Indiańskie forum
http://www.indianie.info/

Karol May - prawda i fałsz
http://www.indianie.info/viewtopic.php?f=128&t=2386
Strona 2 z 4

Autor:  dakotyjka [ 03 marca 2010 20:20 ]
Tytuł:  Karol May - prawda i fałsz

Moje zainteresowanie Dakotami jest dość duże i dlatego śmiem twierdzić, że Apacze nie wojowali z Dakotami.

Autor:  Mała Kopa [ 06 marca 2010 22:50 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Karol May umieszczał też czasem w swoich książkach wypowiedzi i tłumaczenia nazw własnych w językach indiańskich. Nie orientujecie się, czy to jest w jakimkolwiek stopniu wiarygodne? W końcu posługiwanie się obcym językiem, zwłaszcza tak odmiennym, wymaga sporej znajomości tematu, a jaką znajomość miał May w kwestiach łatwiejszych do sprawdzenia - już wiemy...

Autor:  -Joanna- [ 07 marca 2010 13:50 ]
Tytuł:  Karol May - prawda i fałsz

Czytałam gdzies o tym, niestety dosyć dawno temu. May zmyślał wszystkie nazwy, zresztą, patrząc obiektywnie - do tej pracy na pewni musiałby mieć jakiekolwiek pojęcie o tym temacie, tudzież słownik nazw indiańskich :wink: Wątpię, żeby w więzieniu miał dostęp do czegoś takiego.

Można jeszcze pospekulować, ponieważ siedział w jednej celi z facetem, który bywał na dzikim zachodzie, ale nie sądzę, żeby znał się na tym.... Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam :D

Autor:  dakotyjka [ 07 marca 2010 16:01 ]
Tytuł:  Karol May - prawda i fałsz

Moim zdaniem nazwy indiańskie były tak samo zmyślone jak wszystko inne. Przecież to nic trudnego zestawić ze sobą parę sylab, takie zwykłe słowotwórstwo, a potem potem napisać, że w języku Apaczów to, np koń.

Autor:  Mała Kopa [ 07 marca 2010 16:30 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Vaiveahtoish pisze:
Czytałam gdzies o tym, niestety dosyć dawno temu. May zmyślał wszystkie nazwy, zresztą, patrząc obiektywnie - do tej pracy na pewni musiałby mieć jakiekolwiek pojęcie o tym temacie, tudzież słownik nazw indiańskich :wink: Wątpię, żeby w więzieniu miał dostęp do czegoś takiego.

Można jeszcze pospekulować, ponieważ siedział w jednej celi z facetem, który bywał na dzikim zachodzie, ale nie sądzę, żeby znał się na tym.... Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam :D


Musiałby mieć nawet niejeden słownik - apacki, komanczo-szoszoński, dakotyjski i bodajże jeszcze kilka innych. Albo kogoś, kto te wszystkie języki znał - ale wtedy musiałby raczej znać też tereny, na których ci Indianie mieszkali, bo tych języków "na sucho" się wówczas w Europie raczej nie uczono - i wtedy May nie robiłby takich błędów etnograficznych.

Autor:  dakotyjka [ 07 marca 2010 16:46 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

A w ogóle istnieją takie słowniki, np dakockie? Bo z tego co wiem to spisano tylko słownik (chyba) Czirokezów.

Autor:  Mała Kopa [ 07 marca 2010 17:15 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Słowniki takie istnieją, inna rzecz - czy wtedy istniały.

Autor:  dakotyjka [ 07 marca 2010 19:58 ]
Tytuł:  Karol May - prawda i fałsz

Istniały? Czy nie istniały? Wątpię, aby w więzieniu miał dostęp do tego typu literatury. A z resztą zmyślał na całego, to czemu miałby się bawić w dobieranie indiańskiego słownictwa i jego poprawność.

Autor:  Mała Kopa [ 08 marca 2010 19:08 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

W Wikipedii znalazłem taką informację:
Cytuj:
Podobnie jak inne "indiańskie" imiona bohaterów Maya, słowo "Winnetou" nie pochodzi jednak naprawdę z języka Apaczów (ani żadnego innego z wielu języków Indian), lecz jest wytworem wyobraźni samego pisarza

Czyli kolejna przesłanka, że May uprawiał językotwórstwo. Zamenhof mu do pięt nie dorastał :brawo: . No, bo żeby od nowa wymyślić języki dla paru istniejących już ludów...
Dobrze byłoby kiedyś opracować porównanie prawdziwych języków indiańskich z indiańsko-mayowskimi - np. w ramach jednego z rozdziałów książki o prawdzie i fałszu w powieściach Maya.

Kolejny fragment z "Wikipedii":
http://pl.wikipedia.org/wiki/Karl_May
Cytuj:
Co ciekawe, May po raz pierwszy odwiedził USA dopiero w 1908 roku, już po napisaniu swoich dzieł dziejących się na Dzikim Zachodzie. Nieznajomość realiów miejsc akcji kompensował dobrym przygotowaniem teoretycznym, wielką fantazją i kreatywnością.

Ja bym jednak położył nacisk na te dwie ostatnie :mrgreen:

Mam kolejne kwestie:
- czy Apacze wierzyli w Manitu? Raczej nie - z tego, co wiem, głównym bóstwem Apaczów było Słońce,
- nie wspominam o tym szczególe, że May wyposażył naczelnego wodza Apaczów w atrybuty króla z Europy lub indiańskiej Ameryki Łacińskiej - ale czy Apacze w ogóle znali instytucję naczelnego wodza? Czy mieli jakąś wspólną władzę centralną, jak Dakotowie czy Irokezi? Z tego, co wiem, nie - choć można się dążenia do centralizacji dopatrywać u Cochise - skąd wniosek, że istotnie był pierwowzorem Winnetou. Zresztą sądząc z położenia geograficznego, komunikacja między odłamami Apaczów nie mogła być łatwa - preriowe plemiona Apaczów nawet nie graniczyły z pozostałymi. Zresztą indiański naczelny wódz u grup plemiennych był bardziej koordynatorem walk, niż wodzem w naszym rozumieniu tego słowa.

Autor:  dakotyjka [ 08 marca 2010 19:27 ]
Tytuł:  Karol May - prawda i fałsz

Z tego co wiem Apacze nie mieli jednego zwierzchniego wodza. A jako najwyższego boga faktycznie czcili słońce.

Autor:  Mała Kopa [ 30 marca 2010 14:30 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Następna sprawa: Winnetou nie mógł objąć swojego stanowiska po ojcu, ponieważ Apacze są ludem matrylinearnym. Mógł więc co najwyżej odziedziczyć stanowisko po wuju. Karol May wyraźnie nie zdawał sobie sprawy, że taki wariant też jest możliwy.

Autor:  Crystiano [ 30 marca 2010 17:17 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Prawdę mówiąc osobiście nie rozumiem dyskusji. Byłaby ona na miejscu, gdyby May pisał książki historyczne/etnograficzne - wtedy jak najbardziej słuszna i na miejscu byłaby krytyka, wytykanie błędów, wypaczeń itd. W przypadku jednak książki przygodowej/awanturniczej to bez sensu, chodzi nie o 100% zgodność z faktami, ale o wartką akcję, w której wydarzenia historyczne są tłem, mogą być modyfikowane, zmieniane. Na tej samej zasadzie należałoby krytykować Sienkiewicza, Dumasa, Verne... Jasne jest, że jak ktoś chcę czystą wiedzę podręcznikową nie powinien sięgać po Maya, ale jakiś podręcznik czy opracowanie - moim zdaniem to rozumie się samo przez się.

P.S. Inna sprawa - sam zainteresowałem się tematyką indiańską na poważnie właśnie po przeczytaniu Maya. To jego barwne, kolorowe opisy, świetne postacie i fabuła pobudziły mnie do poszerzenia wiedzy na ten temat. Dla porównania czytałem też nieco Wernica - i faktycznie pod względem realiów historycznych jego dzieła są lepsze, ale fabularnie są słabsze i gdybym zaczął od niego nie od Maya, pewnie Indianie wcale nie zainteresowaliby mnie. Książki Maya są dla młodego człowieka według mnie kapitalne - powiedzcie szczerze, czy zainteresowalibyście się Indianami, gdybyście zaczęli od grubego tomiska, które na wiele stron rozpisuję się o zwyczajach, nazwach, wydarzeniach historycznych?

Wątpię.

Autor:  dakotyjka [ 30 marca 2010 19:50 ]
Tytuł:  Karol May - prawda i fałsz

Crystiano pisze:
Prawdę mówiąc osobiście nie rozumiem dyskusji. Byłaby ona na miejscu, gdyby May pisał książki historyczne/etnograficzne - wtedy jak najbardziej słuszna i na miejscu byłaby krytyka, wytykanie błędów, wypaczeń itd.

Tu również jest na miejscu, gdyż wiele osób sugeruje się Mayem i tworzy sobie błędne obrazy indiańskiego świata. Dlatego też takie bzdury należy tępić.

Autor:  Mała Kopa [ 30 marca 2010 19:57 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Sienkiewiczem też się ludzie sugerują, i to jeszcze jak! Mieszkańcy Zbaraża wierzyli święcie, że na miejscowym cmentarzu spoczywają główni bohaterowie Trylogii.
Ale Sienkiewicz nie robił takich błędów, jak May - zwłaszcza jak na ówczesny poziom wiedzy. To był zresztą podobno ostatni polski pisarz historyczny, który traktował swoją twórczość tak serio. Dlatego jeśli coś mu się zarzuca, to głównie polityczną niepoprawność.
Ja nie zacząłem przygody z Indianami od Maya, tylko od Szklarskich.

Autor:  Crystiano [ 30 marca 2010 20:03 ]
Tytuł:  Re: Karol May - prawda i fałsz

Rozmawiałem niedawno z człowiekiem, którego konikiem jest XVII w. w Polsce i po tym co mi powiedział stwierdzam jedno - Sienkiewicz to bajkopisarz. Połowo jego twórczości to zmyślenia, przekłamania, idealizacje etc. A weź pod uwagę, że jednak mu było dużo łatwiej pisać niż Mayowi ;)

Wychodzę z prostej zasady, że książek przygodowych czy ogólnie nawet fabularnych nie czyta się dla wiedzy a dla przyjemności czytania, dla fabuły. Kto chce znać suche fakty, niech czytuje podręczniki i opracowania specjalistyczne.

Strona 2 z 4 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/