Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 18 grudnia 2014 21:29

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
spotted
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 30 sierpnia 2007 17:40 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2007 18:10
Posty: 72
Lokalizacja: Tczew
Płeć: Nie określono
My, indianiści, jesteśmy niejednokrotnie bogatsi od Indian w USA... Mamy piękniejsze stroje, pełniejsze wyposażenie, Oni zaś... rezerwatowa rzeczywistość nie rozpieszcza Ich za bardzo.

Gdy spotkasz się kiedyś z północnoamerykańskimi Indianami, to po prostu bądź... Zachowuj się tak, jak zwykle, jakbyś chciał najzwyczajniej w świecie wymienić z Nimi uścisk dłoni. Tylko tyle. Indianie są ludźmi.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
ewka
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2007 4:16 
Offline
Moderator

Rejestracja: 29 marca 2006 20:33
Posty: 258
Lokalizacja: Canada
Płeć: Nie określono
Cytuj:
Może niektórym ludziom brakuje właśnie tej odrobiny idealnego świata. Mają dużo problemów (zawodowych lub prywatnych) i potrzebują trochę pobyć w rzeczywistości, gdzie wszystko jest prostsze, jaśniejsze. Mogą wtedy choć na chwilę odetchnąć i zapomnieć o swoich problemach


Niech wiec sie wewnetrzenie wzbogacaja, ale z pelna swiadomoscia, ze to co robia nie musi sie wcale Indianom podobac. Poza tym, dobrze by bylo, gdyby wszyscy przebierajacy sie i bawiacy w Indian w Europie zdawali sobie sprawe, ze ten idealny prosty i jasny swiat, w ktorym na chwile zapominaja o szarej codziennosci, nie jest i nie byl nigdy "indianskim swiatem" per se. Zabawa i zapominanie prosze bardzo, ale bez wmawiania innym, w tym mediom, ze "rekonstrukcja" to ich misja zyciowa w celu "propagowania kultury indianskiej", skoro wyraznie zaspokaja ona nasze osobiste potrzeby i ambicje nie liczac sie z opinia i zdaniem Indian. Zakladajmy wiec, czemu nie, misterne stroje szyte po nocach, modlmy sie po indiansku, uczmy i odtwarzajmy indianskie piesni i tance, okadzajmy i medytujmy "w zgodzie z natura", ale nie udawajmy, ze robimy to altruistycznie dla "naszych drogich przyjaciol Indian", by lepiej ich poznac i zrozumiec, z szacunku dla ich tradycji i kultury. Albowiem sami Indianie twierdza, ze "malpujac" (nie jest to moje okreslenie, slyszalam je w roznych sytuacjach i rozmowach z Autochtonami, ktorzy wiedza, ze w mojej obecnosci nie musza sie bawic w uprzejmosci) ich kulture i wierzenia, okazujemy im brak szacunku i nie respektujemy ich zyczen. Inna para mokasynow to zarabianie na naszej "indianskosci". No i co tu zrobic z tymi wszystkimi "indianskimi wioskami", "indianskimi bebniarzami", "indianskimi grupami tanecznymi", ktore mozna sobie zamowic na wesele albo piknik zakladowy? Czy one tez dzialaja wylacznie w celu "wzbogacania wlasnej duchowosci"?..;)
A wiec, milej zabawy, zapominania i oddechu w idealnym indianskim swiecie!:)
========================================
Kolezanka Newe napisala:
Cytuj:
nazywamy się Przyjaciółmi Indian i przez należny im szacunek jednym z obowiązków jest łamanie stereotypów dotyczących ich kultur.


No skoro tak ma byc, to pozwole sobie obowiazkowo zlamac z marszu kilka z nich ;)


1.
Cytuj:
My, indianiści, jesteśmy niejednokrotnie bogatsi od Indian w USA

Zaraz, a dlaczego wylacznie " od Indian w USA"? To w takiej np Kanadzie juz nie ma Indian? A moze jacys sie tam placza, tyle ze wiecie, KANADA, to i lepiej im sie powodzi, wiec nie sa od nas biedniejsi? ;)

2
Cytuj:
Mamy piękniejsze stroje, pełniejsze wyposażenie,

Mam nadzieje, ze to twierdzenie nie jest goloslowne, a poparte konkretnymi doswiadczeniami i dowodami zebranymi na roznych imprezach po jednej i drugiej stronie oceanu?

Moja refleksja po linii i na bazie jest taka. Odpowiedzcie sobie szczerze, kogo przede wszystkim i w wiekszosci zauwazacie wsrod "polskich Indian", na zlotach i wszelakich takiniach czy innych pow-wow wystrojonych w bogate, wlasnorecznie i pieczolowicie "odtworzone" stroje? Piekne panie, "Indianki" od stop do glow, czy panow "Indianow"?;)

A teraz uwaga. Rzadko, bardzo rzadko zdarza sie, by mezczyzni Indianie zajmowali sie gorliwie wyszywaniem paciorami, pracochlonnym szyciem i garbowaniem, wyrobem bizuterii i ozdob, ot tak, dla przyjemnosci. Robia to glownie niewiasty, bo te zajecia tradycyjnie zalicza sie do kobiecych, podobnie jak na polskiej wsi mezczyzni nie zajmowali sie nigdy koronczarstwem, haftowaniem, malowaniem pisanek czy wycinankami. Fakt, spotyka sie coraz wiecej indianskich specjalistow, artystow i wytworcow zajmujacych sie np szyciem strojow na pow-wow czy produkowaniem ozdob na potrzeby wewnetrznego rynku indianskiego, takze na indywidualne zamowienie, wiadomo, w celach zarobkowych.

Widzicie roznice? I jakie stad wnioski?;)

3.
Cytuj:
Oni zaś... rezerwatowa rzeczywistość nie rozpieszcza Ich za bardzo.

No to skoro juz jestesmy w USA, pare cyfr. W Stanach, wedlug spisu ludnosci z 2000 roku mieszka okolo 4.3 mln ludnosci pochodzenia tubylczego (American Indian, Alaska Native). Z tego ponad 64.1% z nich zyje POZA REZERWATAMI. W rezerwatach (tribal territory) przebywa uwaga..... zaledwie 33.5%! Pozostale 2.4% mieszka w tzw tubylczych wioskach na Alasce.

Czy i kiedy w koncu przestaniemy utozsamiac Indian wylaczanie z USA i kojarzyc ich wylacznie z szarymi (co tez nie jest regula) rezerwatami???



Cytuj:
Indianie są ludźmi.


....... :shock:

onen

_________________
http://community.webshots.com/user/efkaw


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
Ree
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2007 9:18 
Cytuj:
Albowiem sami Indianie twierdza, ze "malpujac" (nie jest to moje okreslenie, slyszalam je w roznych sytuacjach i rozmowach z Autochtonami, ktorzy wiedza, ze w mojej obecnosci nie musza sie bawic w uprzejmosci) ich kulture i wierzenia, okazujemy im brak szacunku i nie respektujemy ich zyczen.



Jest to trudny temat ale pozwólcie, ze zamieszczę troche swoich przemysleń. Wierzę że nie jest to opinia wszystkich Indian, lecz pewnej części i w sumie rozumiem ich. Jednak tylko z ich strony słyszy się takie gniewne słowa. Nie dotarły do mnie tego typu reakcje ze strony Irlandczyków czy Francuzów (ci ostatni przecież są wielce dumni z Vercyngetoryxa i swych korzeni) odnośnie grup bawiących się w Celtów, nie słyszalem także aby Norwegowie czy Duńczycy mieli coś przeciw ludziom odtwarzającym Wikingów - przeciwnie, nawet jest zauważalna duża współpraca grup z tych krajów chociażby z naszymi polskimi Wikingami (zresztą to akurat moze nie jest zbyt trafny przykład bowiem i nasi przodkowie z ludźmi ze Skandynawii pływali na "wiking"). Podobnie nic nie wiem aby Włosi się gniewali za odtwarzanie legionów rzymskich. Rosjanie nie gniewają się za odtwarzanie ich oddziałów z czasów naszego Powstania Styczniowego, nawet ile mogli, postarali się pomóc. Japończycy darzą ogromnym szacunkiem naszych sumitów, a przecież sumo to ich odwieczna tradycja - a nie nasza.

Czyżby tu w grę wchodziła tylko odległość w czasie? A może ludy europejskie i nie tylko w sumie, nieco inaczej podchodzą do sprawy takiej "wymiany kulturowej", niż Pierwsi Amerykanie?

Ze swej strony byłoby mi bardzo miło, gdybym się dowiedział że gdzieś tam po drugiej stronie wielkiej wody są Indianie, których pasjonuje nasze dziedzictwo - stara słowiańszczyna i którzy próbują się z tym zapoznać w każdy dostępny sposób.

Pozdrawiam


Na górę  || 
  
 
Newe
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2007 12:53 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
spieszę z odpowiedzią.
Ja NIGDY nie spotkałam się z negatywną opinią - z konstruktywną krytyką owszem.
Gościliśmy w Lublinie, jak niektórzy wiedzą, dwójkę Indian plemienia Salish (Collin oraz Teyem) oraz metysa Tylera. cała trójka była na naszych Pow Wow i nie tylko nie mieli nic przeciw temu, ale bardzo im się podobało i mniej lub bardziej się udzielali. Ba, planowali powrót na Zlot.
Niektórzy pewnie pamiętają prezentację Teyem i Tylera zorganizowaną w drugi dzień listopadowego Pow Wow. Colin kilka miesięcy wcześniej powiedział kilka słów do publiczności..
Poza tym miałam niemały kontakt korespondencyjny z dość wieloma Indianami i również nikt nic nie miał przeciw, a pytałam o zdanie.
Także co człowiek, co Indianin to opinia.

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
spotted
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2007 14:28 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2007 18:10
Posty: 72
Lokalizacja: Tczew
Płeć: Nie określono
ewka pisze:
Zaraz, a dlaczego wylacznie " od Indian w USA"? To w takiej np Kanadzie juz nie ma Indian? A moze jacys sie tam placza, tyle ze wiecie, KANADA, to i lepiej im sie powodzi, wiec nie sa od nas biedniejsi?


- Tu miałam na myśli Indian Lakota z Dakoty.

ewka pisze:
Mam nadzieje, ze to twierdzenie nie jest goloslowne, a poparte konkretnymi doswiadczeniami i dowodami zebranymi na roznych imprezach po jednej i drugiej stronie oceanu?


- Pewna Pani (szacunek!) ma w Necie stronkę na temat swoich podróży do rezerwatów w USA. Z e-maili, które wymieniłyśmy, znam co nieco rezerwatową rzeczywistość.

Tak nawiasem... uważam za konieczne zaznaczyć, że Indianie są ludźmi. Wielu jest białych, którzy jeszcze nie przyjęli tego do wiadomości - dla nich rdzenny Amerykanin jest atrakcją na rynku, niczym więcej.

_________________
Lightning - moim przekleństwem, moim życiem


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
DarekP.
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2007 14:55 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sierpnia 2006 18:50
Posty: 31
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Nie określono
FILM WIDEO O ROSYJSKICH LAKOTACH

Ostatnimi laty, wielu Europejczyków przybywa do Ameryki Północnej, aby doświadczyć romantyzmu tubylczych sposobów życia i kultury. Niektórzy Rosjanie zrobili w swych zainteresowaniach kulturą tubylczą krok dalej.
Dr Beatrice Medicine, profesor Brandon University w Manitobie (gdzie prowadzi badania nad opieką zdrowotną ludów tubylczych) nakręciła na wideo film o grupie Rosjan w okolicach Sankt Petersburga, którzy od 15 lat spotykają się i zachowują jak Indianie Równin z Południowej Dakoty.
Dr Medicine, antropolog kultury, która wykładała na kilku uniwersytetach kanadyjskich, a ostatnio opuściła California State University Northridge, jest członkiem plemienia Siuksów Standing Rock z Południowej Dakoty.
Stwierdziła, że rosyjska fascynacja Indianami Równin ma w sobie element emancypacyjny. Ponieważ ich religia poddawana była naciskom, ludzie zaczęli szukać modelu ludów zainteresowanych i odnoszących sukcesy w kulturowym przetrwaniu.
Niektórzy Rosjanie widzieli filmy o Indianach Równin, których zwyczaje badali, a następnie przejęli. Byli zaintrygowani umiejętnością Indian do zachowania religii i obyczajów, pomimo prawodawstwa amerykańskiego, które aż do 1979 roku poddawało je represjom.
„Pytanie brzmi: dlaczego zamiast tego nie naśladowali grup tubylczych ze swego obszaru? Sądzę, że dlatego, ponieważ nie wiedzieli o nich dużo, informacje takie były bowiem niedostępne” rzekła dr Medicine.
W 1992 roku udała się do Rosji, aby obserwować to zjawisko i powróciła w 1995 roku z litewską koleżanką, aby nakręcić pow wow, w którym wzięło udział około 300 osób, oraz inne zajęcia.
Materiał ten zawiozła do Standing Rock i nagrała mieszkańców rezerwatu oglądających wideo z Rosjanami.
„Byli całkowicie osłupiali - mówi dr Medicine - Społeczność osądziła, że większość zachowań była niewłaściwa, ale to miłe, że ktoś chce ich naśladować. Widok ich twarzy podczas projekcji filmu był bardzo zabawny.”
Czy jednak taki typ kulturowego przywłaszczenia może pomóc społeczności próbującej zachować swoje własne obyczaje? „Cóż, daje to nadzieję na sposób zachowania swej tożsamości pomimo wrogości i ucisku jedynie małemu wycinkowi społeczeństwa” sugeruje antropolog.
Film zatytułowany „Szukając Ducha: Indianie Równin w Rosji” (Seeking the Spirit: Plains Indians in Russia), którego producentem jest dr Medicine, a reżyserem dr Luiciji Baskauskas, można nabyć w Warrior Women Inc., towarzystwie naukowym założonym przez dr Medicine w Wakpala, w Południowej Dakocie. Film zdobył honorowe wyróżnienie na konferencji Society For Visual Anthropology of America w 1998 roku.


Indian Country Today, 8 - 15 marca 1999 r.
Nadesłał Piotr Pietrzak
Tłumaczenie Dariusz Pohl

ten tekst zamieściliśmy w którymś numerze "Hoćoka", nie pamiętam już którym, ale wnikliwi mogą to sprawdzić w temacie poświęconym temu pisemku (dział prasa indianistyczna, rzecz jasna). Ja tam nie widzę niechęci ze strony Indian, Bea Medicine jest znanym antropologiem.

Sądzę, Ewa, że imputujesz (niechcący lub z niewiedzy, bo trudno zakładać coś innego) ludziom robiącym stroje lub je noszącym coś, czego o sobie sami nigdy nie mówią - to nie są "polscy Indianie", a przypisywanie im "bawienia się w Indian" też mnie niesmaczy. Z dużą uwagą czytam Twoje posty, bo zwykle są wartościowe i dużo wnoszą do dyskusji, ale w tym punkcie zdecydowanie się z Tobą nie zgadzam. Obraz jaki masz na temat tych ludzi i przedstawiasz dalej w swoich postach jest niestety stereotypowy i mocno uproszczony. Jakiś czas temu w Biskupinie odbyła się duża impreza z udziałem Indian (Blackfeet oraz Lakota), nie słyszałem od uczestników o jakiejś niechęci, a wręcz przeciwnie.

Sprawa imion "indiańskich" - no cóż, to tylko i wyłącznie pseudonimy, nicki, "drugie imiona" (skoro dzięki nim kogoś identyfikujemy). Na "takiniach" :twisted: przynajmniej tak to rozumiemy, że nie są to imiona indiańskie o charakterze magicznym, dającym moc.

Pozdrawiam

_________________
Ikope śni hotanin po! Wayaśice śni ee wawokiye wacin po. Wyrażaj swą opinię bez lęku! Nie krytykuj, by zranić, ale w zamian próbuj pomóc.


Ostatnio zmieniony 31 sierpnia 2007 16:51 przez DarekP., łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
DarekP.
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 31 sierpnia 2007 16:37 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sierpnia 2006 18:50
Posty: 31
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Nie określono
I może jeszcze coś, tym razem bardziej kanadyjskiego

Syndrom udawacza [wannabe] zarejestrowany na wideo - Suzanne Sigmund

Pokazany na ostatnim festiwalu filmowym film Johna Paskievicha ”If Only I Were an Indian” (”Touha Sta’t Se Indianem” [”Gdybym Tylko Był Indianinem”]), prowokujący ponad wszelką miarę, zmusza widza do zastanowienia się, co naprawdę oznacza, że jest się tubylcem.
Nakręcony w kooprodukcji z National Film Board of Canada, ten dokument towarzyszy trójce 40-latków z Manitoby w ich podróży do Republiki Czech odbytej w celu odwiedzin ... no właśnie, plemienia tubylców amerykańskich? Przeszłość i teraźniejszość, Wschód w zetknięciu z Zachodem, przypuszczenia, co jest autentyczne i wszystkie te pojęcia razem poddane zostały w wątpliwość z humorem i inteligencją w filmie Paskievicha.
Joseph Young, Indianin Kri z Północnej Manitoby, jego żona Irene oraz ich towarzyszka Barbara Daniels, Odżybuejka z Winnipegu, podjęli podróż do tego wschodnioeuropejskiego kraju i z całą pewnością nie są typowymi turystami podziwiającymi widoki. Z bystrym kanadyjskim antropologiem, będącym tłumaczem i przewodnikiem, Kanadyjczycy odwiedzają ”plemię” obywateli Czech, którzy zamieszkują tipi i na co dzień postępują zgodnie ze starymi obyczajami Narodu Lakota.
Szałasy pary, tipi i długowłosi konni wojownicy indiańscy w samym środku czeskiego krajobrazu? Co? Przez kilka pierwszych minut tego filmu człowiek myśli, że znalazł się w jakieś dziurze czasowej albo padł ofiarą jakiegoś dziwacznego oszustwa pełnego surrealistycznych detali. Na początku pojawia się tendencja do odrzucenia tych tubylczych ”udawaczy” [wannabe], którzy po prostu papugują, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się, widz dostrzega, że ich szacunek dla tradycyjnej kultury tubylczej jest głęboki i bardzo prawdziwy.
Gdy Young i jego kanadyjscy towarzysze zbliżają się do ”plemiennego” kręgu, zostają powitani w formalny, choć przyjazny sposób, przez swych ”tubylczych” gospodarzy. Young opowiada: ”Byłem zupełnie rozbity, nie mogłem się w tym połapać. Dawny tubylczy sposób życia był u nich tak prawdziwy, tak żywy. Ofiarowali nam fajkę, co jest bardzo święte dla Tubylców Północnoamerykańskich.”
Jego żona początkowo też znajduje się w podobnym, zakłopotanym zdziwieniu. ”Wszystko było na odwrót - opisuje swe wrażenia. - To było jak odbicie w lustrze, my byliśmy Tubylcami, a ubrani byliśmy jak Europejczycy, oni byli Europejczykami, a ubrani byli jak Tubylcy. Myślałam - co jest nie tak na tym obrazku? Wszystko to było takie dziwne i niewiarygodne, tak jakby bawili się w Indian i kowboi, ale tam nie było Indian.”
Ambiwalentne uczucia i wahanie stopniowo zamieniają się we wzajemny szacunek i bardzo pozytywną wymianę płynącą z serc i umysłów. Członkowie tego ”plemienia”, których łącznie jest około 400, dzielą się swoimi odczuciami odnośnie społeczności ze swymi gośćmi. Jak ujmuje to pewien Czech, wykonywanie tubylczych rzeczy uzdrawia ich psychicznie i fizycznie. Ponieważ dosłownie wszystko w tym obozie jest wykonane ręcznie, od strojów przez strzały do garnków używanych do gotowania, mówi on, że prowadzi to do materialnej skromności i uczy doceniania tego, co się posiada.
Young i jego towarzyszki obserwują ”plemienne” zajęcia, ciężką pracę oraz dyscyplinę i wszyscy trzej podróżnicy zaczynają powoli czuć rodzący się szacunek dla swych czeskich naśladowców. Na przykład, Joseph Young obserwuje mężczyzn ćwiczących codziennie rano strzelanie z łuków do celu. Gdy odkrywa, że strzelanie do celu przed śniadaniem jest jedną z reguł obowiązujących w ”plemieniu”, nadmienia, że jest pod wrażeniem.
Podczas jednej z liczych rozmów przy ognisku, czescy gospodarze tłumaczą, że dużą rolę w formowaniu tego plemienia odegrało ich rozczarowanie komunizmem. Wzajemne szpiegowanie się, stawanie się rządowym szpiclem i izolowanie nawet od członków własnej rodziny było powszechne w machinie tego systemu społecznego.
Jak ujął to pewien Czech: ”Tylko bycie częścią czegoś, w czym człowiek egzystuje jako element większej całości, nadaje życiu znaczenie.” Inny członek kiwa głową zgadzając się z nim i dodaje, że życie w plemieniu jest dka nich tym, czym dla chrześcijan jest pójście do kościoła. ”To nasz sposób na zwracanie się do duchowego jestestwa, na zwracanie się do duchowych elementów natury” - twierdzi. Pewna kobieta podkreśla, że alkohol, narkotyki i nadużywanie seksu odarły życie ze świętości, ale twierdzi, że życie w plemiennej wspólnocie jest sposobem na przywrócenie jej.



Indian Country today, 1-8.11.1999 r.

_________________
Ikope śni hotanin po! Wayaśice śni ee wawokiye wacin po. Wyrażaj swą opinię bez lęku! Nie krytykuj, by zranić, ale w zamian próbuj pomóc.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
spotted
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 01 września 2007 13:15 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2007 18:10
Posty: 72
Lokalizacja: Tczew
Płeć: Nie określono
Vine Deloria - REZERWATY
"Obecne warunki życia w rezerwatach niewiele przypominają te sprzed trzydziestu lat, a na dzisiejszą sytuację składają się zarówno elementy nadziei, jak i oznaki katastrofy. Zasadniczą zmianą w tym okresie było połączenie rezerwatów ze światem zewnętrznym dzięki dostępowi
do elektryczności, współczesnych środków łączności i rozrywek. Doprowadziło to do gwałtownej indywidualizacji indiańskich rodzin i społeczności oraz do związanej z tym utraty więzi osobistych i społecznych.
W dawnych czasach, przed telewizją, telefonem, radiem i faksem, indiańskie dzieci brały za przykład innych ludzi z wioski lub społeczności. Tradycyjne pieśni i obyczaje stanowiły jądro dziecięcych doświadczeń, a zewnętrzne informacje i doświadczenia były anomaliami życia - oddzielonymi od spójności świata, w którym żyły. Dziś każde indiańskie dziecko ma wiele źródeł informacji i rozrywki. Z wideo jako sposobem na opiekę nad najmłodszymi, dziecko jest niemal odizolowane od nauki przez kontakty z innymi ludźmi. Dlatego, by zrobić coś typowo "indiańskiego", mieszkańcy rezerwatu muszą wykrawać ze swego rozkładu zajęć specjalny czas na indiańskie zajęcia. W ten sposób sama idea bycia Indianinem stała się dla wielu ludzi czymś sztucznym; w pewnym sensie Indianie coraz szybciej stają się konsumentami i hobbystami swojej własnej kultury.
Współczesne środki komunikacji sugerują także, że jednostki są dla społeczeństwa dobrem wymiennym i że wiek, doświadczenie, mądrość, czy płeć nie dają szczególnego spojrzenia na życie; tylko publiczność zapewnia jednostce platformę, z której może ona przemawiać i uznanie dla tego, co sobą reprezentuje. Dzięki temu jeden zaangażowany piosenkarz stanowi często publiczny ekwiwalent całych zastępów mądrych i doświadczonych profesjonalistów. Jeśli tę postawę przenieść na indiańskie społeczności, to wytwarza ona pogardę dla starców, drastyczny upadek tradycyjnych cnót uprzejmości i łagodności oraz tendencję do wynoszenia demagogów do władzy nad społecznością. Ta nowa mieszanka społeczna dominuje i kontroluje wszystkie działania w ramach indiańskich społeczności.
By złagodzić znaczne naciski finansowe w indiańskich społecznościach, wprowadzono dwa rodzaje zastępczych środków zaradczych. Za rządów Reagana zachęcano plemiona do prowadzenia działalności hazardowej w rezerwatach w nadziei, że dochody z gier, głownie z bingo, zastąpią redukowane wydatki federalne. Gwałtowny rozwój salonów gier w bingo na wysokie stawki doprowadził do konfliktu plemion z władzami stanowymi i lokalnymi, dla których hazard także stanowił sposób na zdobywanie funduszy i unikanie politycznie niewygodnego podnoszenia podatków. Większość sądowych starć pomiędzy plemionami i stanami w sposób nieunikniony obejmowała spór o określenie, która jednostka polityczna posiada prawo do zbierania podatków lub czerpania zysków ze źródeł niepodatkowych.
Drugim źródłem alternatywnego dochodu było zwiększone wykorzystywanie rezerwatowych bogactw naturalnych, w tym - od niedawna - dzierżawienie ziemi w rezerwatach na składowiska niebezpiecznych odpadów. Wykorzystywanie ziem plemiennych do rozwoju przemysłowego, wydobywania surowców i składowania odpadów oznacza spychanie członków plemion z pozycji samodzielnych użytkowników ziemi do roli klientów pomocy społecznej i bezrobotnych, co w rezultacie prowadzi do znacznego zwiększenia programów pomocy społecznej dla mieszkańców rezerwatów. Plemiona otrzymują zasadniczo tylko niewielki procent od wartości wydobywanych surowców; zaś pomimo obietnic i zawartych w kontraktach zobowiązań zapewnienia zatrudnienia dla członków plemion, przemysł energetyczny i drzewny rzadko stwarza Indianom prawdziwe miejsca pracy.
Przez ponad sto lat edukację uważano za pierwsze i najważniejsze ze świadczeń zapewnianych indiańskim plemionom przez władze federalne - pierwotnie jako sposób na niszczenie plemiennej kultury i zastąpienie jej wartościami Zachodu, ostatnio zaś jako sposób na wpojenie indiańskim dzieciom umiejętności koniecznych do znalezienia dobrej pracy w amerykańskim społeczeństwie. W 1934 roku Kongres, ustawą Johnsona-O'Malleya, zapewnił indiańskim dzieciom szczególną pomoc, a w latach 60. uzupełniono ją o wiele specjalnych programów dzięki poprawkom do głównych ustaw oświatowych. Wpływ tych programów był jednak minimalny, bowiem fundusze kierowano do okręgów szkół publicznych, zachęcanych następnie do obejmowania Indian obowiązkiem nauki. Ilość Indian ma więc znaczenie przy otrzymywaniu funduszy federalnych, jednak po zrobieniu statystyki zasadniczo cierpią oni z powodu systematycznej dyskryminacji. Efektem jest wysoki odsetek indiańskich uczniów rezygnujących ze szkoły przedwcześnie, w przybliżeniu dwukrotnie wyższy od analogicznego odsetka dla innych mniejszości i trzykrotnie wyższy, niż dla białych.
Tradycyjnie, większość ludzi w dużych rezerwatach Zachodu żyła w izolowanych miejscach w niewielkich społecznościach, złożonych z szerokiej rodziny lub grupy mniejszych rodzin. Jednak programy budownictwa mieszkaniowego z lat 60. i 70. konstruowano zgodnie z wzorami budownictwa miejskiego i podmiejskiego, tak że większość dużych społeczności w rezerwatach ma obecnie charakterystyczny wygląd przedmieść i stosunkowo nowe domy. Rodziny umieszcza się w nich zgodnie z finansowymi potrzebami i możliwościami. Ludzie, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na życie obok siebie zostają sąsiadami a liczba przypadków przemocy w rodzinach i wojen domowych w tych osiedlach gwałtownie wzrosła. Ci, którzy nie pili, żyjąc w izolowanych rejonach, skazani na życie w stylu podmiejskim zaczynają pić nałogowo. Utrata możliwości mówienia w plemiennym języku to inna cecha charakterystyczna nowego budownictwa w rezerwatach, gdyż językiem biurokracji i rozrywki nowych dzielnic mieszkaniowych jest angielski. Wybory plemienne odzwierciedlają dziś zdolność kandydata do zaspokajania szczególnych potrzeb mieszkańców tych osiedli, którzy uważają się za szczególną klientelę, zasługującą na specjalne przywileje.
Stosunki ze stanami i agencjami federalnymi w ostatnich dekadach znacząco pogorszyły się. Większość dyskusji między plemionami, władzami stanowymi i federalnymi oraz agencjami koncentruje się wokół wykorzystania bogactw naturalnych i własności; prawdziwy spór toczy się jednak o kontrolę praw i przepisów dotyczących wykorzystywania tych zasobów. Stanowe agencje kontroli rybołówstwa i myślistwa, które pozwalają na zmniejszanie się zasobów myśliwskich w niektórych rejonach stanów, w sporach z plemionami o ochronę przyrody zachowują się bardzo agresywnie. Pouczające byłoby zbadanie długości okresów ochronnych w popularnych ośrodkach myśliwskich i wypoczynkowych, oraz w ich pobliżu, w zestawieniu z populacją zwierzyny. Agencje federalne, dążące do przekazywania zasobów publicznych w ręce prywatnych zarządców, ze względu na federalną odpowiedzialność powierniczą nad ziemiami rezerwatów traktują często indiańskie bogactwa jak swoje własne. Obciążają one niepotrzebnie rządy federalne kompleksowymi raportami i odpowiedzialnością organizacyjną po to, by uzyskać wpływ na decyzje podejmowane przez plemiona.
Liczba mieszkańców rezerwatów stale wzrasta, zwiększając do granic kryzysu napięcia związane z wykorzystywaniem istniejącej pomocy i bogactw naturalnych. Nawet przy rozbudowanych w ostatnich trzech dekadach programach rozwoju budownictwa, w większości rezerwatów występują poważne braki mieszkaniowe, gdyż nowe rodziny powstają szybciej, niż nowe domy. Średnia wieku mieszkańców rezerwatów nie przekracza 21 lat, co w najbliższej dekadzie zwiastuje poważny kryzys we wszystkich rodzajach pomocy i możliwości. Ten wzrost populacji następuje w czasie, gdy lokalne nieindiańskie społeczności spoza rezerwatów cierpią z powodu znacznego spadku ludności i możliwości zatrudnienia. Niektóre obszary Zachodu znalazły się obecnie w punkcie krytycznym, jeśli chodzi o liczbę ludności, w którym istniejące instytucje okręgowe i małomiasteczkowe - takie jak szkoły, czy transport - mogą upaść. Wielu częściom zachodniej Ameryki grozi przekształcenie się w subsydiowane przez władze federalne wiejskie slumsy z dużymi obszarami niezamieszkałej ziemi stanowiącej własność rozmaitych federalnych agencji rolnych i ziemskich.
Badane w odosobnieniu, indiańskie rezerwaty przypominają beznadziejne zagłębia biedy; kiedy jednak porównać je z analogicznymi wiejskimi społecznościami nie-Indian, to rezerwaty przestają być nietypowe i ujawniają istniejące w nich zasoby naturalne i ludzkie, niezbędne do rozwiązywania problemów. Jeśli spojrzeć na współczesne rezerwaty z perspektywy stu lat rozwoju, to staje się jasne, że Indianie przejdą przez obecne trudności ku lepszym warunkom, gdy uproszczą swe życie, nawiązując do swych tradycji kulturowych."

Upomnienie:
Prosze zwracac uwage na prawa autorskie i podawanie zrodla, szczegolnie w przypadku wklejania duzych fragmentow literackich. Samo nazwisko i tytul nie wystarcza.
Nalezy miec zezwolenie na opublikowanie fragmentu zastrzezonego "copyright" (wszystkie publikacje Vina Deloria sa zastrzezone prawem autorskim).
Powyzszy. fragment zostal skopiowany z:

http://indianie.eco.pl/rezer.htm

Z "American Studies Newsletter" No. 35, January 1995, przetłumaczył Cień

Nalezy poprawnie podawac zrodlo, ale tez upewniac sie czy mozna tekst uzyc na forum.

_________________
Lightning - moim przekleństwem, moim życiem


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
ewka
 Tytuł:
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 02 września 2007 9:45 
Offline
Moderator

Rejestracja: 29 marca 2006 20:33
Posty: 258
Lokalizacja: Canada
Płeć: Nie określono
Kolega DarekP napisal:
Cytuj:
w Biskupinie odbyła się duża impreza z udziałem Indian (Blackfeet oraz Lakota), nie słyszałem od uczestników o jakiejś niechęci, a wręcz przeciwnie
.
Kolega Ree napisal:
Cytuj:
Wierzę że nie jest to opinia wszystkich Indian, lecz pewnej części


Napisalam „ to co robia nie musi sie wcale Indianom podobac”. Nie musi, ale nie wykluczam ze moze. Wiecie, to jest takie zdanie „domyslne”. Podobnie „domyslnie” podsumowala kolezanka spotted „Indian w USA” majac na mysli wylacznie Lakotow z Dakoty ;)... Nigdzie nie twierdze, ze taka jest opinia wszystkich Indian. Byloby to co najmniej dziwne. Indianie maja bardzo rozne zdania na kazdy temat, podobnie jak my, Polacy Przeciez sa ludzmi, do licha :P. Wszyscy wiemy, jak wiele czynnikow ksztaltuje ludzkie poglady i postawy; rodzina, a wiec wychowanie, srodowisko w szkole, pracy, poziom wyksztalcenia, zainteresowania, wykonywany zawod, przynaleznosc spoleczna i plemienna w pewnym stopniu rowniez ma wplyw. Oczywiscie czlonkowie jednego plemienia sa tez nieraz niezle skloceni szczegolnie gdy trzeba zajac stanowisko w jakiejs sprawie, podjec decyzje. Coz, wewnetrzna polityka, jak wszedzie.
Wielu Indian (w tym sporo przedstawicieli mlodszego pokolenia) nie ma nic przeciwko indianizowaniu sie bialych braci we wlasnorecznie skopiowanych strojach i odprawianiu przez nich ceremonii. Slyszac o tym pierwszy raz to jako ciekawe i nieszkodliwe zjawisko, zdumieni zainteresowaniem jakie wzbudza ich kultura i tradycja za oceanem. Ale sa tez inni i tych jest niemalo, zaszokowani, oburzeni i zniesmaczeni. Wielu glosno mowi o kradziezy kulturowej. Jeszcze innym jest to calkowicie obojetne. Te wszystkie opinie mialam okazje uslyszec. Statystyk nie prowadzilam. ;)
Dobrze sobie zdawac sprawe z istnienia tak roznych postaw. I nie powinnismy wyciagac pochopnych wnioskow jesli jeszcze nie mielismy okazji zetknac sie z negatywna ocena.

Mowiac o tym ze Indianom niekoniecznie musi sie podobac europejski ruch „rekonstrukcyjny” chcialam zasygnalizowac wszystkim Wam, a szczegolnie praktykujacym „rekonstrukcje”, ktorzy byc moze z negatywnymi reakcjami sie nie zetkneli, ze takie postawy i opinie i owszem „wystepuja w przyrodzie” wcale czesto. Podobnie jak „nadawanie imion”, „adopcja” i uczestnictwo w ceremoniach indianskich osob o pochodzeniu nieindianskim, tak samo „zabawy w Indian” maja swych zwolennikow i przeciwnikow w spolecznosciach tubylczych.

Ja wiem, ze wyrazenie „zabawa w Indian” (playing Indians) wielu z Was denerwuje. Ale musicie sie liczyc z tym, ze tak jest wasze hobby (pasje?)okreslane czesto przez samych Indian, uzywaja je tez w swych opracowaniach powazni naukowcy.
Spojrzcie na tytuly w tych dwoch ciekawych prac, z ktorymi mialam szczescie sie zapoznac i ktore goraco znajacym angielski polecam:

“Playing Indian” – Philip Deloria (syn Vina Deloria)

"The Tribe Called Wannabee: Playing Indian in America and Europe," - Rayana D Green (znana antropolog)


Slyszalam tez to wyrazenie nieraz od samych Indian, przy roznych okazajach. Ostatnio, doslownie pare dni temu, na terenie rezerwatu slowa te (oraz inne, znacznie ostrzejsze) padly z ust zony czlonka Rady, ktory byl niedawno w Niemczech, zaproszony na niemieckie pow-wows i obserwowal tance, spiewy, rozmawial z „niemieckimi Indianami”...;) Zona powiedziala mi ze byl on zaszokowany i nieprzyjemnie zaskoczony faktem, ze odtwarzane sa ceremonie, ktore jak sie wyrazil „znane sa jedynie osobom wtajemniczonym” i ktore nie powinny „wyjsc poza indianska kulture” . Bedac zaproszonym gosciem nie okazywal swej dezaprobaty nie chcac urazic gospodarzy. W wielu indianskich spolecznosciach obowiazywaly scisle przestrzegane normy towarzyskie i do dzisiaj wiele z nich jest nadal stosowanych, szczegolnie przez osoby starsze. Wedlug tych norm, nalezy unikac zachowan i uwag ktore by mogly urazic lub obrazic gospodarzy. Przyklad z zycia wziety ;). Dave, jakby nie bylo nie calkiem „rezerwatowy” i „tradycyjny”, w rozmowach z polskimi znajomymi, czy to w Wa-wie czy w Poznaniu pytany o „strojarzy” udzielal uprzejmych, wymijajacych odpowiedzi. Moze to da kolezance Newe do myslenia ?;)

Jesli macie ochote zapoznac sie z bardzo roznymi opiniami na temat „playing Indian”, pozytywnymi i negatywnymi polecam m.in.:

http://www.turning-point.ca/?q=node/20435 tu toczy sie ciekawa dyskusja o tym czy ceremonia szalasu potu moze byc praktykowana przez nie-Indian…

http://www.turning-point.ca/?q=node/19632 tu zrobilo sie goraco, gdy poczatkowa dyskusja o zlodziejstwie kulturowym zbacza na wewnetrzna plemienna „polityke”…Ciezko sie polapac, ale wczytanie sie dokladne poplaca… polemika jest bardzo pouczajaca… hmm
=================================

Cytuj:
Obraz jaki masz na temat tych ludzi i przedstawiasz dalej w swoich postach jest niestety stereotypowy i mocno uproszczony


Darku, ciesze sie ze sprowokowalam taka dyskusje. Mowisz, moj obraz „tych ludzi” (wlasnie, jak Ty ich/was nazywasz?) jest stereotypowy. A jakiz jest obraz na temat Indian, przewijajacy sie czesto gesto przez to forum i dlaczego tak sie dzieje, jak myslisz?
Coz, fakt, nigdy nie bywalam na zlotach , takini, polskich, czy innych europejskich pow-wows. Ale, ale tu moglabym zacytowac kolezanke spotted
Cytuj:
„ ma w Necie stronkę na temat swoich podróży do rezerwatów w USA. Z e-maili, które wymieniłyśmy, znam co nieco rezerwatową rzeczywistość. „
Skoro ludzie w Polsce wyrabiaja sobie zdanie temat rzeczywistosci indianskiej w taki sposob, ja nie widze przeszkod w ksztaltowaniu swojej opinii o rzeczywistosci indianistycznej podobnymi drogami.;) A powaznie, Wy posiadacie obraz na temat Wyspy Zolwia i jej mieszkancow dzieki czytaniu, ogladaniu filmow i zdjec, kontaktowaniu sie przez internet i goszczeniu Indian u siebie. Ba, niektorzy z Was odwiedzaja Ameryke i staraja sie zobaczyc i doswiadczyc jak najwiecej. Ja robie dokladnie to samo, tyle ze w druga strone. Powiedzcie wiec, skoro wszyscy ksztaltujemy opinie i poglebiamy wiedze o sobie i naszych obiektach zainteresowan w podobny sposob, czy to mozliwe zebym tylko ja miala obraz „stereotypowy i uproszczony”?

Piszesz Darku:
Cytuj:
imputujesz (niechcący lub z niewiedzy, bo trudno zakładać coś innego) ludziom robiącym stroje lub je noszącym coś, czego o sobie sami nigdy nie mówią - to nie są "polscy Indianie",


Kim wiec sa i jak siebie okreslaja? Bo jezeli rzeczywiscie nie sa, dlaczego po wrzuceniu w goole hasla „polscy Indianie” wyskakuja nam nastepujace wyniki?

- strona pana Zuczka, czyli cytuje: „Polscy Indianie. Strona miłośników Indian Północnoamerykańskich, szczególnie plemienia Crow”. Pan Zuczek mam rozumiec ani nie robi stroju, ani go nie nosi? Coz, wystarczy zajrzec na jego strony by sie o tym przekonac. Portal calkowicie praktycznie poswiecone metodom i technikom odtwarzania indianskiej „szczegolnie plemienia Crow” kultury materialnej ..i historii. Piekne sa tez zdjecia rodzinne ...w strojach oczywiscie.

- link do pracy seminaryjnej pani Antoniny Wojtaszek(rok 2002 UJ) pt. Polscy Indianie jako wspolnota kulturowa. Nie, nie znam Pani Antoniny i nie wiem czy zalicza sie do „tych ludzi”, czy robi lub nosi stroj, ale z jej pracy jasno wynika, ze byla na zlocie(tach) i innych imprezach, obserwowala je oraz ze rozmawiala z wieloma osobami. Takze z tymi noszacymi i robiacymi stroje. Warto zapoznac sie z wypowiedziami zamieszczonymi w jej tekscie.

- link do przemyslen Darka R.Kachlaka na stronie PRPI, ktore ukazaly sie rowniez w Tawacinie latem 2000 roku, w ktorych miedzy innymi czytamy: „Polscy Indianie" - jak mówią o sobie niektórzy, to w rzeczywistości po prostu osoby bardzo blisko związane z Ruchem (aczkolwiek nie zawsze), dla których sprawa indiańska nie jest czymś od Zlotu do Zlotu, dla których Indianie są jedną z najważniejszych spraw w życiu” Najciekawsze sa jednak komentarze pod spodem. Tyle roznych i kontrowersyjnych opinii ile wypowwiadajacych sie. Prosze poczytajcie, jesli jeszcze nie mieliscie okazji i zwroccie prosze uwage na list Pani Malgorzaty Pilot.

- A tu http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35635,4057713.html Część eksponatów w kolekcji helskiego Indianina to współczesne imitacje dawnych wyrobów

- Albo w sprawozdaniu ze spotkan Klubu Milosnikow Rdzennych Mieszkancow Ameryki Polnocnej i Poludniowej w Krakowie Ani-Yun-Wiya, czytamy o wystawie pod tytulem ...... Polscy Indianie – Portret Indianisty http://www.lamelli.com.pl/podstrona.php?str=f1


Gdy z kolei wrzucam haslo „polski Indianin” wyskakuje mi wsrod wielu innych linkow m.in cala strona biskupinska ( na marginesie, kolego Darku. Biskupin z 2003 roku z udzialem m.in. AmOrette Ground i jej mamy Elsie „przerobilam” nie tak dawno prawie na pamiec, z przyczyn niekoniecznie przyjemnych. Ci, ktorzy czytali ostatni Tawacin, wiedza o co chodzi).
I tak, artykule „Gazety Biskupinskiej nr 3 ” rzuca nam sie w oczy tytul, tlustym duzym drukiem, „Bartosz Stranz-polski Indianin” Popelnila go niejaka ....Pogodna Wiewiorka,.... ;) http://www.indianie.eco.pl/r2003/biskupin2003/gb3.pdf

I jeszcze a propose „polskich Indian” mala refleksja. Media polskie tez nie stronia od egzotyki i od lat uzywaja tego okreslenia w swych reportazach, sprawozdaniach i filmikach ze zlotow i pow-wows, ale jakos nie zauwazylam nigdzie, by indianisci protestowali lub prostowali...A moze mi po prostu umknelo? ..Zreszta skoro czesto pojawia sie okreslenie „prawdziwy Indianin” ( a czy w ogole bywaja Indianie nieprawdziwi?) , gdy opisywane i omawiane sa wizyty tubylczych Amerykanow i Kanadyjczykow w kraju nad Wisla to „polscy Indianie” nie powinni nikogo dziwic.

============

Na koniec o filmach slow kilka:

Oba powstaly na poczatku lat 90tych. Od tego czasu wiele sie zmienilo, i tu w Indian Country i tam u Was w Europie. Wezmy to pod uwage.

Darek pisze:
Cytuj:
Ja tam nie widzę niechęci ze strony Indian.
Na podstawie zdania:
Cytuj:
„Społeczność osądziła, że większość zachowań była niewłaściwa, ale to miłe, że ktoś chce ich naśladować.”
?
Dobrze, a co moze w tym kontekscie znaczyc „zachowanie niewlasciwe”? Zle stawianie krokow w czasie tanca, jakies niedopracowane gesty, czy moze jednak fakt „odgrywania rol” Indian przez nie-Indian, w tym wypadku Rosjan? My tez moglibysmy powiedziec - to mile, ze Papuasi chca nas nasladowac, ale wiekszosc ich zachowan jest niewlasciwa, szczegolnie fakt odtwarzania procesji Bozego Ciala.
Darku, widziales ten film? Zakladam ze tak, bo nie wyobrazam sobie, jak mozna tak pewnie podsumowac „nie widze niecheci”... na podstawie recenzji, w dodatku nie oryginalnego tekstu, a tlumaczenia z angielskiego, ktore byc moze nie wychwycilo wszystkich jezykowych niuansow?

Cytuj:
Bea Medicine jest znanym antropologiem.

Byla. Prof Beatrice Medicine zmarla w grudniu 2005 w wieku 82 lat, w Bismarck, niedaleko Standing Rock rezerwatu, w ktorym sie urodzila. (n.m. mialam okazje pare miesiecy temu tam byc) Przez cale swe zawodowe zycie prof. Medicine zmagala sie z dylematem. Jak polaczyc fakt bycia antropologiem, naukowcem co zobowiazuje do „medrca szkielka” , obiektywizmu, z pozycja matrony (Elder) jaka piastowala w swym indianskim srodowisku, a ktora zobowiazywala ja do pewnych zachowan i demonstrowania takich a nie innch postaw.
Ostatnia funkcja ktora pelnila przed emerytura (nie liczac pozniejszych wykladow i prac w roznych placowkach) byl Wydzial Studiow Tubylczych na uniwersytecie w moim miescie, w Calgary, w 1989. Zrobila wiele dobrego, takze tutaj, dla srodowiska „urban Natives”. Byla wspaniala kobieta.

Cytuj:
Kanadyjczycy odwiedzają ”plemię” obywateli Czech, którzy zamieszkują tipi i na co dzień postępują zgodnie ze starymi obyczajami Narodu Lakota.


Ciekawostka na kanwie. W roku 1992, kiedy krecono ten film, a wiec ladnych 15 lat temu, tzw „Indian corral” w Czechoslowacji odbywal sie wylacznie latem, w podobnym obozie jak jak nasz polski zlot. Obywatele Czech nie „zamieszkiwali” w tipi... Ale czytajac powyzsza recenzje odnosi sie wrazenie jakby „ czeskie plemie” zylo sobie po indiansku przez caly okragly rok .
Oto fragment historii czeskiego ruchu indianistycznego w wersji angielskiej:
Major event organized by Indian Corral is annual summer camp taking place every year at a different place. The largest camp with 44 tipis took place in 1992 with the climax presented by visiting of a Canadian TV team and Cree medicineman White Bear in frameworks of making a documentary on Czechoslovak hobyists. Next organized event is a General Council twice a year that evolved with time into a 3 day stormy meeting with elections, presentations on various anthropological and historical topics, beadwork-quillwork-rawhide contests, exhibits, dances, informal gatherings etc.
http://www.indiancorral.cz/htm/hobby.htm
A wiecie, pan Joseph Young, , zauwaza w filmie, ze tance wykonywane sa w sposob nieodpowiedni bo chcial przylaczyc sie do tanczacych, ale jakos nie mogl zlapac rytmu. Czesi po prostu, kilkanascie lat temu nie mieli dostepu do wielu medialnych przekazow, uczyli sie z ksiazek, nie wiedzieli jak dokladnie brzmia piesni. Troche wiec improwizowano. Czy u Was tez tak bylo? No wiec gosc z rezerwatu z Manitoby wyrazil ochote zebrania funduszy po powrocie do Kanady aby sprowadzic paru czeskich zapalencow na nauki do rezerwatu. Czy ktos orientuje sie, czy ten plan zostal zrealizowany?
A sam pan rezyser Paskievich w Kandzie w kregach dokumentalistow i owszem jest znany. Zrobil np swietny dokument o Cyganach. Studiowal antropologie, wiec ma facet podejscie ;)...

uwagi na temat przemyslen kolegi Rree postaram sie nastepnym razem.. bo znowu mi ciechoroba tasiemiec wyszedl. :P

onen :)

_________________
http://community.webshots.com/user/efkaw


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
 
Śpiewająca Skała
 Tytuł: Strażnik
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 listopada 2007 13:08 
Offline
User

Rejestracja: 02 listopada 2007 12:16
Posty: 4
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: Nie określono
Słyszałem (i czytałem), że Indianie tworzyli swoje imiona, łącząc je z imionami swoich zwierząt opiekuńczych. Jest parę przykładów, np. Szalony Koń, Siedzący Byk, Stojący Niedźwiedź lub Kulawy Jeleń. Swoje zwierzę opiekuńcze Indianie poznawali podczas specjalnego rytuału, zainteresowanych proszę o kontakt.

_________________
Człowiek nie rodzi się ludzki, lecz staje się nim w procesie wychowania.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Malwinaa
 Tytuł: Jak zdobyć "indiańskie imię"?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 kwietnia 2010 0:06 
Biały Mały Niedźwiedź, jak brzmi "niedźwiedź" w języku indian?


Na górę  || 
  
 
Newe
 Tytuł: Jak zdobyć "indiańskie imię"?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 kwietnia 2010 1:37 
Offline
Administracja
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2005 20:51
Posty: 747
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
których? .... wybierz sobie choć jedno z ponad tysięcy indiańskich narodów...

_________________
Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach, lecz wypożyczyliśmy ją od naszych dzieci.(..) Ziemię dał nam Wielki Duch. Była domem wszystkich Jego plemion. Chief Washakie, Shoshone


Na górę  || 
 Wyświetl profil WWW  
GG 
shunkaha maza
 Tytuł: Re: Jak zdobyć "indiańskie imię"?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 24 sierpnia 2010 23:38 
Offline
User

Rejestracja: 26 grudnia 2007 19:01
Posty: 59
Lokalizacja: mazowsze
Płeć: Nie określono
W języku Szejenów-"Naquo Vocummi Hakahket".


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
MarekMiye
 Tytuł: Jak zdobyć "indiańskie imię"?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 25 sierpnia 2010 22:17 
Albo w języku Lakota:

Matȟóska číkʼala

Chociaż to dokładnie znaczy: Mały Niedźwiedź Polarny, ale chyba może być. :)

Tókša akhé,
MarekMiyé


Na górę  || 
  
 
Monok
 Tytuł: Jak zdobyć "indiańskie imię"?
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 10 listopada 2011 22:19 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lipca 2007 10:02
Posty: 31
Lokalizacja: Gryfice/Szczecin
Płeć: Mężczyzna
o a ja w tym miejscu chciałbym zaapelować o używanie Squyela, było przypisane mi przez TDK tego samego dnia co "odpowiednik spolszczony".

oo jak jakiś admin przypadkiem to przeczyta to ja poproszę o zmianę nicka na forum :).

_________________
Ciacho/Squyela


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
GG 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage