Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 21 września 2019 13:43

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Newe
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 18 grudnia 2005 16:38 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
3bobry
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 marca 2006 19:20 
Offline
User

Rejestracja: 09 września 2005 21:41
Posty: 35
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Nie określono
Zagadka (znaleziona gdzieś w literaturze): kto to są Indianie Rzeczek ? To sa Indianie Creek. Spolszczać - tak. Tłumaczyć - raczej nie.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Newe
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 marca 2006 19:38 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
:lol: :lol: :lol: buahahaha :!:
przepraszam, za wybuch ;) :D
ale o Indianach Rzeczek jeszcze nie słyszałam :D .....
a tak na poważnie to niektóre tłumaczenia śmieszą i smucą zarazem.....
:lol:
Zgadzam się.......nie tłumaczyć...............

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
sts
 Tytuł: no tak
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 05 kwietnia 2006 23:48 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 stycznia 2006 14:17
Posty: 146
Lokalizacja: Lędziny
Płeć: Nie określono
jeśli można to myślę że te nazwy które już są spolszczone tak trzeba zostawic . one sie poprostu przyjeły a inne to raczej w jezyku angielskim podawac bo popularny no chyba że popularniejsza jest nazwa np w języku hiszpańskim itp. pisanie samych nazw własnych mija sie z celem bo niewielu będzie wiedziało o które plemię chodzi. jak widac zabawa w tym temacie jest przednia hehe :D

_________________
sorry gościu jo ino na frytki czekom...


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
misham
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 11 kwietnia 2006 10:36 
Offline
Tłumacz

Rejestracja: 28 lipca 2005 13:27
Posty: 94
Płeć: Nie określono
Najrozsądniejszym wyjściem wydaje się być stosowanie nazw ogólnie przyjętych, pomimo, że niejednokrotnie nie są one najfortunniejsze.

Kwestia w tym, co chcemy osiągnąć. Jężeli zależy nam na tym, by przeciętnie zaznajomiony z tematem człowiek wiedzial o co nam chodzi musimy używać terminologii dla niego zrozumialej.

W końcu nawet w środowiskach indiańskich nazwa danego plemienia brzmi zupełnie inaczej w języku Dakotów, Szejenów czy Paunisów.
Nigdy chyba nie zdarzalo się tak, by ludzie danego plemienia nazywali się tym samym słowem, którego na ich określenie ich wrogowie.

Faktem jest, że większość nazw dzisiaj powszechnie stosowanych to nazwy nadane przez najeźdźców (obojętnie Fancuzów, Hiszpanów czy Anglików), a w wielu społecznościach indiańskich są one równie popularne co rodzime nazwy plemienne.

Powodem, dla którego sami Indianie ich używają jest właśnie najprawdopodobniej fakt, że owe nazwy są powszechnie rozpoznawalne.
I chyba o to właśnie w tym wszystkim chodzi.

Oczywiście należy promować nazwy rodzime dla narodów nazywanych, ale trzeba pamiętać, że dla wielu osób nazwy te nie znaczą kompletnie nic.
Więc jak zwykle należałoby dostosować swój język do sytuacji i celu konwersacji.

_________________
Misham


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Paulina
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 15 kwietnia 2006 15:41 
Offline
User

Rejestracja: 12 kwietnia 2006 21:04
Posty: 12
Lokalizacja: Kołobrzeg
Płeć: Nie określono
Moim zdaniem,za dużo zamieszania z tym spolszczaniem.Dlaczego nie można pozostawić nazwy własnej?Przez tworzenie tych nowych nie bardzo można się połapać,kto jest kim i jakie jest jego "prawdziwe imię"...

_________________
"Życie jest w takim kolorze,jaki ma twoja wyobraźnia."


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
db-mohikanin
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 23 kwietnia 2006 16:16 
Offline
User

Rejestracja: 23 kwietnia 2006 14:54
Posty: 1
Płeć: Nie określono
Na temat nazewnictwa to każdy po trosze ma racji. Moim zdaniem zawsze powinno podawać się oryginalną nazwę angielską obok w nawiasie. Wtedy nikt nie miał by problemu z odgadnięciem o które plemie chodzi. A twórczość autorów nie była by wtedy tak źle odbierana gdyż byłoby się czasem i z czego pośmiać ( :lol: np. Rzeczek). Oczywiście w książkach nie da się zawsze dopisać w nawiasie oryginalnej nazwy za każdym razem ale raczej nie byłoby problemu zrobić to przy pierwszym podaniu nazwy


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Janusz
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 maja 2006 23:34 
Offline
User

Rejestracja: 25 kwietnia 2006 22:21
Posty: 70
Płeć: Nie określono
Witam!
Po zapoznaniu się z opiniami na temat spolszczania nazw plemion indiańskich dochodzę do wniosku że sprawa w zasadzie jest nierozwiązalna.
Niezbyt to odkrywcze ale cóż...
Po pierwsze starałem sie odpowiedzieć sobie na pytanie czemu ma służyć spolszczanie nazw poszczególnych plemion czy grup pierwotnych Amerykanów ? Wiem oczywiscie że w literaturze polsko języcznej dokonuje się takich operacji i wiele przykładów zostało juz podanych. Ich rola w literaturze polskojezycznej nie budzi w zasadzie wątpliwości bo polski czytelnik musi wiedzieć o czym czyta a o Apaczach przecież słyszał i western też już o nich widział... Zgodzicie się jednak ze mna iż są takie plemiona i grupy, których nazw spolszczyć się nie da lub było by to bardzo karkołomne ze względu na skomplikowaną konstrukcję np: Mishkeegogamang / to jedna z grup Cree objęta Traktatem #9/
Wczesniejsze wypowiedzi na ten temat wskazywały takze na konieczność zachowania pewnych prawideł co do naszych wymogów językowych ale i odstępowanie od tworzenia dziwolągów językowych czyli przestrzeganie zasady nic na siłę i to jest chyba dobre rozwiązanie. W końcu polski czytelnik musi mieć jakieś punkty odniesienia stąd spolszczenia dotyczą w zasadzie plemion "znanych" polskiemu odbiorcy, tak sądzę.
Zgadzam się z opinią iż w środowisku indianistów warto by było postarać się o wypracowanie w miarę jednoznacznej "sciezki" nazewnictwa aczkolwiek mam wątpliwości czy to w ogole mozliwe...w końcu każdy z nas po swojemu nazwy plemion czy grup indiańskich wypowiada i o ile z przysłowiowymi i już spolszczonymi Dakota czy Kri nie ma większego problemu to z "Osage" na przyklad już tak łatwo byc nie musi...
Poza tym wydaje mi sie że chcąc uzdrowić ten problem należałoby mieć nadzór nad tym wszystkim co jest publikowane np: w postaci książek, które o "Indianach" traktują i u źródła takich korekt czy przypisów dotyczących prawidłowej wymowy dokonywać - ale i tu jestem małej wiary czy sprawa jest do opanowania.

Po drugie próby korzystania tylko z nazw pierwotnych tzn. takich jakimi poszczegolne grupy nazywały same siebie też chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem ze wzgledu na trudności z wymową tych nazw jak i z ich zapamiętaniem....
Proponuję zostać przy nazwach już przyjętych w literaturze fachowej i na tyle pogłębiać swoją wiedzę by mówiąc o takim czy innym narodzie po prostu wypowiadać jego nazwę tak poprawnie jak to mozliwe i tyle...

Po trzecie jak szerokie musiały by być podjęte działania edukacyjne by promować właściwe nazewnictwo, jedyne poprawne... kiedy i kto miałby sie tym zająć ? jakimi środkami przekazu miano by sie posługiwać by wyprostować tę sprawę ? na dzień dzisiejszy nie wiem.

Nie da się jak sądzę tak po prostu odpowiedzieć na pytanie spolszczać czy nie ? bo różne okoliczności mogą wymuszać konieczność spolszczania lub konieczność pozostawienia nazwy w oryginale.
Pozdrawiam wszystkich.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Drzewian
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 18 czerwca 2006 19:12 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 17:01
Posty: 431
Lokalizacja: Loża Szyderców
Płeć: Nie określono
Tak widzę, że wątek trochę podupadł a dosyć ciekawy jest i może uda się nam do czegoś ciekawego dojść :)
Chiałem zaznaczyć że spolszczanie nie dotyczy tylko i wyłącznie plemion indiańskich ale i samych imion Indian i tak chciałem się z Wami podzielić pewnym "odkryciem", które mną wstrząsnęło.
Otóz dopadłem sobie książeczkę Grzegorza Swobody pt. "Batoche 1885" wydana przez Bellonę z serii Historyczne bitwy i po przejrzeniu zdjęć rzuciło mi się w oczy jedno. Na jednym ze zdjęć jest pokazany Indianin, który w literaturze polskiej jest znany jako Płoszący Stado /tak m.in. pisze Aleksander Sudak w swoim "Leksykonie 300 najsłynniejszych Indian", str. 164/ jednakże w "Batoche" ten wódz jest nazywany Budowniczy Zagród, i prawdopodobnie jest to dosłowne tłumaczenie jego angielskiego imienia Poundmaker. czytając pobieżnie książkę "Batoche" jednak trudno się połapać o kim się czyta i Budowniczy Zagród to dla mnie ktoś nieznany. Trudno mi powiedzieć jak tłumaczy się jego imię z języka Cree, choc i tutaj w różnych źródłach jest różnie zapisywane jego imię w jezyku Cree. Moim zdaniem wielkim mankamentem całej serii Historyczne bitwy dotyczącej Indian jest spolszczanie imion indiańskich wojowników, wodzów i kobiet i trudno tak naprawdę sie połapać kto jest kto gdy nie ma nawet w nawiasie podanej angielskiego odpowiednika. No i powiedzcie mi sami jak mam znaleźc coś więcej o interesującej mnie postaci Budowniczego Zagród???? Opierając się tylko na książce "Batoche" nie znajdę nic - co próbowałem :)
Nie wiem czy to wina wydawnictwa czy też maniera autora. Co my możemy zrobić?? No cóż tropić takie błędy i prostować je choćby nawet na tym forum. Może wyjaśnimy sobie pewne nieścisłości w nazewnictwie...

_________________
Drzewa...można żyć między nimi, prawie ich dotykać, a i tak nie pojmie się, o czym myślą i mówią...


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
Cyprian.
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 18 czerwca 2006 20:26 
Witam:)
na tej jakże fajnej stronce o kanadyjskich klimatach jest troche więcej na temat Poundmakera -minn wyjaśnienie skąd się wzięło jego imię etc etc...

http://www.virtualsk.com/current_issue/poundmaker.html
http://www.virtualsk.com/current_issue/batoche.html

Pozdrowienia

Cyprian


Na górę  || 
  
 
Zitkato
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 czerwca 2006 15:36 
Offline
User

Rejestracja: 22 czerwca 2006 12:22
Posty: 77
Płeć: Nie określono
Zgadzam sie w 100% ze spolszczone nazwy zostawic ale wiecej NIE SPOLSZCZAC. No i osobiscie dislownie NIENAWIDZE nazwy Siux gdyz jest to nazwa albo raczej skrot nazwy obrazliwej niestety jest to najpopularniejsza nazwa owego plemienia. Oczywiscie na forum dzial moze nazywac sie siux gdyz takiemu ze tak powiem poczatkujacemu indianiscie nazwa Nakot czy Lakot jest obca a we wszelakich westernach mowia zawsze: "Joe!! Joe!! Siuxowie blisko!!" (a wtedy Joe z twarza pokerzysty poprawia rewolwery) trudno sie wiec dziwic ze wczesniej spotkamy nazwe Siux niz Dakot ale jak widze doswiadczonego indianiste co mowi siux to szlag mnie trafia.

_________________
Ja bialy czlowiek...


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Drzewian
 Tytuł: spolszczac
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 06 lipca 2006 21:00 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 17:01
Posty: 431
Lokalizacja: Loża Szyderców
Płeć: Nie określono
Chciałem nawiązać w tym miejscu do wątku z tematu o Eskimosach http://www.indianie.w.activ.pl/phpBB2/v ... .php?t=581 i po przeczytaniu nasunela mi sie taka mysl ze znow zrobil sie misz - masz ale podobnie jest na Wikipedi skad ten tekst pochodzi i tam jest dyskusja na temat nazewnictwa
Cytuj:
Niektóre informacje zawarte w artykule wymagają weryfikacji. Do weryfikacji: nazwa Inuici, czy Innuici
W tym miejscu chce wtracic swe trzy grosze :P Nowa Encyklopedia Powszechna PWN z 1995 roku podaje Eskimosi, Innuit i niech tak pozostanie, zgodze sie na eweentualne spolszenie do Innuici ale moim skromnym zdaniem tworzenie karkolomnych wygibasow jezykoweych typu
MATEUSZ pisze:
Inuitowie
powoduje wieksze zamieszanie w i tak duzym galimatiasie tym bardziej ze wkraczaja w to jeszcze Indianie Innu i spolszczanie
MATEUSZ pisze:
Innu (nazwa spolszczana jako "Innuici" lub "Innowie")

powoduje ze nie wiadomo o kogo chodzi :) o Eskimosow czy Indian
Poza tym jak jest pieknie napisane w wabeno nr 69 str 9 : Do blizszej charakterystyki wybralam grupe ludow amerykanskich okreslanych wspolnym mianem eskimosow.....obecnie odchodzi sie od niej na rzecz uzywania nazw ludow w ich wlasnych jezykach....mozemy wiec wyroznic nastepujace ludy :
Yupik - poludniowo-zachodnie wybrzeze Alaski
Inupiaq - polnocna i polnocno -zachodnia Alaska
Aleuci i Alutiig - poludniowo-zachodnie wybrzeze Alaski
Syberyjskich Yuit
Innuitow w Kanadzie
mieszkancy Grenlandii

Nie mozna wiec nawet mowic o eskimosach jako o spojnej grupie bo i oni sie dziela jak Indianie na poszczegolne ludy
Podejrzewam ze Ewa bedzie miala w tym temacie cos do powiedzenia na co przyznam sie licze :)

_________________
Drzewa...można żyć między nimi, prawie ich dotykać, a i tak nie pojmie się, o czym myślą i mówią...


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
Cień
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 09 lipca 2006 20:16 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 sierpnia 2005 19:09
Posty: 242
Lokalizacja: Ząbkowice Śl.
Płeć: Nie określono
Drzewian pisze:
niech tak pozostanie


Zanim coś sami "ustalimy", próbujmy najpierw ustalać jakie są fakty, jakie nazwy są na pewno prawidłowe, jakie dopuszczalne (choć np. mało popularne), a jakie na pewno błędne (i dlaczego). I tak znajdzie sie pare, z kórymi nie będzie wiadomo, co zrobić...

Język polski jest żywy, zmienny, nie zawsze logiczny (choc możemy się o to starać i to popierać). Wiele spolszczonych nazw dopiero powstaje, inne zmieniały się już w przeszłości i nadal będą się zmieniać (czy tego chcemy, czy nie). Nie można zadekretować "nie spolszczajmy nowych nazw" - to się po prostu nie uda. Nie usiłujmy spolszczać takich, których sensownie spolszczyć sie nie da - choćby Tohono O'odham, Maidu, Hupa, czy Zuni (ale czy spolszczać Hopi/Hopiów - nie wiem).

Wciąz powstają (lub tylko do naszej świadomości docierają) nowe nazwy. Spolszczajmy je umiarkowanie, z głową, ze zrozumieniem dla bogactwa etnologii i dla zasad języka polskiego. Nie twórzmy i nie popierajmy udziwnień i wieloznaczności (choćby zdarzały się w encyklopediach, które też przecież się zmieniają i miewają błędy).

Przyład? Starsze wersje Encyklopedii PWN pisały o "Eskimosach lub Inuitach". Nowsza wersja (nie bardzo wiadomo czemu) dopuściła też "Innuitów" przez dwa "n", ale nie zauważyła jeszcze sasiednich Indian Innu. Kiedyś pewnie PWN i tę nazwę zauważy, a następnie - spolszczy. Ciekawe tylko jak, skoro - moim zdaniem niepotrzebnie - dopuszcza się właśnie eskimoskich "Innuitów" (zamiast tylko "Inuitów").

W Internecie wyszukiwarka Google znajduje blisko 9 000 000 stron z nazwą "Inuit" i mniej niż 100 000 (1%) ze słowem "Innuit". Naukowcy prawie tej drugiej nie używają. Spolszczenia nazw Inuit i Innu dopiero powstają, to po co komplikować sobie życie i dopuszczać (używać) obu? Na szczęście i tak każdy sam decyduje, jak mówi na co dzień (jeśli w ogóle ktoś używa tych nazw na co dzień...) ;)

Liczne nazwy plemion zachowały (współcześnie) tylko jedno spolszczenie -czasem krótsze (Apacze, Komancze, Czirokezi, Seminole), a czasem dłuższe (Mohawkowie, Siuksowie, Nawahowie, Ottawowie). Trudno tu o sztywną regułę - tak po prostu jest (choć "Krukowie" brzmi bardziej "ludzko" niż "Kruki", to pewnie przetrwają tylko ci drudzy). Wiele nazw ma jednak ciągle po polsku dwa prawidłowe warianty: Dakoci i Dakotowie, Algonkini i Algonkinowie, Aleuci i Aleutowie, Odżibueje (lub Odżibweje) i Odżwibuejowie (lub Odżibwejowie). Często nasze własne preferencje zależą nie od reguł językowych, ale od przywyczajeń, od nazwy spotkaniej w naszej pierwszej książce czy filmie (nie zawsze dobrych od strony tłumaczenia). W sytuacjach wątpliwych ja np. wolę raczej nazwy "dłuższe" - Mandanowie, Naczezowie, Inuitowie (od Inuit) czy Innuitowie (od Innu). Ale dopuszczam, że nazwy "krótsze" też mogą byc OK. Skoro już istnieją Huroni, to mogą być Inuici (od Inuit). I skoro są japońscy Ajnowie (od Ainu), to mogą też być Innowie (od Innu). Tylko nie mieszajmy niepotrzebnie jednych i drugich, nie utrwalajmy (w PRPI) podwójnego znaczenia słowa Innuici. Niech ma tylko jedno (to od Innu).

Nasz wpływ na język jest ograniczony. Ale czasem nie jesteśmy bez szans. To przecież głównie my - indianiści (znaczenie tej nazwy też my poszerzyliśmy!) - "żyjemy" tymi nazwami, to my wymyślamy czasem (lub odrzucamy) nowe. To my je popularyzujemy lub krytykujemy. To my kontaktujemy się z naukowcami, pisarzami, redktorami. Starajmy się robić to "po indiańsku" - z odwagą, rozwagą i rozsądkiem.


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
ewka
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 11 lipca 2006 7:27 
Offline
Moderator

Rejestracja: 29 marca 2006 20:33
Posty: 258
Lokalizacja: Canada
Płeć: Nie określono
Kurcze, taki fajny "miodkowy" watek, a dopiero dzisiaj, na spokojnie udalo mi sie przeczytac wszystkie w nim wypowiedzi i zauwazylam, ze kolega Drzewian mnie wywoluje do tablicy! Cale szczescie, kolega Cien czujny, sprawe wyjasnil i oswiecil nas w temacie Eskimosow, Inuit, Innu... i innnnnych ;).
No, musze przyznac, ze metlik mi narobiliscie w glowie niezly w temacie spolszczania, az zaczynam sie troche obawiac, ze od dzisiaj piszac na forum, zaczne beztrosko wlazic do "typi Szaunisom", obgadywac "czifoof Blackfeetoof " czy wymieniac sie informacjami o " bandach Oczczibwejow"... I co mi zrobicie? Jest wolnosc slowa i wyboru, czy nie, do licha ? ;))


A powaznie. Po pierwsze, balagan odnosnie spolszczania i sprzeczne opinie, co sie powinno a co nie, dotycza nie tylko indianskiego nazewnictwa. Te same problemy wylaza w spolszczaniu nazwisk, nazw geograficzych, imion. A wiec, Kolonia czy Koln, Szopen czy Chopin, Czarny Las czy Schwarzwald...mozna mnozyc przyklady. Zeby bylo ciekawiej, skoro juz spolszczac, jak w przypadku Nowego Jorku, to dlaczego np. piszemy Calgary, a nie Kalgary? Choroba, jakos przez gardlo mi nie przechodzi, choc wielu wspol-Polonusow nawet sie nie zajaknie i wyzna, ze "mieszkaja w Kalgarach" ;))).. Jak slusznie zauwaza Cien, jezyk ( kazdy, nie tylko polski ) , ulega ciaglym przeobrazeniom. Warto jednak zdawac sobie sprawe, iz zmiany, powstawanie nowych slow, pojawiajaca sie nowa pisownia starych, czy wreszcie zanikanie pewnych wyrazow i zwrotow, sa wynikiem ciagle zmieniajacej sie wokol nas rzeczywistosci. Inaczej mowiac, swiat jest tworem dynamicznym i w miejscu nie drepcze stajac sie w ostatnich latach coraz wieksza globalna wioska, czy nam sie to podoba, czy nie...


Dawniej, jeszcze w latach 60-70tych, kiedy powstawaly " indianistyczne klasyki" Szklarskiego, Fiedlera, Wernica, Sat-okh'a ( o prosze, odmieniac, czy nie, a jesli, to jak ? ;), kiedy tlumaczono z angielskiego czy niemieckiego pozycje, w ktorych pojawialy sie nazwy i imiona plemienne, geograficzne etc, starano sie za wszelka cene przeksztalcic je i utworzyc ich polska wersje, przekladajac na nasze, kiedy sie dalo, znaczenie (stad Wrony, Czarne Stopy, Siedzacy Byk, Szalony Kon) , lub gdy inaczej nie szlo, tworzono nowe slowa, w oparciu o fonetyczna wymowe ( tak powstali m.in. Szewanezi, Szaunisi, Paunisi, Siuksowie, Odzibwejowie, Szoszoni ). Spolszczanie nazw indianskich umozliwilo pojscie za ciosem i tak nastapilo masowe stosowanie przypadkow, czyli odmian, ktore jak wiemy, w angielskim praktycznie nie istnieja. Powstaly wiec sliczne polskie dziwolagi wprowadzajace ostatnio w nasza, "indianistyczna egzystencje forumowa", tyle kontrowersji ;)). Hmmm... trzymajac sie powyzszych trendow powinnam chyba zadeklarowac, ze tanczylam z "Tsutinami" ( a moze "Cutinami" , "Sarsimi", czy "Stonejami" ) ???Pomocy !!!! ;))

Zastanawiam, dlaczego tak sie dzialo, czemu wprowadzano uparcie polska pisownie i odmiany? Coz, wydaje mi sie, ze nawiazujac do wczesniejszego zdania o otaczajacych realiach, nie powinniismy zapominac, jaka byla drzewiej spoleczno-polityczna rzeczywistosc polska, jak malo osob operowalo plynnie jezykami obcymi, ze wymowa nazw napisanych po angielsku byla dla wielu lamiglowka. Tak wiec nic dziwnego, ze starano sie "ulatwic", co po latach okazalo sie utrudnieniem, szczegolnie w dobie internetu i wyszukiwarek. Wrzuccie bowiem jedno z wielu polskich okreslen typu Szewanezi, Szaunisi, Siuks ( brzmieniowo poprawnie, jak postuluje kolezanka Newe), lub Czarne Stopy. Nastepnie zmiencie w wyszukiwarce google jedynie koncowke, np. Szaunisom, Czarnymi Stopami. Za kazdym razie uzyskacie inny wynik, ale wszystkie beda wyswietlac rezultaty jedynie po polsku. A teraz wrzuccie slowo Shawnee, Sioux... No wlasnie. Albo taki przyklad, z mojego zycia wziety. Bedac wiele, wiele lat temu po raz pierwszy za oceanem, w czasach p.i. ( przed internetowych) staralam sie wygrzebac w bibliotece pozycje na temat poszczegolnych plemion i pomimo niezlej znajomosci jezyka , mialam zagwozdke, jak np pisze sie po ang Szoszoni ( polskie brzmienie angielskiego slowa, zapisane fonetycznie, ma jedynie dla nas sens, dajcie je przeczytac Anglikowi czy Kanadyjczykowi ;)!). Innym razem, starannie i doslownie tlumaczac znaczenie z polskiego na angielski, chcialam znalezc cos na temat plemienia Ravens (opisywanych w polskich ksiazkach jako Kruki). Oczywiscie rozczarowalam sie okrutnie. Jezyki to potega, nie musze chyba nikomu z Was tlumaczyc, ani mlodym ani starszym. Polska po latach izolacji i zrusycyzowanych lingwistycznie szkolach, nareszcie doczekala pokolenia, ktore od najmlodszych lat styka sie i uczy sie jezykow, w ktorych porozumiewa sie caly swiat, nie tylko ten na wschod od Bugu i Narwi. Jest to rowniez pokolnie, ktore ( mam nadzieje ) zaczyna dostrzegac, ze oprocz plemion tzw. "pioropuszowych", do znudzenia nieraz opisywanych i "spolszczanych", istnieja i istnialy na tym kontynencie "od zawsze" grupy etniczne niemniej fascynujace i godne poznania, ktorych nazwy do tej pory rzadko lub wcale nie pojawialy sie w polskiej literaturze, a wiec nie mialy okazji ulec brzmieniowemu znieksztalceniu ( czyt. spolszczeniu ;)).

Nie rozumiem, co stoi na przeszkodzie, by propagowac pisownie i wymowe jednolita ( w miare mozliwosci ) w jezyku, ktory te nazwe stworzyl, lub ktory na danym terenie, gdzie nazwa wystepuje, obowiazuje i gdzie nazwa jest od dawna przyjeta jako oficjalna, badz zostala wprowadzona jako taka ( tu dobrze zdac sobie sprawe z bardzo silnego trendu powrotu do autentycznych, oryginalnych nazw etnicznych z zastosowaniem pisowni i wymowy przy pomocy znakow jezyka na danym terenie obowiazkowego, powszechnego czy oficjalnego). Taka uniwersalnosc, moze nie od razu, ale na pewno w przyszlosci, ulatwi wedlug mnie porozumiewanie sie i komunikowanie ludzi o roznych narodowsciach, uprosci wyszukiwanie potrzebnych informacji w internecie, przyspieszy poglebianie wiedzy na dany temat. Oczywiscie mozna i trzeba, szczegolnie w przypadku nazw trudnych i nieznanych szerszemu ogolowi, podawac w miare mozliwosci ich wymowe (w nawiasie najlepiej ;)


Co tu duzo gadac, mam nature balaganiarska i niezorganizowana, ale w przypadku jezyka, czy to pisanego, czy mowionego jestem wybitnie staroswiecka, konsekwentna i lubie porzadek. Przyznam tez sie Wam bez bicia, raza mnie okrutnie bledy ortograficzne i stylistyczne u innych (choc coraz trudniej mnie samej jest stosowac i pamietac, po tylu latach pobytu poza Polska, wszystkie te "-uje sie nie kreskuje" i wyjatki:). Staram sie jednak trzymac jezor za zebami i nie wytykac, bo teraz, kurde, nie wiadomo, niegramotny, czy dyslektyk ( czy jakos tak ;))...

Przeprowadzilam caly ten nudny wywod powyzej, by usprawiedliwic swoje dziwne zamilowanie i poparcie dla jednolitego traktowania wszystkich nazw obcych. Jestem zwolennikiem nie tylko nie stosowania odmiany przez przypadki, ale co najwazniejsze, pisania nazw w wersji i jezyku takim, jakie istnieja i jakie sa powszechnie przyjete na terenie, na ktorym nazwy i terminologia wystepuja. A wiec New York, a nie Nowy Jork, Schwarzwald, a nie Czarny Las ( lub Szwarcwald ), Shawnee (a nie Szaunis , Szaunisowi, etc ), Caracas a nie Karakas, mieszkam z facetem z plemienia Mohawk ( a nie "z Mohawkiem", choc tak jest krocej ), podobaja mi sie rzezby ludow Inuit, a nie Inuitow (bronbosze zas Eskimosow ! ;) itp. itd.

Jesli gdzies, w poprzednich postach kropnelam sie i walnelam gafe, piszac np. "o, moj ty Lubiconie!" lub "kocham wszystkich Irokezow, jak leci", czy tez "mam dosyc juz gadania o Apaczach", zwalam to na tylko i wylacznie na Was i Wasz zgubny wlyw ! A kysz ! ;)))

_________________
http://community.webshots.com/user/efkaw


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
misham
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 12 lipca 2006 23:59 
Offline
Tłumacz

Rejestracja: 28 lipca 2005 13:27
Posty: 94
Płeć: Nie określono
A ja tylko dodam, że uczyli mnie na filologiach, że języki (podobno wszystkie) mają to do siebie, że maniakalnie dążą do ekonomizacji. Przekładając z polskiego na nasze tzn., że to co krótkie i łatwiejsze do wypowiedzenia pozostaje, a to co długie lub trudne wylatuje poza nawias użycia i w końcu staje się słowem nie używanym, a w konsekwencji martwym. Może to deczko wytłumaczy spolszczanie...

_________________
Misham


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage