 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sierpnia 2010 20:27
Posty: 94
Płeć: Kobieta
Cytuj:
Istnieją też rybki, wciskające się do naturalnych otworów ciała (nie wiem, czy tylko odbytowego, czy do wszystkich) i zahaczające się tam, i potem trzeba to usuwać operacyjnie.

o wlasnie, o tych rybkach pisal Cejrowski w jednej ze swoich ksiazek ale nie wiedzialam na ile mu wierzyc bo nigdzie nic na ten temat nie znalazlam.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 września 2010 8:23 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Ale o tej rybce pisało też wielu innych autorów. Już znalazłem, ona się nazywa canero.

http://tomkattkk.blox.pl/2009/02/Canero ... irani.html

Cytuj:
Canero, gorsze od pirani

Kiedyś myślałem, że najgorzej jest spotkać w wodzie piranie, która potrafi odgryźć palec jednym ruchem, a nawet mówi się, że stado pirani zjada krowe w sekundy. Ryba straszana, ale jest o tyle dobrze, że atakuje tylko w przypadku, gdy poczuje krew, więc nawet wpływając w ich stado jest duża szansa, że nic nam się nie stanie. W każdym razie nie są to przyjemne rybki.

Nie dawno dowiedziałem się o czymś dużo gorszym od pirani. Jest to rybka canero, zwana też kandyra, wandelia lub candiru. Jak zwał tak zwał, w każdym razie kontakt z tym pływakiem jest straszny. Rybka jest malutka i prawie nie widoczna w wodzie ze względu na brak łusek. Posiada przy skrzelach małe haczyki ukierunkowane w stronę ogona. Jest mięsożerna i ma wyjątkowo paskudny sposób zbierania pożywienia, a mianowicie wpływa w otwory, blokuje się haczykami i wcina wnętrzności. To się tyczy zarówno ryb, jak i ludzi. Gdzie może wpłynąć człowiekowi to możecie się tylko domyślić i złapać się teraz za te miejsca... Jak łatwo sobie wyobrazić, ból nie miłosierny, a usunięcie takiej rybki jest możliwe tylko chirurgicznie.

I teraz dwie wiadomości. Klasycznie dobra i zła :P Dobra to taka, że owa ryba występuje tylko w amazonce i orinoko, a zła to taka, że od tych rzek do najbliżego chirurga jest zawsze pare set kilometrów :P

Teraz taka refleksja: Wiekszość ryb akwariowych pochodzi właśnie z Ameryki Południowej i przywozi się coraz to nowsze gatunki i wiele z nich trafia przypadkiem do polskich wód :P Piranie czasami się spotykało to na kogo kolej ?? :P


Czyli istotnie atakuje człowieka przez pomyłkę, bo normalnie atakuje ryby.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kandyra
Cytuj:
Kandyra pasożytuje na skrzelach dużych ryb[2]. Wpływa pod pokrywę skrzelową zaatakowanej ryby wykorzystując uchylenie pokrywy w czasie wypychania wody z komory skrzelowej, a następnie utwierdza się na łuku skrzelowym za pomocą licznych kolców skierowanych ostrzami do tyłu. Żywi się krwią przepływającą przez skrzela. Czas potrzebny na nasycenie się krwią waha się od 30-145 s.[3] Poza okresem żerowania zagrzebuje się w piaszczystym dnie.

Mity czy fakty?
Vandellia cirrhosa zyskała złą sławę ryby wpływającej do dróg moczowych ludzi zanurzonych w wodzie. Cieszy się szczególnie złą sławą wśród tubylców.

W publikacjach naukowych i popularnych, a także w mediach (m.in. Animal Planet) pojawiły się informacje o rybie, która jest jedynym kręgowcem-pasożytem człowieka. Encyclopaedia Britannica w haśle candiru umieściła zapis It is sometimes also parasitic to humans and has been known to enter the urethras of bathers and swimming animals.

Zdarzają się przypadki, gdy kandyra wpływa do dróg moczowych dużych ssaków, w tym również ludzi oddających mocz w wodzie. Kierująca się pod prąd wypływającego moczu ryba dostaje się do cewki moczowej i wpada w pułapkę, z której nie ma możliwości wydostania się z powodu ostrych kolców. Ryba ginie, ale usunąć ją można wyłącznie operacyjnie.

Prawdopodobnie kandyrę przyciąga zapach mocznika zawartego w moczu i po jego strumieniu kierują się do otworu, tak jak to robią dostając się pod wieczko skrzelowe atakowanych ryb. Wydalana ze skrzeli woda zawiera niewielkie ilości mocznika. Zdarzenia takie są na tyle rzadkie, że traktowane są jako przypadkowe, a ryba nie pasożytuje w drogach moczowych, ponieważ ginie uduszona – z braku tlenu. Nie odnotowano również zgonów pacjentów zaatakowanych przez Vandellia cirrhosa.

Jeśli nie odnotowano przypadków śmierci, to znaczy, że takiej rybki jednak można się jakoś pozbyć?

A jak się przed tymi zagrożeniami zabezpieczyć? Czy noszenie szczelnych kąpielówek dostatecznie przed zabezpiecza przed canero? Jeśli to, co piszą w Wikipedii, to prawda, to na pewno nie należy oddawać moczu do wody (co generalnie w ogóle nie jest dobrym zwyczajem).

I jak zabezpieczyć się przed piraniami? Szklarski w "Tomku w Gran Chaco" opisuje indiański sposób na ich odstraszenie, polegającą na uderzaniu pięściami w wodę, ale w jej skuteczność wątpi również jeden z bohaterów. Na pewno nie wolno wchodzić do wody, gdy się ma jakiekolwiek skaleczenie. Poza tym, piranie, z tego co pamiętam, w określonym typie rzek - tylko nie pamiętam już w jakim.
Cejrowski opisuje taką sytuację, w której jedzie się konno przez zalane llanosy. Koń skaleczy się w nogę - i nagle woda pod jego brzuchem zaczyna się kotłować. Co wtedy robić? Ja sądzę, że najlepszą metodą może być puszczenie konia w cwał do najbliższego suchego miejsca. Koń rozwija prędkość kilkudziesięciu km/h (dobry koń na lądzie biegnie 60 km/h), więc piranie chyba nie powinny go dogonić, zwłaszcza, że będzie biegł susami.

Obecność węgorza elektrycznego można rozpoznać po wydobywających się wąską strużką banieczkach gazu (wodoru). Ale generalnie miejsca, w których żyje ta ryba - mętne, muliste, zabagnione i pozarastane wody stojące i płynące nie zachęcają do kąpieli. Natomiast mogą zdarzyć się przecież okoliczności, w których trzeba je przekraczać.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 06 czerwca 2011 18:35 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
inca
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 września 2010 13:34 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sierpnia 2010 20:27
Posty: 94
Płeć: Kobieta
bardzo przepraszam, ze zmieniam temat ale chcialabym prosic o porade. Chcialam wyslac prywatna wiadomosc do Stasi ale nie wiem jak to zrobic, napisalam ja i przycisnelam wyslij ale ciagle ukazuje mi sie w dziale "do wyslania" co mam zrobic ,zeby Stasia ja otrzymala. Dziekuje za porade.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
blanca
 Tytuł: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 września 2010 17:14 
Offline
User

Rejestracja: 29 kwietnia 2010 17:04
Posty: 123
Płeć: Nie określono
inca pisze:
Chcialam wyslac prywatna wiadomosc do Stasi ale nie wiem jak to zrobic, napisalam ja i przycisnelam wyslij ale ciagle ukazuje mi sie w dziale "do wyslania" co mam zrobic ,zeby Stasia ja otrzymala. Dziekuje za porade.


Najprawdopodobniej wiadomość została wysłana, po prostu jest jakiś błąd. Ja też tak miałam wysłałam dwie wiadomości, które były w folderze "do wysłania" , a potem się okazało, że obie adresat dostał :D


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
inca
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 września 2010 20:31 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sierpnia 2010 20:27
Posty: 94
Płeć: Kobieta
dzieki :D


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 04 czerwca 2011 23:56 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Oprócz kandyry żyją też w Amazonce inne groźne ryby sumokształtne. Np. takie, co pływają ławicami, wgryzają się do środka człowieka zostawiając otwór jak po kuli, a potem zżerają mu bebechy, aż w końcu zostaje tylko skóra i szkielet. Na szczęście, są głównie postrachem pijaków, czyli indianistom raczej nie grożą. Człowiek trzeźwy czuje, że coś mu się wgryza w brzuch. Dlatego truposze ofiar tych ryb trafiają do stosownych placówek głównie w poniedziałki - jako efekt zakrapianych pikników nad rzeką :pijak: :pijak: . Niestety, nie wiem, jak się te sumy nazywają.


Ponadto duży (osiąga ok. 3,6 m dł.), podobny do rekina sum piraiba (Brachyplatystoma filamentosum) może podobno atakować ludzi - potrafi on atakować zdobycz, której nie jest w stanie zjeść. Nasze sumy zresztą też ponoć umieją wciągać pod wodę dzieci.

Tutaj film o piraibie (mniejszych rozmiarów):
http://animal.discovery.com/videos/rive ... tfish.html

Źródła zdjęć z piraibą:
http://karlshuker.blogspot.com/2010/10/ ... -gums.html
http://www.catfish1.com/gallery/showimage.php?i=756


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 21 stycznia 2014 2:14 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Stasia
 Tytuł: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 18 sierpnia 2011 19:50 
Offline
User

Rejestracja: 13 listopada 2006 18:38
Posty: 388
Płeć: Kobieta
Ja znowu zawroce do insektow: nazywa sie to po polsku meszka (rodzina Simuliidae, gatunkow jest ponad tysiac). Wygladaja jak muszki owocowki, siadaja doslownie stadami, ale nie czuje sie nic przez dobrych kilka godzin - dopiero po kilku godzinach zaczyna swedzic!... a potem puchnac!... obzarly mnie rowne dwa miesiace temu, przez kilka dni pozniej mialam dwie banie zamiast nog.

Meszki tez roznosza rozne choroby tropikalne.

_________________
Umysl jest jak spadochron - lepiej dziala, kiedy jest otwarty.


Na górę  || 
 Wyświetl profil My Galeria Zdjęć  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 sierpnia 2011 20:29 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
U nas to też występuje, choć nie w takich ilościach. Ale potrafią zwierzęta domowe zamęczyć na śmierć.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 listopada 2011 21:56 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Jednym z głównych niebezpieczeństw w tropikach Ameryk są węże. Wśród nich grzechotniki właściwe są podstawowym zagrożeniem na obszarach dalej na północ, natomiast przynajmniej od południa Meksyku począwszy podstawowym problemem są ich pozbawione grzechotek krewne, żararaki. W Amazonii dotyczy to zwłaszcza żararaki zwyczajnej, nazywanej też po prostu żararaką (Bothrops jararaca). Żararaka zwyczajna jest agresywna, a ilość ukąszeń dokonanych przez nią sięga 90% ukąszeń wszystkich węży, żyjących na terenach, gdzie występuje. Innym ważnym gatunkiem jest kajsaka (Bothrops atrox), która z kolei powoduje najwięcej wypadków od południowego Meksyku po północną Brazylię. Żyje w różnych środowiskach, także zmienionych przez człowieka.
Żararaka zwyczajna bywa mylona z żararaką pospolitą (B. neuwiedi), która zamieszkuje głównie sawanny oraz chyba wtórne tereny trawiaste i jest najczęściej gryzącym ludzi wężem w Argentynie.

Wężem, budzącym wśród ludności największy strach (choć równocześnie poluje się na nią dla mięsa), jest jednak groźnica niema (Lachesis mutus), znana też pod indiańskimi nazwami czuszupi, surukusu lub surukuku. To największy amerykański wąż jadowity, długości do 3,3 m. Żyje w tropikach Ameryki Środkowej i Południowej. Jest on dość rzadki i zamieszkując odludne lasy unika człowieka - ale zarazem jest jedynym chyba jadowitym wężem Amazonii (a może i w ogóle Nowego Świata), który goni ludzi. W dodatku, z tego co wiem, robi to parami. Ale nie dzieje tak się przypadkiem - pary tych węży po prostu strzegą swoich jaj i atakują intruzów, znajdujących się w pobliżu. Arkady Fiedler w książce "Ryby śpiewają w Ukajali" opisuje, jak czuszupi gonił jego pomocnika. Dlaczego wąż ten nazywa się "groźnicą" - już wiemy. "Niema" jest dlatego, że wprawdzie ma coś na ogonie - ale nie jest to grzechotka, tylko kolec, czyli nie może wydawać głosu ogonem.

Objawy ukąszeń żararak są następujące: po kilkunastu dniach obumierają tkanki, a nawet kości (bywa, że nawet mimo właściwego leczenia). Objawy ukąszeń groźnicy niemej są bardzo podobne, ale śmiertelność nie jest wysoka.

Jeśli chodzi o wspomniane już grzechotniki właściwe, to żyją one głównie w Ameryce Środkowej i związane są przede wszystkim z terenami suchymi i niezadrzewionymi. Tylko żyjący w Meksyku grzechotnik meksykański (Crotalus basiliscus) spośród znanych mi gatunków zamieszkuje również lasy - ale nie deszczowe, tylko z porą suchą. Grzechotnik straszliwy (C. durissus) jako jedyny sięga do Ameryki Południowej, gdzie żyje najważniejsza z jego ras - grzechotnik brazylijski (C. d. terrificus). Pierwotnie stepowo-pustynny, grzechotnik brazylijski polubił bez wzajemności sąsiedztwo człowieka i stał się zwierzęciem również synantropijnym, żyjącym na terenach rolnych (zwłaszcza plantacje kawy) i porolnych. Jest to jeden z najbardziej jadowitych węży na kuli ziemskiej. Jego jad paraliżuje układ nerwowy i niszczy krew. Praktycznie nie działa miejscowo, dlatego bywa, że ktoś nie jest świadomy, że został ukąszony - co oczywiście jest tym bardziej niebezpieczne.

Do rodziny grzechotnikowatych należy też mokasyn meksykański (Agkistrodon bilineatus), zamieszkujący pobrzeże od Meksyku przez Gwatemalę i Honduras do granicy z Nikaraguą. Żyje w miejscach wilgotnych i nad strumieniami. Nie stanowi raczej śmiertelnego zagrożenia dla dorosłego człowieka, ale jego jad często poważnie uszkadza okolicę rany.

Poza rodziną grzechotnikowatych, w tropikach Ameryki żyją też węże zdradnicowate (krewniacy kobry), a mianowicie koralówki (Micrurus) i ich krewniacy z rodzaju Leptomicrurus. Podobnie jak nasza żmija, są one na szczęście nieagresywne i kąsają tylko w wypadkach takich, jak gdy np. ktoś je weźmie w rękę lub na nie nadepnie. Ich jad jest jednak znacznie bardziej niebezpieczny niż żmii zygzakowatej. Jego działanie polega na porażeniu systemu nerwowego. Przykładem węża z tej grupy jest żyjąca w dorzeczu Amazonki koralówka olbrzymia (M. spixii), jedna z największych koralówek.
Jaskrawe ubarwienie tych węży ma znaczenie ostrzegawcze. Dlatego niektóre węże niejadowite upodobniły się do koralówek prawie nie do odróżnienia.

Jak unikać ukąszeń węży? Prócz patrzenia pod nogi, warto z pewnością polecić metodę Cejrowskiego, żeby chodzić po dżungli w kaloszach. Niestety, niewiele to pomoże na węże drzewne, które w dodatku kąsają często w miejsca dobrze ukrwione na ramieniu czy twarzy. Wtedy nawet słaby jad działa silnie.
Dodać należy, że w krajach, gdzie żyje dużo jadowitego paskudztwa (nie tylko węży), nie poleca się sypiania na ziemi, tylko w miarę możliwości w hamaku. A jeśli się staje na nocleg np. w jakimś opuszczonym budynku, to trzeba skontrolować, czy się nie ma niepożądanych współlokatorów.
Cejrowski pisał, że szamani indiańscy stosowali przeciw jadom węży... szczepionki. Po prostu, przyzwyczajali organizmy ludzi, znajdujących się pod ich "opieką lekarską", do jadów. Ale podróżnicy choćby chcieli, to nie mają czasu na taką zabawę. Jeśli już się zostanie ukąszonym, to trzeba pamiętać, że identyfikacja węża umożliwia precyzyjniejsze dobranie surowicy i dlatego najlepiej jest ukatrupić tego węża, co nas dziabnął (ale nie ryzykując ponownego ukąszenia!), i zabrać jego głowę. Chyba, że wiemy, co to za wąż.
Na groźnicę, gdy nas goni, jest ponoć taki sposób, żeby uciekając zerwać z siebie jakąś część ubrania, np. czapkę. Wąż będzie ją wtedy gryzł, a nas nie będzie dalej gonił. Jest to prawdopodobne, ponieważ grzechotnikowate posiadają zmysł temperatury, zaś noszone na człowieku ubranie ma temperaturę podobną do temperatury jego ciała, a różną od ciepła otoczenia.

Zdjęcia pochodzą stąd:
http://renalfellow.blogspot.com/2010/06 ... d-men.html
http://www.biopix.com/bushmaster-laches ... 67811.aspx
http://www.serpientes-snakes.com.ar/sup ... i_foto.htm


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 23 stycznia 2014 14:04 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Zagrożenia ze strony przyrody w tropikach Ameryki
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 21 stycznia 2014 1:57 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Oprócz węży jadowitych, zagrożeniem dla ludzi mogą być dusiciele. Nie jest to jednak słynny boa dusiciel, lecz ziemnowodny wąż anakonda, czyli sukuri, a konkretnie największy jej gatunek - zamieszkująca dorzecza Amazonki i Orinoko anakonda zielona (Eunectes murinus). Żyje tam, gdzie nizinna puszcza spotyka się z wodą: na brzegach rzek i jezior; mnie szczególnie kojarzy się z bagnistymi, łęgowymi brzegami rzek. Na szczęście, w odróżnieniu od krokodyli czy piranii nie występuje nigdy masowo - być może w normalnych warunkach jest wężem terytorialnym. Zagraża przede wszystkim dzieciom, ale duże egzemplarze mogą atakować też dorosłych. Udokumentowana długość tego węża to 7 m, choć wynika to przede wszystkim z trudności w schwytaniu większych okazów, a chyba też z ich rzadkości.

Jak uniknąć ataku anakondy? Przede wszystkim trzeba znać jej obyczaje i mieć oczy naokoło głowy, jak zawsze w tropikach zresztą. Anakonda, jak już wiemy, nie jest na szczęście zbyt częsta. Jej obecność na lądzie, gdzie przebywa w pobliżu wody, można poznać po smrodzie odchodów. Poluje najchętniej w wodzie; często czatuje w niej wystawiając nad wodę tylko głowę. Nie wiem, czy jest prawdą, że potrafi zaczajać się na drzewach. Zdobycz topi lub dusi, zacieśniając stopniowo sploty przy każdym jej wdechu. Myślę, że najprędzej można ją spotkać czatującą przy wodopojach zwierzęcych nad bagnistymi brzegami rzek i starorzeczy - czyli tam trzeba najbardziej uważać. W grudniu i styczniu wąż ma zapadać w sen "zimowy" (czy wszędzie?), tak więc w tym okresie mamy mieć od niego spokój.
Jak już się jest zaatakowanym przez anakondę, to następuje kłopot :( . Zabicie węża może nam nie wyjść na zdrowie, bo zwierzę w konwulsjach zacieśni uścisk. Sądzę, że najlepiej je jakoś zniechęcić, wyżywając się na jego głowie, szczególnie oczach :twisted: . Odnośnie użycia paralizatora, z którym to pomysłem się spotkałem, to jest on zwykle mocno problematyczny w przypadku węża, atakującego najchętniej z wody - można przy okazji sparaliżować samego siebie i utonąć :( .

Tutaj można zobaczyć film Cejrowskiego o polowaniu na anakondę, kajmana, piranie i żółwia matamata (ten ostatni człowieka na atakuje) na zalewowych stepach - llanosach, ale i w rzece leśnej: http://vod.tvp.pl/audycje/podroze/boso- ... nie/495509. Polowanie na anakondę odbywa się na terenie otwartym, gdzie zapewne trafiła wskutek wylewu. Niestety, nic się stąd nie dowiemy, jak się chronić przed tym wężem - najwyżej jak się na nim zemścić :lol: .

Źródło zdjęć:
http://www.arkive.org/green-anaconda/eu ... 53485.html


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 21 stycznia 2014 6:51 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage