Indiańskie forum

Forum o Indianach
Dzisiaj jest 24 stycznia 2020 1:43

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Mała Kopa
 Tytuł: Alakalufowie i ich tereny łowieckie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 06 października 2009 16:35 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Strony o Alakalufach, rybacko-łowiecko-zbierackim plemieniu związanym z morzem, żyjącym między okolicami Cieśniny Magellana a Zatoką Penas:
http://wigwam02.republika.pl/Wigwam20/p ... kaluf.html

Cytuj:
Pochodzenie nazwy: Alakaluf

Od roku 1768 Kaweskarowie, Indianie z Ziemi Ognistej, otrzymują imię. Gdyż faktycznie od ponad trzech wieków nikt nie zadał sobie trudu nazwania ich, podczas gdy hojną ręką chrzczono góry, przylądki, wyspy, kanały, cieśniny nazwiskami wszystkich książąt Europy oraz ich admirałów — nazwami podwójnymi lub potrójnymi, po angielsku, francusku i hiszpańsku wszystko, tylko nie żyjących tam ludzi. Nikt nie widział takiej potrzeby. Tamci nie liczyli się wcale. Byli „dzikusami” i to wszystko. Ani ludami, ani plemionami, nawet nie bandami czy klanami. Nie zidentyfikowanymi istotami ludzkimi. Jakąś podgrupą znajdującą się na pograniczu zwierząt, która nie zasługuje na sklasyfikowanie.

Swej prawdziwej nazwy Kaweskarowie używają jedynie między sobą. Pozostanie nie znana przez długi czas. Na to, by ostatni z niedobitków, zapytani przez etnologa francuskiego José Emperaire, który zadał sobie trud nauczenia się ich języka, ujawnili wreszcie, że nazywają się po prostu: Kaweskarowie, Ludzie, trzeba było czekać do w 1947 r.

Lecz w 1768 będą się najpierw nazywać: Peszerejowie. Prawie jednocześnie i z tego samego powodu zawdzięczają to midshipowi Morrissowi i Louis-Antoine'owi de Bougainville, którzy słysząc, jak tamci wyją „Pektcheve”, zrobili z tego przezwisko, a następnie nazwę.

W drugiej połowie XIX wieku Alakalufowie już nie malują ciała. Klany są porozrzucane wzdłuż wielkiej cieśniny, pomiędzy Przylądkiem Froward a Kanałem Messiera. Czółna kręcą się w kółko, nie oddalając się zbytnio od tchelos. Wielkie zgromadzenia stają się coraz rzadsze i jeśli Kaweskarowie jeszcze się spotykają, to raczej by obrabo­wać jakiś wrak, upić się na umór alkoholem Białych, a nie by świętować radość życia przy wyrzuconym na brzeg wielorybie. Nie będąc w stanie się policzyć, sądzą, że są o wiele mniej liczni, i bez wątpienia jest to prawda, co potęguje ich przygnębienie. Słabnie ich instynkt wędrowców. Energia, jaka kiedyś pchała ich na dalekie wyprawy, na zbieranie ptasich jaj na skalistym wybrzeżu Pacyfiku czy na łowy na kormorana na skałach Morza Otway, opuściła ich teraz i zdolni są jedynie wypływać naprzeciw obcym okrętom, które z każdym rokiem coraz liczniej się pojawiają. W takich chwilach dają dowody największej żywotności. Jeśli akurat nie są całkiem nadzy, to rozbierają się, by wzmóc ciekawość i wzbudzić litość. Gestykulują, wystawiają na pokaz swe kobiety i przypominają sobie, iż potrafią posługiwać się mimiką, aby dać do zrozumienia, że są głodni. Cieśnina rozbrzmiewa ich patetycznymi nawoływaniami. Nie krzyczą już: „Pektcheve!”, jak niegdyś, lecz niestrudzenie: „Alakaluf! Alakaluf!” W języku Kaweskarów oznacza to: Daj! Daj mi! Daj mi coś natychmiast, Obcy!, i wymawiają to tonem pośrednim między skargą a żądaniem. Po Dzikusach i Peszerejach to imię przylgnie do nich na stałe. Od tej chwili nie będą już mieli innego. Będą się nazywać Alakalufami. Lecz na ich temat sądy nie ulegną zmianie.

Od 1768 roku ich reputacja została ostatecznie ustalona. Opuściwszy Zatokę Fortescue, naprzeciw Wysp Karola, Louis Antoine Bougainville (francuski żeglarz, w latach 1766-69 opłynął dookoła Ziemię), który przyjął ich na pokładzie „Boudeuse”, notuje:

„Kobiety sikają na stojąco, lecz mężczyźni przykucają, czyżby był to najbardziej naturalny sposób oddawania moczu? Gdyby tak było, Jan Jakub Rousseau, który tak kiepsko sika na swój sposób, mógłby przyjąć tę postawę. Przecież odsyła nas do stanu dzikiego... Peszerejowie są właśnie dokładnie w tym stanie, jaki można nazwać naturalnym, i gdyby w rzeczywistości należało się użalać nad losem człowieka wolnego, pana samego siebie, pozbawionego obowiązków i kłopotów, zadowolonego z tego, co ma, gdyż nie zna niczego lepszego, użalałbym się nad tymi ludźmi, którzy pozbawieni wszelkich życiowych wygód, muszą jeszcze przecierpieć surowość najstraszniejszego klimatu na świecie...” Po czym dodaje z mniejszą już dozą poczciwości: „Te dzikusy są małe, wstrętne, chude i obrzydliwie cuchną. Pożerali wszystko, co im pokazywano, z wielkim smakiem, zwłaszcza łój ze świec. Nie wykazali żadnego zainteresowania ani na widok statków, ani na widok ich urządzeń, które oglądali. Bo żeby zostać olśnionym przez dzieło sztuki, trzeba mieć do tego jakieś przygotowanie, a ci prymitywni ludzie odnoszą się do dzieł sztuki, wytworów ludzkiej pomysłowości tak, jak do prawa natury i jej zjawiska. Mieliśmy sporo kłopotu, by pozbyć się naszych odrażających i uciążliwych gości...”

U Cooka, w kilka miesięcy później, zapadnie wyrok nie podlegający apelacji: „Ich życie uczuciowe bliższe jest ludom pier­wotnym bardziej niż jakiegokolwiek innego narodu. Nie udało nam się stwierdzić, czy mają wodzów, czy jakąś inną formę rządu. Krótko mówiąc, są niewątpliwie najnędzniejszą grupą istot ludzkich, jaka istnieje w naszych czasach na ziemi…”

Darwin, obejrzawszy pierwszych napotkanych nagich Alakalufów w czółnie, zanotował: „Nie wyobrażałem sobie do tej pory, jak ogromna jest różnica oddzielająca człowieka dzikiego od cywilizowanego, różnica z pewnością o wiele większa od tej, która istnieje pomiędzy zwierzęciem dzikim a domowym. Gdy widzi się tych mężczyzn i kobiety o odrażających twarzach, skórze brudnej i tłustej, potarganych włosach, fałszywie brzmiących głosach i gwałtownych gestach, z trudem można uwierzyć, iż są to istoty ludzkie, mieszkańcy tego samego świata co nasz. Biedny wielebny Watkin na próżno usiłuje pojąć słowa, które uważa za zrozumiałe. Nic nie pozwala przypuszczać, że język tego ludu zasługuje na miano mowy artykułowanej. Kapitan Cook porównał go z odgłosem odchrząkującego człowieka, lecz z całą pewnością żaden Europejczyk przepłukując sobie gardło nie wydał z siebie dźwięków równie twardych, nut równie chrapliwych...”

I dalej pisze Darwin:

[…] w czasie naszego pierwszego zejścia na ląd natrafiliśmy na obozowisko nagich dzikusów na plaży w Zatoce Rosa, dokładnie na północ od Przylądka Froward. Po naszym przybyciu zaczęli się oni kręcić i skakać jak małpy, każdy na swój sposób, bez żadnej zresztą wrogości, lecz był to taki zamęt, że trudno było w tym znaleźć jakikolwiek sens. Do ras ludzkich, podobnie jak i do zwierzęcych, odnosi się fakt, iż instynkt popycha je do życia w społeczności: są one bardziej podatne na postęp, jeśli słuchają wodza. Peszerejowie nie słuchają nikogo...

Było ich około czterdziestu, a wśród nich kilka młodych kobiet o wyglądzie dość monstrualnym, a to z racji tego, że łączyły w coś na kształt karykatury ludzkiej atrybuty ciała kobiecego — i to, rzec muszę, obfitego — ze zwierzęcością rysów, spojrzeń i całego zachowania. W szczególności zaś odra­żająca była jedna z nich: zaczęła pożerać na surowo ptaka, jakiego ustrzeliliśmy, by przestraszyć dzikusów, a który spadł u jej stóp. Odrzuciła z niego wnętrzności i serce i po oskubaniu zjadła w całości, obrzydliwie kłapiąc szczękami i głośno przełykając, wraz z zawartością żołądka, który wywinęła zębami jak rękawiczkę, aby wyskrobać jego wnętrze. Krew spływała z jej ust wzdłuż szyi i po piersiach. Nie zważając na odrażający charakter posiłku i małpie rysy kobiety, muszę przyznać, że jej młodzieńcze i obfite kształty, użyczone jakiejś prostytutce z Plymouth, mogłyby przysporzyć tejże niemałych względów wśród tawernianej zwierzyny, pijackiej i ciemnej…”

Szczęście jest słowem nie występującym w języku Alakalufów, nie ma również żadnego wyrazu podobnego. Jest się głodnym lub najedzonym, chorym lub zdrowym, przemarzniętym lub rozgrzanym, można się przytulić do siebie w szałasie, pod foczymi skórami, i z tego zwierzęcego ciepła ciał rodzi się coś w rodzaju ukojenia duszy, które dzieli się z innymi, nie wyrażając go w żaden sposób. Lecz szczęście? Czasami można się zaśmiać, zaśpiewać, ale ponieważ nigdy nie trwa to długo, a potem trzeba słono zapłacić, Alakalufowie nie ujęli tego żadnym słowem. W zamian mają ich sto, by wyrazić lęk. Lęk przed głodem, nocą, burzą, chorobą, williwa, huraganem, śmiercią i życiem, samotnością oraz przed świadomością, że są tak nieliczni.

Nie ma też ani jednego alakalufowskiego słowa, by powiedzieć Bóg. Podobnie zresztą, by powiedzieć dusza, dobro, zło, poświęcenie, miłosierdzie, dobroć, szacunek, pokora, żadnego słownictwa religijnego, nic, czym można by wyrazić jakiekolwiek pojęcie moralne. Nie ma też słowa na określenie miłości — najbliższe określenie — Tsohak Tyako — oznacza „rozchylić uda”.

Alakalufowie w ostatnim trzydziestoleciu XIX wieku nie różnią się jeszcze zbytnio od tych, których spotkał Magellan. Nadal smarują sobie ciało foczym tłuszczem, lepiej chroniącym ich przed zimnem niż rzucane przez Europejczyków łachy, które wkładają jedynie z czystej kokieterii, chcąc się upodobnić do obcych. Ze wszystkich języków, jakie słyszą, zwłaszcza z angielskiego i hiszpańskiego, nie zapamiętali ani słowa. Ciągle są zafascynowani lustrami, guzikami, szklanymi perłami, a od tej chwili — zapałkami, których wypalają całe pudełka, jak dzieci, lecz pozostają obojętni na dym wychodzący z komina okrętu, na hałasy i wibracje maszyn, oświetlenie naftowe, wyciągarki parowe i całe mnóstwo innych udoskonaleń, których pojąć nie mogą, nie rozumieją, tak jak niegdyś napędu żaglowego. To są ludzie z paleolitu. Lina rzucona z pokładu przepływającego okrętu, aby mogli przycumować czółno, zakreśla w jednej sekundzie łuk długości kilku tysięcy lat.

Będąc rozbitkami z innego świata jedynie przeszkadzają. Po otwarciu Kanału Panamskiego w 1913 roku podróż na około Ziemi Ognistej nie ma już zainteresowania. Statki wielorybnicze również zniknęły i zostały zastąpione przez okręty–fabryki, które częściej pracują na pełnym morzu. Jedynym niosącym pomoc gościem jest w tych stronach szary statek chilijskiej marynarki wojennej, stacjonujący w Cieśninie Magel­lana. Będzie kolejno nosił nazwy: „Ultima Esperanza”, „Mical­vi”, „Cruz deI Sur”, „Almirante Pikkendorf”, a dowodzić nim będą młodzi oficerowie, odnoszący się do tych nieszczęśników z marynarskim braterstwem. Ich raporty wreszcie zaalarmują kilku wyższych, bardziej ludzkich urzędników.

Ustanowiono prawo. Prawo o ochronie Indian ogłoszone w 1940 roku przez rząd chilijski.

Ale jest już za późno. Nie licząc garstki Alakalufów z Punta Arenas, którzy nie mają już najmniejszego znaczenia, definitywnie wtopieni w środowisko nędznego lumpenproletariatu, kilku z Puerto Natales, którzy nie są więcej warci, i tych, co znikli z Chiloe zagarnięci przez loberos, żyje wszystkiego nie więcej niż trzydziestu pięciu „morskich” Indian.

Źródło: Raspail Jean: „Któż pamięta Ludzi z Ziemi Ognistej”; Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990 r.

W Wikipedii jest inne wyjaśnienie nazwy Alakalufowie, choć tamtejsze informacje są często nieścisłe:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Alakalufowie
Cytuj:
dosłownie - "ludzie z zachodu używający noży z muszli morskich"

Czyżby więc tak określali Alakalufów mieszkający na wschód od nich Onowie? Dodam, że wg Darwina, wykrzykiwane na widok białych przez miejscowych Indian (czy na pewno Alakalufów?) słowa "daj mi" brzmiały ponoć w rzeczywistości nie alakaluf, lecz jammer-szuner.

Ciekawe, że jest tu kolorowe zdjęcie Alakalufijki - czyżby jednak jeszcze żyli? Bo pod poniższym adresem jest informacja, że wymarli:
http://wieszwal.republika.pl/pliki/kraje05.htm
Cytuj:
Jeśli chodzi o tubylców Ziemi Ognistej, to w chwili obecnej nie pozostało przy życiu ani jednej osoby z tych plemion. A jeszcze w połowie XX wieku istniało kilka ich grupek, a mianowicie Alakalufowie w okolicach Cieśniny Magellana, na południe od Zatoki Penas i w rejonie Punta Arenas (wyspa Dawson, Fuerte Bulnes, wyspa Riesco, Puerto Natales), Jaganie lub Jamanie na wyspie Navarino i w strefie Kanału Beagle, w końcu grupa Oni z Isla Grande (Ziemia Ognista). Szacuje się, że w połowie XIX w. ludność autochtoniczna Ziemi Ognistej dochodziła prawie do 10 tys. mieszkańców. Natomiast pod koniec lat czterdziestych XX wieku omawiane plemiona liczyły kolejno nie więcej niż 120, 61 i 44 ludzi. Do połowy XX w. kilka małych grup należących do tych plemion można było znaleźć w argentyńskiej części Ziemi Ognistej.



Mapa z terytorium:
http://www.andaman.org/BOOK/chapter54/t ... wesqar.htm

Książka:
http://www.moncelon.com/nomadesdelamer.htm

http://www.limbos.org/sur/alak.htm
http://www.centre-terre.fr/ultima2000/gb/projet6.html

A tutaj znalazłem całą książkę o Alakalufach:
http://books.google.pl/books?id=zxRn8I_ ... q=&f=false
Doskonała mapa, potwierdza moje przypuszczenia, że Alakalufowie musieli bić się o zdobycz z Onami na plażach Ziemi Ognistej.

Dwie Alakalufijki z dziećmi:
http://images.google.pl/imgres?imgurl=h ... X%26um%3D1

Raspail pisze, jakoby Alakalufowie byli brzydcy - jak dla mnie wcale na takich nie wyglądają. Co najwyżej można powiedzieć, że byli zaniedbani. Niektórzy mają nawet dość europejskie rysy, ale to chyba "zasługa" marynarzy, którzy wypożyczali sobie żony Alakalufów :D .


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 14 lutego 2011 21:22 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 8 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Bot Reklamowy Reklama
 
Na górę
inca
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 19 października 2010 23:35 
Offline
User
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sierpnia 2010 20:27
Posty: 94
Płeć: Kobieta
ksiazka pod tym linkiem niestety nie jest cala a tylko fragment...a szkoda,bo zapowiadala sie ciekawie


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 22 października 2010 17:41 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Czytałem ją, jest niezła... Ja, szczerze mówiąc, podziwiam ludzi, którzy byli w stanie żyć w tak ekstremalnych warunkach, prawie się nie ubierając* . Choć to miało swoją cenę - np. ogromną śmiertelność niemowląt.

Zastanawiało mnie, skąd się brały niektóre ich zachowania, takie jak np., o ile dobrze pamiętam, podskakiwanie w stanie wzburzenia emocjonalnego. Doszedłem do wniosku, że było to zachowanie, można tak powiedzieć, dziecinne - zapewne pogłębione przez depresyjne warunki przyrodnicze, panujące w rejonie Cieśniny Magellana.
____________________________________________________________
*zamiast ubierać się, smarowali się tłuszczem - stąd śmierdzieli, bo tłuszcz jełczał na nich. Ja sam się tego od nich nauczyłem, choć nie w tak ekstremalnej postaci, bo mi się niestety łatwo niszczą dłonie od zimna, gdy są mokre, a jedno i drugie często się u mnie zdarza. Smaruję sobie więc ręce smalcem, co jest o niebo tańsze, niż różne kremy.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 lutego 2011 19:36 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Trochę o środowisku przyrodniczym, w którym żyli Alakalufowie. To będzie taki krótki przewodnik przyrodniczy do książki Raspaila, żeby jeśli ktoś się weźmie do jej czytania, wiedział, o co chodzi.


Buk coigue (także: coihue) - po polsku bukan (buk południowy, buk fałszywy, notofagus), podstawowe drzewo lasów Cieśniny Magellana. Alakalufowie używali go do wyrobu łodzi. Jest to konkretnie bukan brzozowaty, czyli magellański (Nothofagus betuloides). Coigue to również nazwa jednego z typów buczyn z bukanem Dombeya (N. dombeyi), którego przede wszystkim dotyczy określenie coigue. Opisywane tu buczyny z bukanem brzozowatym noszą nazwę guindo), co zapewne jest też szczegółową nazwą samego bukana brzozowatego. Są to gatunki zimozielone, choć znane są też bukany tracące liście (bukan niski - lenga, bukan antarktyczny - nire; nie określa się ich jako coigue).

Bukan to odpowiednik buka na półkuli południowej - tyle, że mający tam większe znaczenie lasotwórcze, niż nasze buki u nas. Niestety, nie słyszałem, żeby ta bukiew południowa była jadalna - zdaje się, że orzeszki wszystkich gatunków są za małe. Lasy bukanowe Cieśniny Magellana, w otoczeniu których żyli Alakalufowie, opisywane są jako bardzo ponure :twisted: :twisted: :twisted: . Co ciekawe, dwa znane mi opisy lasów magellańskich z literatury pięknej brzmią praktycznie identycznie: oprócz ponurości zwykła w lasach deszczowych wilgoć, stosy próchna, ubóstwo ptaków i brak ich głosów; rzucają się tylko w oczy czarne dzięcioły. Oto opis Raspaila:

Cytuj:
Wszystko jest zresztą kłamstwem na tym krańcu ziemi. Las zaczynający się powyżej dwóch czy trzech metrów nad poziomem najwyższego przypływu jest pułapką, plątaniną żywych trupów, które karmią się własną zgnilizną. Żywe drzewa zwalają się nagle, przegniłe, miażdżąc się wzajemnie, ciągnąc za sobą grube liany, które plączą się jak sieci. Nic tu nie jest solidne. Wszystko to podstęp i zasadzka. Z wyjątkiem wąskich, dostępnych wybrzeży roślinność lądowa łączy się nierozerwalnie ze światem podmorskich alg i z tego przerażającego związku rodzą się śmiercionośne bagna. Nieco wyżej, zakrywając stały grunt, powalone pnie przekształcają się w galaretowatą magmę, o grubości nieraz kilku metrów. Niepokojąca mnogość roślin naciera na wszystkie wielkie drzewa, okrywając je liśćmi zgoła innymi od tych, które karmią swymi sokami [chodzi o szczególnie częste w lasach deszczowych epifity - M.K.]. Magellanowski las wyrastając z tej absolutnej wilgoci, która jednocześnie go dobija, waha się pomiędzy życiem a śmiercią, nieznacznie skłaniając się ku życiu.
(...) Z tego lasu wychodzą również szczury, kilka lisów, w ciszy ledwo zmąconej przez odgłos naszczekiwań wyfruwa dzięcioł o czarnym upierzeniu i czerwonym łebku, który czasem zapuszcza się aż tutaj i świdruje pnie uschłych drzew w ciągu dnia, w nocy zaś dochodzi mrożące krew w żyłach Kaweskarów pohukiwanie sowy: to jedyne odgłosy życia.


A to opis Seweryna Hartmana z książki "Belgika":
Cytuj:
W wolnych chwilach Dobrowolski i Dufour robili wycieczki do pobliskiego boru [błąd; bór to las iglasty - M.K.] bukowego. Bór był gęsty, mroczny i wilgotny. Wszystko tu ociekało wodą; zdawało się, że drzewa i ziemia płaczą. Wielkie gnijące pnie tarasowały przejścia; gdzieniegdzie leżały stosy próchna, w które można się było zapaść po kolana.
Panowała tu złowieszcza cisza, przerywana z rzadka przez krzyk czarnego dzięcioła. Na pniach buków rosły żółte grzyby o powierzchni porowatej, oślizgłe, o których Darwin opowiada, że zbierane są przez Indian i jedzone na surowo.
Dobrowolskiemu zdawało się, że słyszy, jak po tej krainie zniszczenia szumiąc nietoperzymi skrzydłami leci śmierć.


Moim zdaniem jednak, jest to rezultat panującej tam stale niepogody - w słońcu te lasy są całkiem sympatyczne. Przypominają buczyny w Bieszczadach w pobliżu górnej granicy lasu. Załączam zdjęcia (stąd: http://www.chilebonito.cl/content/view/ ... alufe.html). W tym pięknym krajobrazie, wśród fiordów i kanałów, możecie sobie bez problemów wyobrazić czółna Indian Alakalufów, polujących na ptaki i ssaki wodne, łowiących ryby, małże i inne owoce morza.

Warto tu dodać, że Alakalufowie, jako typowi żeglarze, bardzo bali się ponoć lasów bukanowych i niechętnie je odwiedzali, uważając je za królestwo złego ducha - choć, co ciekawe, nie żyły tam przeważnie żadne groźne drapieżniki (puma nie sięga za Cieśninę Magellana). W świetle tego wydaje się dziwne, żeby Arctowski, jak pisze Hartman,
Cytuj:
...odnalazł w lesie tylko stary, opuszczony wigwam. Był to nędzny szałas, zbudowany z zatkniętych w ziemię i posplatanych ze sobą gałęzi.

Było to na wybrzeżu wyspy Clarence, gdzie żyli Alakalufowie, a konstrukcja też wskazuje na nich.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 01 marca 2011 17:23 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 12 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 lutego 2011 23:12 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Canelo - Drimys winteri, kora Wintera (ang. Winter's bark). Alakalufowie używali jego giętkich gałęzi na szkielety szałasów, zwanych tchelo, natomiast owocami niestety się odurzali. Ponadto kora canelo służy jako zamiennik pieprzu. Widocznie jest to najpowszechniejsze zastosowanie, skoro właśnie jemu zawdzięcza drzewo swoją nazwę.

Canelo to zimozielone drzewo, rosnące nie tylko w lasach magellańskich, ale i w cieplejszym klimacie, w lasach waldiwijskich. Dorasta do 20 m. Kora Wintera jest rośliną łagodnego klimatu morskiego; wytrzymuje do -20 stopni Celsjusza. Owocem jest niebieskawa jagoda.

Zdjęcia pochodzą stąd:
http://www.elavellano-lodge.com/flora-o ... -chile.php
http://en.wikipedia.org/wiki/Drimys_winteri

Wszystkim miłośnikom dziwnych i egzotycznych roślin proponuję przejrzeć zwłaszcza tę pierwszą stronę.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 13 lutego 2011 23:54 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 lutego 2011 23:23 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Owoce canelo, oraz zdjęcia tchelo Alakalufów - w budowie i już zbudowanego. Jak widać, szałas ten istotnie przypomina konstrukcją wigwam.


http://www.plantexplorers.com/twiningvi ... cts_id/941
http://www.limbos.org/sur/alak.htm
http://www.andaman.org/BOOK/chapter54/t ... wesqar.htm


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 14 lutego 2011 19:22 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 13 lutego 2011 23:46 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
"Cyprysy". Oprócz buka południowego, Alakalufowie budowali łodzie z drewna cyprysów kordyliery, czyli cedrów chilijskich (Austrocedrus chilensis). Tak naprawdę to nie żaden cyprys ani tym bardziej cedr, tylko coś podobnego do znanego wszystkim żywotnika, czyli tui.

Zdjęcia pojedynczego drzewa, gałązki z szyszkami i puszczy cedrowej z poniższych źródeł:
http://www.elavellano-lodge.com/flora-o ... -chile.php
http://www.gymnosperms.org/imgs/kcn2/r/ ... 17477.html
http://www.helsinki.fi/~jhyvonen/PB/A/A.html


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 15 lutego 2011 10:55 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 0:03 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
...i jeszcze gałązka bukana brzozowatego.

http://www.elavellano-lodge.com/flora-o ... -chile.php

W książce Raspaila mowa jest o jeszcze jednej roślinie, wielkim wodoroście (z pewnością glonie, prawie na pewno - brunatnicy) wiro, który zaznacza niebezpieczne brzegi oraz wskazuje kierunek i siłę prądów, ale nie udało mnie się sprecyzować, co to konkretnie jest.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 10:44 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Przechodzimy do zwierząt. W książce Raspaila powtarza się jak refren, że Alakalufowie jedli gatunek małża o nazwie cholga (Aulacomya ater, ang. ribbed mussel - "małż żebrowany"). Jest to gatunek omułka, ale karbowaną muszlą przypominający trochę ostrygę, oczywiście kolonijny. Dorasta do 9 cm długości - czyli nie wiem, dlaczego Raspail napisał, że jest on olbrzymi. Żyje również na Nowej Zelandii i w Afryce Południowej, od strefy pływów do głębokości 40 m. Podobno najczęściej występuje w strefie pływów, czyli raczej Alakalufijki nurkowały nie po te małże (jak pisze Raspail), tylko po jeżowce, jak pisze Darwin:
Cytuj:
...Gdy tylko nastąpi odpływ, zimą czy latem, dniem czy nocą, muszą oni przystępować do zbierania muszli na skałach; kobiety bądź nurkują, by łapać jeże morskie, bądź siedzą cierpliwie w swych czółnach i szybkim ruchem wyciągają od czasu do czasu drobne rybki, złowione na włosianą wędkę z przynętą, lecz bez żadnego haczyka. Gdy zabiją fokę lub znajdą pływającego zdechłego wieloryba, wtedy jest prawdziwe święto; do tego nędznego pokarmu dodaje się tylko kilka jagód bez żadnego smaku [zapewne właśnie canelo] i trochę grzybów.

Myślę, że bystry obserwator, jakim był Darwin, jednak w tej krótkiej wypowiedzi lepiej opisał pożywienie Alakalufów. Zwraca on np. uwagę zwłaszcza na rolę pływów, wyznaczających rytm życia tych Indian (czego Raspail nie czyni), jak również na oczywistą rzecz, że polowanie na trudne do złowienia ssaki i ptaki morskie nie miało dla nich znaczenia podstawowego.

Zdjęcia pochodzą stąd:
http://eatingchile.blogspot.com/2009/05 ... ssels.html
http://www.inta.gov.ar/santacruz/info/d ... itoral.htm
http://quilimbai.blogspot.com/


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 15 lutego 2011 10:57 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 12:18 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
...I jeszcze 2 lepsze zdjęcia muszli stąd:

http://elrinconmarinos-nogasteropodos.i ... ilidae.htm

Są to muszle podgatunku nominalnego Aulacomya ater ater.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 12:25 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Na tej samej stronie są jednak też zdjęcia muszli bardziej przypominającego ostrygę podgatunku Aulacomya ater crenata. Nie wiem, czy w Cieśninie Magellana żyje jeden z tych podgatunków (który?), czy oba.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 14:05 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Huemul - (także: huemal), czyli jeleń andyjski - był największym zwierzęciem lądowym, na które zdarzało się Alakalufom polować, choć rzadko, ponieważ zamieszkiwał on lasy i tylko zima wyganiała go z gór na wybrzeża. Wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Huemal) tak o nim pisze:

Cytuj:
Huemal (Hippocamelus bisulcus) – gatunek ssaka parzystokopytnego z rodziny jeleniowatych blisko spokrewniony z taruką (Hippocamelus antisensis). Gatunek rzadki i do niedawna słabo znany. (...) Obecny zasięg występowania gatunku obejmuje Argentynę i południowe Chile. Zamieszkuje gęste i wilgotne lasy. Żyje w izolowanych populacjach.

(...) Ciało krępe z krótkimi kończynami, bardzo długie uszy wyścielone wewnątrz jasnym futrem, oczy otoczone jaśniejszą obwódką sierści. Poroże słabo rozwidlone, od łodygi odchodzi długie rozgałęzienie – wyżej niż u taruki. Młodym samcom pierwsze poroże wyrasta w wieku około 18 miesięcy.

Podstawowe dane
Długość ciała: 140-160 cm
Wysokość w kłębie: 75-85 cm
Ogon (kwiat): 10-15 cm
Masa ciała: przeciętnie 45-65 kg
Dojrzałość płciowa: ?
Okres godowy jesień
Ciąża: 230-240 dni
Liczba młodych w miocie: 1-2
Długość życia: 14 lat

(...) Huemal ma duży czarny nos i małe oczy.
Futro huemala jest brązowe do szarobrązowego, latem krótkie, zimą gęste i dłuższe. Wierzchnia część ogona jest ciemnobrązowa, a spodnia biała. Dymorfizm płciowy wyraźnie zaznaczony. Samce są większe, cięższe i z dłuższym porożem (do 35 cm).
W kariotypie huemala stwierdzono 2n = 70 chromosomów.

(...) Żyją w małych grupkach 2-3 osobników (samica z młodymi) lub samotnie. Prowadzą przede wszystkim dzienny tryb życia, ale mogą wykazywać aktywność również w nocy. Mają dobrze rozwinięty słuch, wzrok i węch, dobrze pływają. Żyją do 14 lat.

(...) Samica rodzi zwykle jedno młode, najczęściej w listopadzie lub grudniu.

(...) Nie wyłoniono podgatunków huemala, chociaż niektórzy autorzy sygnalizują różnice występujące pomiędzy poszczególnymi populacjami.

(...) Do naturalnych wrogów huemala należy przede wszystkim puma oraz domowe psy. Lisoszakal andyjski i ptaki drapieżne zagrażają młodym.
Dawniej zamieszkiwał rozległe obszary Ameryki Południowej. Obecna populacja – wyniszczona polowaniami i utratą siedlisk, zagrożona chorobami i wypieraniem przez gatunki obce (głównie zwierzęta hodowlane) – szacowana jest na 1000-2000 osobników jest zagrożona wyginięciem i w takiej kategorii EN (endangered – zagrożony wyginięciem) został ujęty w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów.

Czyli określenie huemula przez Raspaila jako "wielkiego" to przesada. Jest to zwierzę wielkości naszego daniela. Ale ten autor ma skłonność do przesady. Ciekawe, że wg Wikipedii u tego jelenia również samice mają mieć poroże, jak u reniferów. Tyle, że ja nie znalazłem dotąd żadnego zdjęcia rogatej łani, natomiast znalazłem zdjęcia łani bezrogich. Pewno to jeszcze jeden błąd Wikipedii.

Zdjęcia również stąd:
http://www.tresriosranch.com/Ingles/Actividades.htm
http://outdoors.webshots.com/photo/1275 ... 7259LrqBha

Tutaj jest cała filmoteka o huemulu:
http://www.plazanimal.cl/v/index.php?op ... &Itemid=50


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 16:08 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 17:00 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Raspail pisze również o rozmaitych innych morskich stworach, jadanych przez Alakalufów: wielorybach, delfinach, fokach, lwach morskich (uchatkach), ptakach morskich: kaczkach, kormoranach, albatrosach), a nawet wydrach, które jednak Alakalufowie musieli jeść wstrzymując oddech, co świadczy, że nielicho śmierdziały, bo przecież Alakalufowie to prawdziwi zawodowcy w jedzeniu śmierdzącego mięsa.
Ponadto wspomniane jest, że Alakalufowie wybierali jaja pingwinów, mew i rybitw, a mieszkając w misji nazywali zakonnice "pingwinami" - czyli nie tylko w Polsce ludziom przychodzą do głowy takie skojarzenia. Z pewnością Alakalufowie musieli znać pingwina magellańskiego (niewłaściwie zwanego czasem pingwinem Magellana), ale nie wykluczam, że w tym rejonie żyją i inne ich gatunki.
Była też mowa o pieśni o foce, ryczącej na skale – może tu chodzić o słonia morskiego. Wspomniane są też inne – poza huemulem – zwierzęta lądowe, o których już częściowo pisałem. A więc „szczury”, jadane przez Alakalufów podczas wyjątkowo srogich zim (to raczej nie prawdziwe szczury, tylko jakieś inne zbliżone wielkością gryzonie), lisy (czy „lisy”), sowy, czarne dzięcioły z czerwonym łebkiem (nie jest to nasze dzięcioły czarne!), bohaterowie innych pieśni: papugi i pająki.

Pewien jestem tylko występowania na terenach łowieckich Alakalufów dwóch konkretnych gatunków, mianowicie słonia morskiego południowego i pingwina magellańskiego. Zdjęcia pochodzą stąd:

http://www.inta.gov.ar/santacruz/info/d ... itoral.htm
http://www.sapphireoflondon.org/gallery/wildlife.html

Pod tym pierwszym adresem można znaleźć z pewnością jeszcze wiele zwierząt, w których otoczeniu żyli Alakalufowie, ponieważ jest tam przedstawiona fauna przybrzeżna sąsiadującej z Cieśniną Magellana argentyńskiej prowincji Santa Cruz. Ale które to konkretnie - nie wiem.


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 15 lutego 2011 11:05 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Mała Kopa
 Tytuł: Re: Alakalufowie
Źródło:
PostWiadomość wysłana.: 14 lutego 2011 18:08 
Offline
Muzeum internetowe

Rejestracja: 29 grudnia 2007 16:44
Posty: 999
Lokalizacja: Szumiąca Woda
Płeć: Mężczyzna
Jeszcze jedno zdjęcie z tymi pingwinami:

http://en.wikipedia.org/wiki/File:135_- ... r_2010.JPG


Mamy też jeszcze jedną stronę o przyrodzie Patagonii, głównie dalej na północ, ale są też zdjęcia z miejsc dobrze znanych z książki Raspaila, jak Punta Arenas (łabędź czarnoszyi - nawet nie wiedziałem, że tam coś takiego żyje), Morze Otway (nie mylić z Zatoką Otway; zdjęcia pingwinów magellańskich). Widać również delfiny czarnogłowe w Cieśninie Magellana - czyli już wiemy, na jakie to delfiny polowali Alakalufowie. Jeśli chodzi o wyspę Magdalena, to jest taka dość daleko na północy, na terytorium już nie Alakalufów, a Chonów, ale może też chodzić o jakąś wyspę nad Magdalena Sund, koło wyspy Clarence w Cieśninie Magellana.
Wspomniany przez Raspaila lew morski może być w rzeczywistości uchatką patagońską. Na jednym zdjęciu widać też las bukanowy.
I jeszcze jedna ważna rzecz - na jednym ze zdjęć widoczne są na drzewie "grzybki nazywane indiańskim chlebem". To z pewnością te same jadane przez Alakalufów grzyby, o których pisali cytowani przeze mnie Darwin i Hartman.

http://www.laurazja.pl/perma/galeria.20.html


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio zmieniony 15 lutego 2011 11:03 przez Mała Kopa, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę  || 
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group
Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson. Stone textures by Patty Herford.
With special thanks to RuneVillage